Spotkałem zaprzyjaźnionego historyka, który interesuje się nie tylko przeszłością Wojska Polskiego, lecz także jego teraźniejszością. „Czy wiesz, że Polska jest właściwie bezbronna?” -
zaczął. „Jak to? - zaoponowałem - przecież jesteśmy w NATO!”. Mój przyjaciel roześmiał się gorzko i wyjaśnił, że gdyby np. przezydentowi Łukaszence zachciało się na czele armii
białoruskiej „odwiedzić” Warszawę, mógłby to zrobić, zanim Sojusz Atlantycki zdążyłby kiwnąć palcem. „Chyba się orientujesz, jak znikoma jest wartość bojowa naszych żołnierzy -
stwierdził. - Tu nie chodzi tylko o to, że zmniejszono ich liczebność, że zlikwidowano mnóstwo jednostek wojskowych, że ograniczono szkolnictwo wojskowe...”.
Dowiedziałem się, że np. w „czerwonych beretach”, uważanych za formację elitarną, poborowi w ciągu roku służby mają tylko 2 (słownie: dwa) ćwiczenia strzeleckie, bo na więcej brak pieniędzy...
A znajomy żołnierz w trakcie służby tak często zajęty był wnoszeniem wódki do jednostki (przez dziurę w płocie), że kończąc swój pobyt w armii był niemal na tym samym poziomie wyszkolenia, co na początku,
czyli bliskim zera...
Ostatnio zdarzyły się dwa skandale, z których jeden zakończył się śmiercią dwóch lotników, zobligowanych przez swych dowódców do lotu mimo fatalnych warunków atmosferycznych (iżby się popisywali nad
Warszawą w Dzień Wojska Polskiego), a drugi o mały włos nie spowodował śmierci premiera Millera i innych osób. Okazało się bowiem, że pilot wojskowego śmigłowca był po 30 godzinach służby - a mimo
to jego szef nie zawahał się wysłać go do pracy, i to szczególnie odpowiedzialnej, w końcu chodziło o głowę rządu... Świadczyłoby to o skrajnej nieodpowiedzialności niektórych wyższych oficerów WP.
No, ale za to nasi wojacy trwają na posterunku w Iraku... A nad Polską zawisła groźba ataku Al-Kaidy. A na to żadne NATO poradzić nie może.
Lektor parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej Kacper Tomasiak zdobył srebrny medal w skokach narciarskich na skoczni normalnej podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026. Konkurs rozegrano w Predazzo. Sukces młodego skoczka spotkał się z szerokim odzewem w środowisku kościelnym.
Duszpasterstwo Liturgicznej Służby Ołtarza Diecezji Bielsko-Żywieckiej napisało w mediach społecznościowych: „Drogi Kacprze, tak jak Ty niosłeś kadzidło przed Panem, tak teraz On niech Cię niesie daleko i bezpiecznie. Jesteśmy z Ciebie bardzo dumni i dziękujemy za Twoje świadectwo wiary”.
Melecjusz z Antiochii (zm. 381) – biskup Sebasty (358) oraz patriarcha Antiochii (360), święty Cerkwi prawosławnej i Kościoła katolickiego.
Melecjusz urodził się w ormiańskiej Melitene. Został biskupem Sebasty w 357 lub 358 r., a w rok później (359) brał udział w synodzie w Seleucji. Jego wybór na patriarchę poparł, na synodzie antiocheńskim (ok. 360), św. Euzebiusz z Samosaty, a zatwierdził cesarz Konstancjusz II, sprzyjający arianom. Po objęciu stanowiska Melecjusz spostrzegł, iż arianie, odmiennie interpretujący chrześcijański dogmat o Trójcy Świętej, są w błędzie i zaczął stanowczo występować przeciwko nim. Heretycy wymusili na cesarzu Walensie usunięcie go z katedry i wygnanie (365–367 oraz 371–377), które spędził w odosobnieniu w Berei. Oficjalnie uznano go za odstępcę od prawdziwej wiary. W tym czasie Lucyfer z Cagliari (Lucyferiusz) wyświęcił na biskupa przeciwnika Melecjusza kapłana Paulina. Melecjusz powrócił do Antiochii za cesarza Juliana (362). W tym czasie w Antiochii urzędowało 3 biskupów: Euzojusz dla arian, Paulin dla eustacjan i Melecjusz. Historycy nazywają to schizmą melecjańską. Melecjusz ponownie został wygnany, gdy sam Atanazy Wielki (362) opowiedział się za Paulinem. Ujęli się za nim biskupi kapadoccy, m.in. Bazyli Wielki z Cezarei i gdy na tron cesarski wstąpił Gracjan (378), odwołał Melecjusza z wygnania. W czasie swoich rządów biskup przyczynił się do przywracania pokoju i zgody. W 379 zwołał synod i przygotował wyznanie wiary, zatwierdzone wkrótce przez sobór konstantynopolitański (381), któremu przewodniczył.
Już 20 lutego do kin w całej Polsce trafi film „Najświętsze Serce” – poruszająca opowieść o kulcie Najświętszego Serca Pana Jezusa, który przez wieki kształtował duchowość narodów, szczególnie Francji i Polski. To film zarówno dla wierzących, jak i dla wątpiących. Media już teraz podkreślają, że to obraz, który we Francji jednych oburzył, a innych poruszył i obudził.
Jak podkreśla ks. dr Jerzy Jastrzębski, autor książek o Najświętszym Sercu Pana Jezusa i kapłan od lat popularyzujący ten kult, we Francji film obejrzało już kilkaset tysięcy widzów. – Kult Serca Jezusa przyczynił się do wielkiego ożywienia duchowości, wiary w Boga i korzystania z sakramentów we Francji. Twórcy filmu zawierzyli się Sercu Jezusa i zaczęły dziać się niezwykłe rzeczy – mówi kapłan.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.