Reklama

Mali pomocnicy misjonarzy

Niedziela Ogólnopolska 7/2012, str. 26

Archiwum autorki

Kolędnicy z Koła Misyjnego Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci w Głogowie Małopolskim

Kolędnicy z Koła Misyjnego Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci w Głogowie Małopolskim

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Koło Misyjne, czyli Papieskie Dzieło Misyjne Dzieci, w Głogowie Małopolskim działa od kilkunastu lat. Należą do niego nie tylko uczniowie Szkoły Podstawowej, ale także Gimnazjum. Sprawami misji udało mi się zainteresować również dorosłych, którzy w czasie kolędy misyjnej sprawują opiekę nad grupami kolędników misyjnych.

Nie mogłam tego zaniedbać

Reklama

W Głogowie Małopolskim jako siostra zakonna mieszkam i pracuję od sześciu lat. Tu właśnie rozpoczęła się moja przygoda z misjami. Dostałam wspaniałe trzy piąte klasy i dzieci, którym chciało się zrobić coś więcej poza obowiązkowymi zajęciami szkolnymi. Nie mogłam tego zaniedbać. Na pierwsze spotkanie we wrześniu 2005 r. przyszło co prawda 8 uczniów, ale już w grudniu miałam w Kole Misyjnym ponad 60 dzieci. Bardzo pomógł mi program formacyjny dla prowadzenia grup PDMD i materiały dla kolędników misyjnych. Tak się to wszystko zaczęło.
Za zgodą księdza proboszcza i z jego błogosławieństwem wyruszyli po raz pierwszy kolędnicy misyjni. Dla dzieci i ich rodzin było to niezwykłe przeżycie. Przygotowań było wiele, pytań tysiące, nauka ról, próby, śpiew kolęd, przygotowywanie strojów. A ile radości, wspólnych spotkań, ciekawych pomysłów, „ofiarek” za misje! Nie da się opisać ani zarejestrować żadną kamerą, żadnym aparatem tego, co działo się w sercach tych małych misjonarzy.
W tym roku w szkole, w której uczę, przygotowałam 30 grup. Nie wszystkie dzieci, które kolędowały, należą do Koła Misyjnego, ale „biją się” o miejsce w grupach kolędniczych. Jak zawsze, tak i w tym roku prosiliśmy Pana Boga o dobrą pogodę na czas kolędowania. Chociaż wiał wiatr i padał deszcz, dał On młodym misjonarzom taką pogodę ducha, że sama byłam zadziwiona. Bolały nogi, ręce były zmarznięte, ale to przecież tak cenne ofiary za misje. Dzieci wiedzą, że to ważniejsze od tego, co przyniosły w skarbonkach.
A parafianie? Parafianie Głogowa Małopolskiego, także Niwy, Lipia, Mrowli, Rogoźnicy, Zabajki, Woli Cichej i Leśnej Woli - czekają, kiedy do nich przyjdą kolędnicy misyjni. Jeśli mogą, słuchają przedstawienia, włączają się w śpiew tradycyjnych kolęd i składają przygotowaną ofiarę. Kolędowanie misyjne staje się u nas tradycją.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kolędowanie A.D. 2012

Z kolędą misyjną wyruszyliśmy w tym roku dopiero 6 stycznia - w patronalne święto PDMD. Dobrą nowinę o Bożym Narodzeniu głosiło 151 uczniów naszej szkoły - Szkoły Podstawowej i Gimnazjum oraz 57 opiekunów.
Dzieci wraz z opiekunami kolędują zawsze po Eucharystii z błogosławieństwem misyjnym. Oprawa liturgiczna Mszy św. w tym dniu należy do kolędników. Kolędują jeden dzień. Wyruszają na 2-3 godziny. Są wdzięczne za życzliwe przyjęcie, wysłuchanie przedstawienia, cieszą się bardzo, kiedy ktoś częstuje je słodyczami - takie są dzieci.
Po kolędzie spotykamy się przy herbacie i ciastku, opowiadają wówczas o swoich przeżyciach podczas kolędowania i liczą zebrane pieniądze. Cieszą się każdą złotówką. W tym roku nazbierały 15 tys. 209 zł i 30 gr. Ta kwota też wiele mówi.

Dzieci - misjom, misje - dzieciom

Z wszystkimi dziećmi PDMD wspomagam misje przede wszystkim przez tworzenie mostu braterstwa misyjnego - czyli budujemy MOST. Dlatego najpiękniejszą formą pomocy, jaką możemy dać drugiemu człowiekowi, jest nasza modlitwa w intencji misji. Modlimy się za misje na cotygodniowych spotkaniach formacyjnych Koła Misyjnego, ale także w kościele i w domu rodzinnym. W tym roku w styczniu powstały dwie dziecięce Żywe Róże Różańcowe i jedna młodzieżowa - dziesiątek Różańca młodzi ofiarowują w intencji misji.
Drugą formą bezinteresownej pomocy jest ofiara - coś bardzo cennego i ważnego dla Jezusa. Najpiękniejsze są te „ofiarki”, które polegają na zmianie swojego zachowania, na wyrzeczeniu się słodyczy, oglądania ulubionego serialu czy gry na komputerze. Gdy mali misjonarze posłuchają rodziców, pani w szkole, zrobią dobry uczynek - wszystko to jest dla Jezusa ważne, wszystko może być wspaniałą ofiarą za misje. Założyciel PDMD - bp Karol de Forbin-Janson prosił dzieci, aby każdego dnia w intencji misji odmówiły jedno „Zdrowaś Maryjo” i do skarbonki wrzuciły jeden grosz. W tym roku udało nam się już uzbierać z tych małych grosików ok. 500 zł.
Kolędowanie misyjne otwiera serca dzieci na potrzeby drugiego człowieka i wspaniale kształtuje ich charakter, uczy odpowiedzialności, punktualności, wyrzeczenia, poświęcenia, wrażliwości, otwartości. Poza tym pomaga w rozwoju ich talentów - trzeba przecież wykonać strój, nauczyć się roli, wystąpić. A wszystko to dla Jezusa.
Staramy się być prawdziwymi młodymi misjonarzami Jezusa. Każde spotkanie rozpoczynamy modlitwą: „Panie Jezu Chryste, pragnę pozostać pomocnikiem misjonarzy i nieść pomoc duchową i materialną dzieciom z krajów misyjnych - dzieciom, które Cię nie znają, dzieciom bezdomnym i opuszczonym, dzieciom cierpiącym głód i pozbawionym wszelkiej opieki lekarskiej. Ofiaruję Ci za nie codzienną modlitwę, pracę, naukę i dobre uczynki, a także ofiarę z drobnych wyrzeczeń - na chleb dla głodnych, lekarstwo dla chorych, naukę i katechezę dla wszystkich, na wielką radość zjednoczenia z Tobą, Panie Jezu”.

PS
Artykuł został nadesłany w odpowiedzi na tekst ks. Floriana pt. „Kolędnicy”, zamieszczony w „Niedzieli” nr 2 z 8 stycznia 2012 r. Wprawdzie ks. Florian, pisząc swój tekst, miał na uwadze dawne zwyczaje odwiedzania domów przez kolędników, ale w połączeniu ze zdjęciem kolędników misyjnych artykuł mógł być odebrany niezgodnie z intencją autora. Serdecznie dziękujemy za to piękne, jedno z wielu świadectw pracy koła Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci.
Redakcja

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie wystarczy wierzyć w Boga, trzeba wierzyć Bogu. Ks. Krzysztof Wons o relacji z Bogiem jako Ojcem

2026-03-15 21:09

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Wons SDS

pexels.com

Skąd wiemy, że Bóg jest dla nas prawidziwie Ojcem? Jakie fragmenty Biblii mówią nam najwięcej o Bożym ojcostwie? Gdzie szukać wsparcia i siły płynącej z ojcowskiej miłości Stwórcy?

Często wracam do słów Abrahama Heschela, które zapadły mi w serce: „Bóg nie chce być sam, zaś człowiek nie może pozostawać na zawsze nieczuły na to, co On pragnie mu pokazać. Ci, którzy nie potrafią poskromić swego upartego dążenia, dostają się czasem w obręb wzroku niewidzianego i zaczynają błyszczeć skąpani światłem promieni.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Bp M. Marczak: Bóg może nas uwolnić z niewidzenia!

2026-03-15 14:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Kościół stacyjny Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi

Kościół stacyjny Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi

Ostatnia liturgia stacyjna III tygodnia Wielkiego Postu, której przewodniczył biskup Marek Marczak, celebrowana była w kościele pw. Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi, gdzie posługuję duszpasterską pełnią ojcowie pasjoniści.

Odwołując się do znaczenia IV niedzieli wielkopostnej łódzki pasterz zauważył, że - gromadzimy się w kościele stacyjnym, w pielgrzymce wiary, którą od kilkunastu już lat Kościół Łódzki, podejmuje, aby pomagać wszystkim, którzy chcą uczestniczyć w tych spotkaniach, w Eucharystiach, w rozważaniach, także w jałmużnie, w drodze do świąt wielkanocnych. Dzisiejszy wieczór to już Msza święta z niedzieli - z czwartej niedzieli Wielkiego Postu, niedzieli nazwanej laetare. To łacińskie słowo oznacza cieszcie się - stąd też kolor szat liturgicznych różowy, w zależności od odcienia może wzbudzać u niektórych lekki uśmiech. Niedziela laetare, czwarta niedziela Wielkiego Postu, wzywa do tego, żeby się cieszyć. Jak to jest, że Kościół w tym okresie wzywa do pokuty, do modlitwy, do postu, do czynów pokutnych, ale w jedną z niedziel mówi cieszcie się i przypomina o tym, że Wielki Post zmierza do świąt Wielkiej Nocy, do świąt radości, świąt zmartwychwstania pańskiego. Ta niedziela może być nam potrzebna chociażby z tego powodu, że jeśli na serio podejmujemy różnego rodzaju wyrzeczenia, posty, bierzemy udział w nabożeństwach takich jak droga krzyżowa czy gorzkie żale, to istnieje pewne niebezpieczeństwo, że bardzo zapatrzymy się w same akty pokutne zapominając do czego one tak naprawdę służą, do czego nas prowadzą - tłumaczył hierarcha.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję