Reklama

Dom, czyli skansen

Niedziela Ogólnopolska 42/2010, str. 31

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Coraz częściej spotykam takie domy. Firaneczki, falbanki, zasłonki. Wszędzie bieleje jakieś płócienko, lśni w oknie jakaś koroneczka, na stole śmieją się kwiaty haftowane na serwetce. Trochę ludowo, trochę dworkowo. Gliniane donice, a w nich kaskada ziół domowej hodowli. Wiklinowe kosze pełne owoców. Własnego wypieku chleb z chrupiącą skórką. Zapachy przyrządzanego w domu zdrowego, choć prostego jadła. Inny szyk w kuchni, która przestaje być laboratorium preparowania posiłków czy garkuchnią, która „wydaje dania”, a staje się miejscem, gdzie rodzina celebruje wspólne posiłki. Miejscem wspólnego zasiadania do stołu - a taka okoliczność przecież zawsze jest świętem. W każdym razie zawsze nim była w Polsce. Tej prawdziwej. Nie bez powodu Adam Mickiewicz wraca kilkakrotnie, w kolejnych księgach „Pana Tadeusza”, do tego, w jaki sposób goście soplicowskiego dworu siadali do stołu. Za każdym razem był obecny gospodarz czy mistrz, który dyskretnie dyrygował całym ceremoniałem i którego półgesty, półsłowa towarzystwo śledziło z pilną uwagą, nie rezygnując przy tym z niewymuszonej, pełnej wdzięku swobody. Chodziło o to, by w niczym nie uchybić sztuce dwornego staropolskiego obyczaju. To, w największym skrócie, sztuka przebywania razem. Wymagająca, a zarazem dostarczająca najżywszej satysfakcji. Przy stole nie siedziało się, by się razem nudzić, tylko by praktykować - przy akompaniamencie miłych odgłosów biesiady, pobrzękiwania sztućców, czasem muzyki dobiegającej z innego końca sali - sztukę konwersacji. Niekiedy zgiełk rozmów przerywał inny, istotny, a zachwycający swoim delikatnym tonem dźwięk: brzęk uderzenia w złotą tabakierę. Znak, że chce przemówić ktoś najgodniejszy (w tym przypadku pan Podkomorzy). Ileż w „Panu Tadeuszu” takich szczegółów, smaczków, niuansów kultury dawnego polskiego domu, który dzisiaj - ku szczeremu, jak sądzę, zaskoczeniu reżyserów nowego ładu - jakby ożywa. Oto przykład pierwszy z brzegu. Młoda dziewczyna po studiach dziennikarskich. Piękna i wykształcona. Cieszyła się, że będzie pracować. Ale wyszła za mąż, urodziła dzieci. Nie potrafiła się - wraz z mężem - pogodzić z myślą, że będzie musiała kupować dla nich wędliny i mięso w supermarkecie. Wyjechała z rodziną gdzieś w głębokie mazurskie lasy. Szynki wędzą się w domowej wędzarni, a potem suszą w przewiewnym miejscu, wśród sosen. Potem taka szyneczka jeszcze musi dojrzeć - bagatela, przez cały rok. Skąd wiedzą, jak trzeba się do tego zabrać, by otrzymać coś tak niewysłowienie kruchego i aromatycznego? A znad Niemna. Z rodzinnych stron ojca absolwentki dziennikarstwa, która wolała się zaszyć w leśną ciszę i mieć prawdziwy dom z piecem chlebowym, z prawdziwym jedzeniem niż robić karierę, a dzieci podrzucać kolejnym opiekunkom, przedszkolom itd. Jej starsza córeczka gra na fortepianie pod dwuipółmetrowym oknem z widokiem na las.
Te domy to nie domy, a skanseny. Ile w nich indywidualnych pomysłów, ile wynalazków. Są konieczne, choćby po to, by ogrzać się nie za drogo, by przetrwać zimę, wtulając się jak w mech, w ciepło tego gniazda. Ale też nieustępliwie walcząc z przeciwnościami. W takich domach budzi się i rozkwita natura kobieca: opiekuńczość, przezorność, zapobiegliwość, wyobraźnia, talenty artystyczne. I odżywa natura męska: walcząca, mężna, lubiąca trudne wyzwania - tym szczęśliwsza, im droga wiedzie bardziej stromo i im wokół jest bardziej surowo. Bo mężczyzna lubi samotną walkę i samotne zwycięstwa. Co za szczęście, że ludzie w Polsce są przekorni. Na serio biorą tylko to, co sami odkrywają i głęboko odczuwają jako swoje własne. W domu, o którym myślę, mieszka razem teraźniejszość i przeszłość; jest tu miejsce na fotografie ludzi, którzy odeszli, na książki wydane dawno temu. Ten dom jest zamknięty na głucho przed wrzaskiem telewizora. I broni się sam. Swoją ciszą. Swoim pięknem. Mądrością i rozsądkiem mieszkających w nim ludzi.
Zakończenie jednak będzie tylko częściowo optymistyczne. Bo, niestety, dominują wciąż w Polsce inne domy. Domy, gdzie decyzje w sprawach podstawowych, podobnie jak poglądy polityczne i styl życia, sposób siadania do stołu, dyktuje telewizor. Warto, by wzięli to pod uwagę księża i katecheci, zanim będzie za późno. Rozmowa młodych mam w sklepie (sprzed miesiąca). Jedna mama mówi do drugiej: - Wiesz, bałam się, że będą im coś tam kłaść do głowy. Nie chciałam się zgodzić. Ale zmieniłam zdanie. Druga mama: - Coś ty! Pierwsza: - Tak! Bo wiesz, jak to wygląda? Przychodzi młody chłopak z gitarą i przez całą godzinę śpiewają piosenki, bawią się. Druga: - Naprawdę? To super! Pierwsza mama: - Poważnie. Sprawdziłam. Bo w innym wypadku nie zgodzilibyśmy się na tę religię. Wiesz, w tych czasach...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jakie są kazania na Mszy świętej trydenckiej?

2026-07-31 10:33

[ TEMATY ]

Wałbrzych

diecezja świdnicka

Msza trydencka

ks. Wojciech Pawlina

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Wojciech Pawlina, wikariusz parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju, podczas homilii w wałbrzyskim sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Kapłan opiekuje się wspólnotami związanymi z liturgią trydencką w Wałbrzychu i Kłodzku.

Ks. Wojciech Pawlina, wikariusz parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju, podczas homilii w wałbrzyskim sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Kapłan opiekuje się wspólnotami związanymi z liturgią trydencką w Wałbrzychu i Kłodzku.

Jeden z czytelników Niedzieli Świdnickiej, komentując relację z wałbrzyskiej Mszy św. sprawowanej w klasycznym rycie rzymskim, zapytał: „Ciekawe, jakie są kazania?”. Odpowiadamy, sięgając do homilii ks. Wojciecha Pawliny wygłoszonej 19 lipca w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej.

Łacina, cisza, kapłan zwrócony w stronę ołtarza – to elementy liturgii, które przyciągają uwagę osób po raz pierwszy uczestniczących we Mszy św. w rycie trydenckim. Pojawia się jednak praktyczne pytanie: czy kazanie również wygłaszane jest po łacinie? Nie. Homilia rozpoczyna się i kończy znakiem krzyża, ale głoszona jest w języku polskim. Wcześniej kapłan odczytuje po polsku tłumaczenie Ewangelii, a bezpośrednio przed kazaniem podaje ogłoszenia duszpasterskie.
CZYTAJ DALEJ

Nowa Ustawa Zasadnicza Państwa Watykańskiego: pełnia władzy rządzenia dla papieża

2026-07-31 16:01

[ TEMATY ]

Watykan

pexels.com

Leon XIV promulgował nową Ustawę Zasadniczą Państwa Watykańskiego, która wchodzi w życie natychmiast i całkowicie zastępuje dotychczasową ustawę z 13 maja 2023 roku. Dokument, datowany na 31 lipca, jest motywowany - jak stwierdzono w preambule - „koniecznością uwzględnienia nowych potrzeb w zakresie zarządzania i kilku istotnych zmian regulacyjnych, które zaszły w ostatnich latach”.

Ustawa, jak wyjaśnia Papież, służy nadaniu kształtu „Państwu Watykańskiemu, ustanowionemu Traktatem Laterańskim jako instrument zapewniający absolutną i widzialną niezależność Stolicy Apostolskiej oraz gwarantujący jej suwerenność, również na arenie międzynarodowej”.
CZYTAJ DALEJ

Biskup Ważny apeluje o wrażliwość wobec osób skrzywdzonych i krytykuje bariery prawne

2026-08-01 12:00

[ TEMATY ]

bp Artur Ważny

Karol Porwich/Niedziela

Bp Artur Ważny

Bp Artur Ważny

Ubolewanie, że procedury i spory prawne mogą przesłaniać cierpienie konkretnych ludzi oraz o większą wrażliwość wobec osób skrzywdzonych zaapelował w swoim wpisie na komunikatorze X biskup sosnowiecki Artur Ważny. Hierarcha odniósł się do zastrzeżeń Ministerstwa Sprawiedliwości wobec statutu Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce.

Każda łza i każde zranienie Osób Skrzywdzonych wołają o ciche, pełne szacunku zatrzymanie, a nie o kolejne procedury, które odsuwają w czasie pożądany owoc sprawiedliwości i leczenia. Jako biskup nie mogę milczeć, gdy widzę, jak na ścieżkach do odzyskiwania godności Osób Skrzywdzonych wyrastają nowe mury i prawne przeszkody. Pragnę przeprosić za każdy moment, w którym zamiast gotowości do słuchania napotykacie na gąszcz prawniczych zastrzeżeń. Z głębi serca staję dziś przy Was, obiecując, że Kościół - w wymiarze, który ode mnie zależy - nie przestanie szukać dróg, by Wasz głos został wysłuchany z czułością, na jaką zasługujecie. Wobec zastrzeżeń zgłoszonych przez Ministerstwo Sprawiedliwości do statutu naszej kościelnej Komisji odczuwam smutek, że formalny język i prawne wątpliwości po raz kolejny przesłaniają żywego człowieka. Choć rozumiem potrzebę dbałości o standardy prawa, trudno nie ubolewać nad brakiem wrażliwości na potrzebę chociażby minimalnego wysłuchania, zadośćuczynienia i uzdrowienia relacji. Pragnę wzywać zarówno organy państwowe, jak i nas samych w Kościele, abyśmy w obliczu cierpienia pokrzywdzonych potrafili przekroczyć urzędowe podziały i odnaleźć przestrzeń prawdy. Gdy dialog instytucji staje się chłodną debatą, Osoby Skrzywdzone doznają kolejnej niewidzialnej rany, czując się osamotnione ze swoim ciężarem. Niech ten trudny moment zmobilizuje nas wszystkich do pokornego słuchania Waszych historii i do zbudowania mostów, po których sprawiedliwość i miłosierdzie - nie tylko Boże - wreszcie dotrą do Waszych serc. Zapewniam Was o stałej bliskości i modlitwie, uciekając się do nadziei, że mimo tych trudności znajdziemy wspólnie drogę do prawdy, która wyzwala i miłości, która się z nią współweseli.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję