Reklama

Przywrócić należne miejsce aniołom

Jacek Kowalski, RTCK: W książce Sekretne życie aniołów piszesz, że trochę zaniedbaliśmy poznawanie anielskiego świata. Ja jednak odnoszę wrażenie, że wokół nas jest sporo aniołów, szczególnie w piosenkach i filmach. Czy to znaczy, że wiedzę na temat aniołów czerpiemy częściej ze świata popkultury niż z kościelnych ambon?

[ TEMATY ]

wywiad

anioł

mbolina/fotolia.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Aleksander Bańka: Niestety, tak właśnie jest. Aniołowie zostali przez nas spauperyzowani, stali się dość banalnym produktem popkultury. Wyobrażamy ich sobie jako skrzydlate istoty, rodem z bajek bądź opowiastek dla dzieci, albo postrzegamy przez pryzmat barokowych ołtarzy obsadzonych przez sympatyczne pozłacane grubaski. Choć to dobrze, że aniołowie zagościli na stałe w naszej kulturze, to postawienie ich w jednym szeregu z najróżniejszymi baśniowymi stworami jest ogromnie dla nich krzywdzące: banalizuje i spłyca ich znaczenie. Wystarczy jednak wczytać się w Biblię i sięgnąć do tradycji Kościoła, by zrozumieć, że aniołowie to istoty zupełnie inne, niż powszechnie sądzimy.

„Aniołowie to istoty zupełnie inne, niż powszechnie sądzimy.”

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

JK: Sekretne życie aniołów jest próbą przywrócenia aniołom należnego im miejsca?

AB: Moja fascynacja światem aniołów zaczęła się od odkrycia tego, co na temat czystych duchów ma do powiedzenia Kościół. Pomyślałem sobie wtedy: „To jest świetne! Co za głębia!”.

Reklama

W Kościele katolickim dużo mówi się dziś o świętych. I super, bo przyjaźń ze świętymi to naprawdę fajna sprawa. Ale równocześnie mam wrażenie, że zaniedbujemy trochę relacje ze światem aniołów. A przecież gdy spojrzymy na dzieje Kościoła, to o aniołach i ich roli w życiu człowieka powstawały ogromne traktaty, całe sumy teologiczne. Uznałem, że nadszedł czas, aby na nowo przybliżyć współczesnemu człowiekowi świat aniołów. Tak właśnie narodził się pomysł napisania Sekretnego życia aniołów.

JK: Rzeczywiście we współczesnym Kościele częściej przyzywamy wstawiennictwa świętych niż aniołów. Święci są dla nas bardziej „namacalni”. Łatwiej nam się do nich zwracać, bo mamy historyczne świadectwa ich obecności w świecie. Tymczasem rzeczywistości aniołów nie jesteśmy w stanie objąć zmysłami. Czy można mówić w takim razie o przyjaźni z aniołami?

AB: Z całą pewnością, choć rzeczywiście ta przyjaźń jest trochę wymagająca. Wprawdzie można wymienić bardzo wiele świadectw kontaktów między światem ludzi a światem aniołów, ale te historie mają zwykle charakter prywatnych objawień, są dość ulotne i trudno je zweryfikować. Zawsze można powiedzieć, że to czyjaś osobista sprawa, niekoniecznie łatwo jest uwierzyć, że ktoś doświadczył spotkania z aniołem albo że anielska istota wyratowała kogoś z opresji. Takie opowieści mogą być budujące, poruszające, z pewnością ekscytują, ale ciężko sprawdzić, czy są prawdziwe. Dotyczy to także tzw. objawień anielskich. Prawda jest taka, że świat czystych duchów wymyka się naszemu poznaniu. Nie dysponujemy dowodami na istnienie aniołów, nie potrafimy też dowieść, że ingerują w nasze życie.

Reklama

Jedyne, co możemy zrobić – jeśli chcemy na poważnie mówić o aniołach – to zawierzyć tradycji Kościoła, w moim przekonaniu najpiękniejszej i najpełniejszej. Kościół, stawiając na szali cały swój autorytet, jednoznacznie stwierdza, że istnieje rzeczywistość świata czystych duchów. Mamy konkretne orzeczenia teologiczne i dogmatyczne, a także wypowiedzi soborowe, które potwierdzają, że są istoty podobne do nas, ale będące bytami duchowymi, niezwiązanymi w żaden sposób z materią. Tradycja Kościoła bardzo poważnie podchodzi do kwestii istnienia aniołów. Gdy człowiek zacznie się w to wszystko wczytywać, a potem wyciągać logiczne wnioski, to po prostu nie ma wyjścia – musi się zachwycić! To jest jak odkrywanie kosmosu, absolutnie niesamowite doświadczenie duchowe i intelektualne.

BP KEP

JK: Mówisz o doświadczeniu intelektualnym, a ja odnoszę wrażenie, że aniołowie to raczej element chrześcijańskiej mitologii. Nie traktujemy ich poważnie. Wyuczony w dzieciństwie wierszyk „Aniele Boży, Stróżu mój” dla wielu ludzi jest zbyt infantylny, by go powtarzać w dorosłości…

AB: Niedobrze jest, gdy jakikolwiek aspekt wiary sprowadzamy do formułki, którą recytujemy tylko dlatego, że tak zostaliśmy nauczeni w dzieciństwie. Trzeba, byśmy dostrzegli w naszych modlitewnych formułach coś w rodzaju pasu transmisyjnego, który odsyła nas do innej rzeczywistości. O tym, czy jesteśmy ludźmi dojrzałymi duchowo, świadczy to, na ile staramy się poznać prawdę naszej wiary i na ile chcemy rozumieć, w co wierzymy.

Reklama

„Dopiero kiedy zagłębimy się w sekretne życie aniołów, zobaczymy, jakie to zrodzi dla nas wspaniałe owoce.”

Podziel się cytatem

Ta zasada dotyczy zresztą każdej dziedziny życia. Kto chce kompetentnie poruszać się w jakiejś dziedzinie (czy jest to wiara, czy etyka, czy polityka), musi posiąść choćby podstawową wiedzę w tym temacie. Niezależnie od tego, do jakiego świata chcemy wejść, portalem zawsze jest wiedza.

Jeśli chodzi o aniołów, to kłopot polega na tym, że często nie mamy podstawowej znajomości ich świata. Dopiero kiedy zagłębimy się w sekretne życie aniołów, zobaczymy, jakie to zrodzi dla nas wspaniałe owoce. Wiedza o aniołach może nam pomóc funkcjonować w tym świecie na wielu płaszczyznach, nie tylko w wymiarze duchowym, ale też na przykład psychologicznym.

JK: Twierdzisz, że Kościół wypowiadał się wielokrotnie na temat aniołów. Gdy jednak starałem się znaleźć konkretne orzeczenia, okazało się, że nie ma ich wcale aż tak wiele. Sobór Laterański IV ujął kwestię istnienia aniołów w dogmat, Katechizm Kościoła Katolickiego poświęcił im zaledwie kilka punktów. Wydaje się więc, że wiele pozostaje w sferze domysłów wiernych.

Reklama

AB: Poniekąd masz rację. Kościół wypowiada się w kilku zaledwie, ale za to kluczowych kwestiach na temat natury aniołów. Najważniejsze jest to, że stwierdził – i to dogmatycznie na Soborze Laterańskim – ich istnienie i określił ich naturę jako niematerialną. Ale prócz nauk synodalnych mamy jeszcze egzegezę biblijną. W Biblii jest bardzo wiele wzmianek o aniołach, niekiedy dyskretnych, które trzeba czytać przez pryzmat bogatej tradycji judaistycznej. Trzecim z kolei źródłem wiedzy jest filozofia, która w charakterystycznym dla siebie rygoryzmie myślenia czyta teksty objawione i wyprowadza z nich wnioski dotyczące natury i roli aniołów. W konsekwencji powstają tak fundamentalne dla teologii dzieła, jak Suma teologiczna św. Tomasza z Akwinu. Anielski Doktor to zresztą cichy bohater mojej książki. Sporo od niego zaczerpnąłem, bo też znakomicie rozpracował on świat czystych duchów.

To ciekawe, że niemal u wszystkich czołowych teologów średniowiecza, a także u wielu nowożytnych myślicieli pojawiają się wątki anielskie. Oczywiście trzeba mieć świadomość tego, że wiele z nich ma charakter hipotez, ale przecież jeśli chodzi o świat aniołów, to nigdy nie będziemy poruszali się w obszarze pewności absolutnej. Zresztą, czy istnieje w ogóle choćby jedna prawda wiary, którą dałoby się do końca rozpracować wyłącznie rozumem? Gdyby tak było, nie mówilibyśmy już o wierze, tylko o wiedzy! Z drugiej strony myśl rozwijana, pogłębiana i analizowana przez całe stulecia daje nam tak ostre widzenie świata duchowego, że nie sposób tego zbagatelizować.

„(Jeśli) nie będziemy szukać interakcji ze światem anielskim, (...) nasze życie duchowe stanie się bardzo ubogie i ogromnie wiele stracimy.”

Reklama

Tak naprawdę jako ludzie wierzący mamy do wyboru tylko dwie drogi. Możemy zatrzymać się na uznaniu dogmatycznej prawdy, że aniołowie istnieją jako byty duchowe, i tyle. Nie będziemy szukać interakcji z ich światem, nie będziemy wchodzić z nimi w żadne konszachty. Mamy do tego prawo. Ale tak sobie myślę, że wówczas nasze życie duchowe stanie się bardzo ubogie i ogromnie wiele stracimy. Dlatego jest też druga droga: uznać wnioski, które teologowie i filozofowie wyprowadzają z orzeczeń Kościoła, zwłaszcza że są one wyjątkowo spójne z całą katolicką nauką o świętych obcowaniu, życiu duchowym, naturze Boga i wszechświata. A potem, pomagając sobie wiarą, spróbować zaprzyjaźnić się z aniołami i poznać trochę ich świat.

JK: Tymczasem my zrobiliśmy z aniołów infantylne bożonarodzeniowe dekoracje…

AB: Infantylizacja aniołów to skutek ich sztucznego ucieleśnienia. Robimy z aniołów małe tłuste bachorki, które fruwają nie wiadomo dokąd i po co, zamiast pozwolić im być tym, kim w rzeczywistości są: potężnymi obecnościami duchowymi, mającymi wolną wolę i rozum, a w dodatku angażującymi się, by nas wspierać i nam pomagać.

„Aniołowie to istoty o wyjątkowych umiejętnościach i kompetencjach.”

Podziel się cytatem

Aniołowie to istoty o wyjątkowych umiejętnościach i kompetencjach. Żyją w bliskości Boga i zostali przez Niego obdarzeni potężną mocą i inteligencją. My, ludzie, kiedy chcemy poznać jakąś rzeczywistość, przypominamy w tym rzemieślnika, który z bryły marmuru musi wykuć jakąś figurę. Męczymy się, pocimy, stukamy w ten kamień nieraz latami, by cokolwiek z niego powstało. A umysł anielski jest jak Pieta Michała Anioła – stanowi doskonałe, kompletne dzieło. Poznawanie nie sprawia aniołowi najmniejszych trudności, on nie ma żadnych wątpliwości, wszystko „widzi” z niezwykłą jasnością i precyzją. Nie istnieją dla niego żadne zawiłości czy tajemnice, nie musi mozolić się nad chemią, matematyką ani filozofią. Z niezwykłą też przenikliwością potrafi rozumieć nasze stany psychiczne – bije w tym na głowę najlepszych psychologów.

2021-10-01 23:20

Oceń: +8 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Książę aniołów

Niedziela przemyska 39/2012

[ TEMATY ]

święty

anioł

ARKADIUSZ BEDNARCZYK

Św. Michał Archanioł z kościoła w Żołyni

Św. Michał Archanioł z kościoła w Żołyni
Jan Henryk Rosen (1891-1982) znany religijny malarz (m.in. dekorował przed wojną kaplicę seminaryjną w Przemyślu), który będąc początkowo ewangelikiem wrócił na łono rzymskiej wiary, otrzymał kiedyś niezwykłe zamówienie. Księża Michalici zaproponowali mu namalowanie obrazu św. Michała. Miał to być wizerunek Księcia Aniołów, ale taki, jakim wyobrażał go sobie sam artysta. Rosen opowiadał później, iż gdy malował obraz coś ciągle wytrącało mu pędzel z dłoni; jakaś siła ciskała paletą malarską o ścianę. W owym czasie dużo się modlił w kościele. I pewnego dnia uświadomił sobie, że to Szatan usilnie zabiegał o to, by nie ukończył wizerunku św. Michała. Dziś obraz znajduje się w Kurii Generalnej Księży Michalitów w Strudze k. Warszawy zachwycając swoim pięknem... Co ciekawe, św. Michał trzyma w ręku makietę kościoła Michalitów z Miejsca Piastowego... Święty Michał, który po upadku jednego z aniołów - Lucyfera - natychmiast stanął w obronie Boga z okrzykiem „Któż jak Bóg”, to najważniejszy i najpotężniejszy spośród aniołów. W ikonografii chrześcijańskiej przedstawiany jest najczęściej jako waleczny rycerz, a więc w zbroi z mieczem depczący głowę Szatana. 29 września jest dniem jego święta. Już w III wieku na Wschodzie istniał jego kult. Papież Leon XIII ułożył osobną modlitwę ku czci św. Michała, którą wszyscy kapłani byli zobowiązani odmawiać po tzw. cichych Mszach. We Włoszech istnieje sanktuarium Michała Archanioła - Monte San Angelo. Jest kościołem nigdy nie poświęconym ludzką ręką i jednocześnie jest najstarszym miejscem pielgrzymkowym we Włoszech. Podczas jednego z nabożeństw objawił się św. Michał Archanioł tamtejszemu biskupowi i wyraził pragnienie, by czczono go w jaskini na górze Gargano. Polecił także poświęcić kamienie pochodzące z groty, na których ma być wyżłobiony znak krzyża i dwie litery M. A. Św. Michał obiecał, iż ktokolwiek będzie posiadał i ze czcią przechowywał taki kamyk, uchroni się od choroby. Do dzisiaj z całego świata płyną prośby o kamienie z cudownego miejsca. Jedna ze świątyń w Łańcucie otrzymała taki kamień i już sama przez to jest niezwykłym miejscem, w którym w przyszłości ludzie wypraszać będą u Księcia Aniołów potrzebne łaski... Kult św. Michała Archanioła był bardzo silny w Łańcucie. Książę Aniołów widnieje na najstarszej pieczęci cechu tkaczy z XV stulecia. Jest w herbie miasta i powiatu. Przy łańcuckiej parafii zostało założone w 1638 r. Bractwo Aniołów Stróżów, które szczególnie szerzyło kult św. Michała Archanioła. Powstało ono z inicjatywy ks. Stanisława Szczepanowskiego. Bractwo posiadało specjalną kaplicę na miejscu, na którym znajduje się dzisiaj witraż z podobizną św. Michała Archanioła - patrona Bractwa. Właścicielka Łańcuta Barbara z Tarłów w roku 1682 potwierdziła przywilej dla miejscowych tkaczy i poleciła, aby płóciennicy opiekowali się Bractwem Aniołów Stróży. Nakazała także aby w procesjach tkacze chodzili w białych kapach, na których mieli wyszyty wizerunek Michała Archanioła. Skądinąd wiemy, iż do Bractwa należeli również miejscowi kuśnierze. Na jarosławskim rynku w piętnastym stuleciu zbudowano kolegiatę pw. Wszystkich Świętych. Wybudowano również 60-metrową wieżę z posągiem św. Michała Archanioła. W 1620 i 1625 r. ulegała zniszczeniom podczas pożarów - przez cały XVIII wiek niszczała, tak, że w 1785 r. chciano ją zamknąć. Katastrofa wydarzyła się 2 czerwca 1804 r.: ustawiony posąg św. Michała spadając z wieży zniszczył wnętrze kościoła w dodatku zabijając 22 osoby. Zniszczony kościół rozebrano. W 2008 r. podczas prac na jarosławskim Rynku natrafiono na krypty grzebalne z dawnej kolegiaty. Podobnie w Sanoku do 1879 r. istniał gotycki kościół farny pw. św. Michała Archanioła. W tym to kościele król Władysław Jagiełło w 1417 r. brał ślub z Elżbietą Granowską. Obecnie na placu zwanym placem św. Michała trwają prace archeologiczne, które potwierdziły istnienie w tym miejscu najstarszego w mieście kościoła. Wiadomo iż w osiemnastym stuleciu kościół ten wśród licznych ołtarzy posiadał główny poświęcony właśnie Księciu Aniołów. Kolejnym miejscem związanym z kultem św. Michała Archanioła jest Blizne. Znajduje się tutaj wzgórze - zwane Michałkiem - z kaplicą poświęconą św. Michałowi. Biskup przemyski Jerzy Albrecht Denhoff przytaczał w swoich „Acta episcopalia”, iż na górze tej miało schronić się wielu mieszkańców, którzy w cudowny sposób zostali ocaleni podczas najazdu tatarskiego z 1624 r. a wszystko to dokonało się w czasie święta Michała Archanioła. Wdzięczni mieszkańcy postawili tu początkowo, w 1674 r. pod przewodem swojego proboszcza ks. J. Nałogowskiego, drewnianą kaplicę poświęconą św. Michałowi. Przy ul. Zagrody w Tyczynie stoi niezwykła, jakbyśmy powiedzieli - biskupia - kapliczka, wzniesiona w połowie XVIII wieku przez ks. Wacława Tebańskiego - tyczyńskiego proboszcza, a późniejszego biskupa przemyskiego. Znajduje się w niej drewniana figura Michała Archanioła depczącego Szatana. Dodatkowo w bocznej wnęce znajduje się tajemnicza postać biskupa w infule na głowie - ponoć to św. Stanisław, ale kto wie, może to postać naszego biskupa, którego w ten sposób uwieczniono... Czcicielami św. Michała są wspomniani na początku księża i siostry ze Zgromadzenia Michalitów - któremu początek dał ks. Bronisław Markiewicz z Pruchnika. Duchowość michalitów streszcza się w znanych nam już słowach - „Któż jak Bóg!” oraz „Powściągliwość i Praca” (najpierw bowiem Markiewicz założył zrzeszenie świeckie pod nazwą „Towarzystwo Powściągliwość i Praca”). Michalici i michalitki swoją szczególną troską obejmują opuszczoną młodzież; pomagają ludziom cierpiącym moralnie i fizycznie, wątpiącym i zagubionym. Swoje Sanktuarium posiadają m.in. w Miejscu Piastowym koło Krosna.
CZYTAJ DALEJ

Św. Joanna d´Arc

[ TEMATY ]

Joanna d'Arc

pl.wikipedia.org

Drodzy bracia i siostry, Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o Joannie d´Arc, młodej świętej, żyjącej u schyłku Średniowiecza, która zmarła w wieku 19 lat w 1431 roku. Ta młoda francuska święta, cytowana wielokrotnie przez Katechizm Kościoła Katolickiego, jest szczególnie bliska św. Katarzynie ze Sieny, patronce Włoch i Europy, o której mówiłem w jednej z niedawnych katechez. Są to bowiem dwie młode kobiety pochodzące z ludu, świeckie i dziewice konsekrowane; dwie mistyczki zaangażowane nie w klasztorze, lecz pośród najbardziej dramatycznych wydarzeń Kościoła i świata swoich czasów. Są to być może najbardziej charakterystyczne postacie owych „kobiet mężnych”, które pod koniec średniowiecza niosły nieustraszenie wielkie światło Ewangelii w złożonych wydarzeniach dziejów. Moglibyśmy je porównać do świętych kobiet, które pozostały na Kalwarii, blisko ukrzyżowanego Jezusa i Maryi, Jego Matki, podczas gdy apostołowie uciekli, a sam Piotr trzykrotnie się Go zaparł. Kościół w owym czasie przeżywał głęboki, niemal 40-letni kryzys Wielkiej Schizmy Zachodniej. Kiedy w 1380 roku umierała Katarzyna ze Sieny, mamy papieża i jednego antypapieża. Natomiast kiedy w 1412 urodziła się Joanna, byli jeden papież i dwaj antypapieże. Obok tego rozdarcia w łonie Kościoła toczyły się też ciągłe bratobójcze wojny między chrześcijańskimi narodami Europy, z których najbardziej dramatyczną była niekończąca się Wojna Stulenia między Francją a Anglią. Joanna d´Arc nie umiała czytań ani pisać. Można jednak poznać głębiej jej duszę dzięki dwóm źródłom o niezwykłej wartości historycznej: protokołom z dwóch dotyczących jej Procesów. Pierwszy zbiór „Proces potępiający” (PCon) zawiera opis długich i licznych przesłuchań Joanny z ostatnich miesięcy jej życia ( luty-marzec 1431) i przytacza słowa świętej. Drugi - Proces Unieważnienia Potępienia, czyli "rehabilitacji" (PNul) zawiera zeznania około 120 naocznych świadków wszystkich okresów jej życia (por. Procès de Condamnation de Jeanne d´Arc, 3 vol. i Procès en Nullité de la Condamnation de Jeanne d´Arc, 5 vol., wyd. Klincksieck, Paris l960-1989). Joanna urodziła się w Domremy - małej wiosce na pograniczu Francji i Lotaryngii. Jej rodzice byli zamożnymi chłopami. Wszyscy znali ich jako wspaniałych chrześcijan. Otrzymała od nich dobre wychowanie religijne, z wyraźnym wpływem duchowości Imienia Jezus, nauczanej przez św. Bernardyna ze Sieny i szerzonej w Europie przez franciszkanów. Z Imieniem Jezus zawsze łączone jest Imię Maryi i w ten sposób na podłożu pobożności ludowej duchowość Joanny stała się głęboko chrystocentryczna i maryjna. Od dzieciństwa, w dramatycznym kontekście wojny okazuje ona wielką miłość i współczucie dla najuboższych, chorych i wszystkich cierpiących. Z jej własnych słów dowiadujemy się, że życie religijne Joanny dojrzewa jako doświadczenie mistyczne, począwszy od 13. roku życia (PCon, I, p. 47-48). Dzięki "głosowi" św. Michała Archanioła Joanna czuje się wezwana przez Boga, by wzmóc swe życie chrześcijańskie i aby zaangażować się osobiście w wyzwolenie swojego ludu. Jej natychmiastową odpowiedzią, jej „tak” jest ślub dziewictwa wraz z nowym zaangażowaniem w życie sakramentalne i modlitwę: codzienny udział we Mszy św., częsta spowiedź i Komunia św., długie chwile cichej modlitwy prze Krucyfiksem lub obrazem Matki Bożej. Współczucie i zaangażowanie młodej francuskiej wieśniaczki w obliczu cierpienia jej ludu stały się jeszcze intensywniejsze ze względu na jej mistyczny związek z Bogiem. Jednym z najbardziej oryginalnych aspektów świętości tej młodej dziewczyny jest właśnie owa więź między doświadczeniem mistycznym a misją polityczną. Po latach życia ukrytego i dojrzewania wewnętrznego nastąpiły krótkie, lecz intensywne dwulecie jej życia publicznego: rok działania i rok męki. Na początku roku 1429 Joanna rozpoczęła swoje dzieło wyzwolenia. Liczne świadectwa ukazują nam tę młodą, zaledwie 17-letnią kobietę jako osobę bardzo mocną i zdecydowaną, zdolną do przekonania ludzi niepewnych i zniechęconych. Przezwyciężywszy wszystkie przeszkody spotyka następcę tronu francuskiego, przyszłego króla Karola VII, który w Poitiers poddaje ją badaniom przeprowadzanym przez niektórych teologów Uniwersytetu. Ich ocena jest pozytywna: nie dostrzegają w niej nic złego, lecz jedynie dobrą chrześcijankę. 22 marca 1429 Joanna dyktuje ważny list do króla Anglii i jego ludzi, oblegających Orlean (tamże, s. 221-22). Proponuje w nim prawdziwy, sprawiedliwy pokój między dwoma narodami chrześcijańskimi, w świetle imion Jezusa i Maryi, ale jej propozycja zostaje odrzucona i Joanna musi angażować się w walkę o wyzwolenie miasta, co nastąpiło 8 maja. Innym kulminacyjnym momentem jej działań politycznych jest koronacja Karola VII w Reims 17 lipca 1429 r. Przez cały rok Joanna żyje między żołnierzami, pełniąc wśród nich prawdziwą misję ewangelizacyjną. Istnieje wiele ich świadectw o jej dobroci, męstwie i niezwykłej czystości. Wszyscy, łącznie z nią samą, mówią o niej „la pulzella” - czyli dziewica. Męka Joanny zaczęła się 23 maja 1430, gdy jako jeniec wpada w ręce swych wrogów. 23 grudnia zostaje przewieziona pod strażą do miasta Rouen. To tam odbywa się długi i dramatyczny Proces Potępienia, rozpoczęty w lutym 1431 r. a zakończony 30 maja skazaniem na stos. Był to proces wielki i uroczysty, któremu przewodniczyli dwaj sędziowie kościelni: biskup Pierre Cauchon i inkwizytor Jean le Maistre. W rzeczywistości kierowała nim całkowicie duża grupa teologów słynnego Uniwersytetu w Paryżu, którzy uczestniczyli w nim jako asesorzy. Podziel się cytatem
CZYTAJ DALEJ

Lublin. Święcenia kapłańskie

2026-05-30 16:07

Paweł Wysoki

W sobotę, 30 maja, w archikatedrze lubelskiej 5 diakonów Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie z rąk abp. Stanisława Budzika przyjęło święcenia prezbiteratu.

– Uroczystość święceń kapłańskich jest jednym z najważniejszych wydarzeń w ciągu roku liturgicznego. W tym dniu widać, ile wiary jest w ludzie Bożym, ile jest we wspólnocie Kościoła odwagi i nadziei, która młodym ludziom może dać siłę i radość z poświęcenia się Panu – powiedział metropolita. Do Andrzeja, Michała, Karola, Mateusza i Rafała skierował Chrystusowe słowa: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i aby owoc wasz trwał” (J 15,16).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję