Swego czasu, kiedy szedłem z pielgrzymką, pod koniec upalnego dnia któryś z pątników poczęstował mnie jednym z modnych ostatnio energetycznych napojów. Wypiłem duszkiem i przyznam się, że był to mój pierwszy i zarazem ostatni kontakt z tego typu poidłami. Cały wieczór i noc źle się czułem.
Takie napitki, zwane szumnie energetycznymi, nie tylko nie dodają nam „skrzydeł”, jak twierdzą twórcy telewizyjnej reklamówki, lecz „oszukują organizm i uzależniają”. Takie jest zdanie przedstawicieli świata nauki, którzy bliżej przyjrzeli się napojom nagminnie spożywanym przez dzieci i młodzież. Również z moich obserwacji wynika, że wielu młodych ludzi w wieku szkolnym sięga regularnie po płynne dopalacze.
Najczęściej ich ofiarami padają gimnazjaliści i licealiści. Przygotowując się do ważnych sprawdzianów, klasówek czy zaliczeń, chętnie posługują się napojami energetycznymi, aby wchłonąć więcej wiedzy i zachować świeżość umysłu. Przy okazji wydają na te napoje wielkie pieniądze. Warto dodać, że wypijają ich po kilka dziennie (rekordziści aż do dziesięciu). Takie drinki - alarmują nie tylko lekarze - mają właściwości uzależniające i sieją spustoszenie w dojrzewających organizmach, powodując niekiedy nieodwracalne zmiany.
Wydaje mi się, że rodzice powinni kontrolować, co ich dzieci piją. Dorastające i zmęczone ciało zdecydowanie potrzebuje regenerującego odpoczynku, a nie pobudzającego napoju naszpikowanego chemikaliami. Może zatem warto zająć się tym narastającym problemem. Sprzyja temu rozpoczynający się Wielki Post. Czynimy postanowienia wielkopostne. Może wśród nich znajdzie się zrezygnowanie z napojów, które tak naprawdę nie służą do picia.
Półfinaliści programu “Must Be The Music” wystąpią w Katowicach w ramach Festiwalu Nowej Kultury.
22 września w Katowicach wystąpi zespół Albo i Nie. Koncert promuje ich najnowszą płytę “4”, na której, podobnie jak na koncercie wysłuchać można autorskich utworów. Wydarzenie jest realizowane w ramach trwającego Festiwalu Nowej Kultury.
Wędrówka od góry Hor ku Morzu Czerwonemu prowadzi na drogę okrężną, bo ziemia Edomu zamyka przejście. Lud traci cierpliwość. To późna faza pustyni. Zmęczenie szybko zmienia się w szemranie. Powraca zdanie: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli?”. Pojawia się też pogarda dla manny: „pokarm mizerny”. Tekst odpowiada obrazem, że Pan zsyła węże „o jadzie palącym”. W hebrajskim stoi tu słowo powiązane z rdzeniem „palić” (śārāf), stąd tradycyjne „węże serafiny”. Ukąszenie obnaża bezradność. Wyznanie winy brzmi krótko: „Zgrzeszyliśmy”. Mojżesz modli się za lud. Odpowiedź Boga zaskakuje. Wizerunek węża ma stanąć wysoko na palu. Hebrajskie „sztandar, znak” to nēs. Wzrok podniesiony z ziemi przestaje krążyć wokół zagrożenia. Spojrzenie staje się aktem posłuszeństwa wobec słowa Boga. Nie ma tu miejsca na magię przedmiotu. Księga Mądrości dopowie później, że ratunek przychodzi od Boga, a znak jedynie kieruje ku Niemu (Mdr 16,6-7). Równie ważna pozostaje historia po latach. Król Ezechiasz rozbija „węża miedzianego”, bo lud pali mu kadzidło (2 Krl 18,4). Znak łatwo przechodzi w kult rzeczy. W samym brzmieniu hebrajskim pojawia się gra słów: wąż (naḥāš) i miedź (neḥōšet); stąd nazwa „Nehusztan”. Najstarsza lektura chrześcijańska widzi w tym typ krzyża. Justyn Męczennik łączy węża wyniesionego na palu z tajemnicą krzyża w „Dialogu z Tryfonem” (rozdz. 91). Augustyn, komentując słowa Jezusa o wężu z pustyni, tłumaczy ukąszenia jako grzechy, a węża wyniesionego jako śmierć Pana, na którą patrzy wiara.
fot. Sekretariat kard. Stanisława Dziwisza/Muzeum Jana Pawła II w Krakowie
W Dniu Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Muzeum Świętego Stefana Króla w Székesfehérvár otwarto wystawę „TOTUS TUUS” – „Cały Twój”. W wydarzeniu wziął udział kard. Stanisław Dziwisz.
W niedzielne popołudnie do Szekeszfehervar na Węgrzech przybyli z Polski przedstawiciele katolickich muzeów, zakonów, przedstawiciele konsulatu węgierskiego w Krakowie oraz kapłani na czele z kard Stanisławem Dziwiszem, by uczestniczyć w otwarciu nowej wystawy o Janie Pawle ll, przygotowanej przez Muzeum Króla św. Stefana. Twórcy wypełnili artefaktami i zdjęciami przestrzeń ponad 1800 mkw. Razem z akcentami muzycznymi i zapachami, zaprezentowano ponad 80 przywiezionych z Polski eksponatów, pamiątek po osobie Karola Wojtyły. Współczesne prace artystów z Węgier, ale też i z Polski dodały całości prezentacji świeżości i współczesnego spojrzenia.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.