Reklama

Przystanek na Rynku Wieluńskim

Na żywo

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Były godziny szczytu. Samochody ciągnęły wolno w obu kierunkach. Wielkie TIR-y, dostawcze mikrobusy zdążające do licznych w tej dzielnicy sklepów, większe i mniejsze samochody osobowe, a wśród nich przemykały się ukradkiem maluchy, które dawniej niepodzielnie królowały na drogach. Ludzie stojący na przystanku patrzyli w niebo, próbując zorientować się w pogodzie, która tego dnia zmieniała się bardzo szybko. Raz nad głowami przewalały się ciężkie chmury, by po kilku minutach uczynić miejsce słońcu, które łapczywie wykorzystywało każdą lukę i w mgnieniu oka zalewało światłem cały Rynek Wieluński.
Jednak po kilkunastu minutach nadciągnęły ołowiane chmury i na Rynek spadł rzęsisty deszcz. Ludzie skryli się pod wiatą, przyglądając się wielkim bąblom, jakie na powierzchni kałuż pozostawiały po sobie spadające krople. Deszcz zacinał ostro, dosięgając osób stojących na samym brzegu, które starały się za wszelką cenę dostać do środka. Najbezpieczniejszy był róg wiaty tuż obok ławki. Tam nie spadła ani jedna kropla.
- Jakby tak postawić kamery ze wszystkich stron, no bo zobacz, ściany wiaty są całkiem przezroczyste, to wyszedłby program lepszy niż to, co teraz w telewizji pokazują - powiedział młody chłopak do swojego kolegi.
- Mam lepszy pomysł - odparł kolega. - Zebrać paru chętnych pod wiatą, ogrodzić, nie pozwolić im wychodzić, a na domach rozlepić ogłoszenia, że na Rynku Wieluńskim robi się jakiś show, mówią na to - zdaje się - reality show. Mówię ci, za godzinę mamy pełny Rynek ludzi. Na parkingu trzeba będzie zbudować trybuny, a ja będę chodził z czapką i zgarniał kasę. - Ty to masz łeb do interesów - powiedział z podziwem chłopak do swego kolegi.
- Wiecie może, panowie, kogo ostatnio wykluczyli z tego programu w telewizji, co to ich bez przerwy jakimiś ukrytymi kamerami pokazują? - spytała starsza pani. - Ja byłam u rodziny w innym mieście i nie mogłam oglądać, a w gazetach nie napisali, chociaż pisali o tym, że jakiś premier czy prezydent odwiedził Polskę.
- O takich rzeczach nie piszą w gazetach, bo to nie są sprawy wagi państwowej - wyjaśnił mężczyzna w średnim wieku.
- Mówi pan, że to nie jest ważne? - zdziwiła się starsza pani. - A ja tak tych ludzi polubiłam, że oglądam ich na okrągło. Wszystkie moje dzieci wyjechały do innych miast i jestem teraz sama, no to mam sobie rodzinę w telewizji na żywo.
- Ja też oglądam ten program - odezwał się mężczyzna z teczką. - Cała moja rodzina ogląda i właściwie o niczym innym teraz nie rozmawiamy. Dawniej to się gadało z sąsiadami i o sąsiadach, a teraz wszyscy tylko o tym programie. Kogo teraz wyrzucą, kto jest najsympatyczniejszy, a kto nie? Sąsiad po drugiej stronie ulicy wieczorem okno zasłoni i nic nie widać, a tam pokazują nawet łazienkę. No, niech mi kto pokaże ciekawszy program? Przecież w takim filmie, albo jeszcze gorzej w teatrze, to wszystko jest wymyślone, a w tym programie to sama prawda, nikt niczego nie wymyśla ani nie udaje i nie trzeba się zastanawiać, co autor miał na myśli.
- No, ciekawe, ciekawe - odparł mężczyzna w średnim wieku, nasuwając kapelusz na czoło tak nisko, że nie było widać jego zakłopotanych oczu.
Mężczyzna odczekał jeszcze chwilę i kiedy deszcz przestawał już padać, wyszedł spod wiaty i szybko skierował się w stronę pobliskiego postoju. Nagle przejechał szybko duży ciężarowy samochód, ochlapując mężczyznę wodą, która zgromadziła się w pobliżu krawężników.
- O, wykluczony przez audiotele! - krzyknął jeden z chłopców.
- Ale byłoby świetnie, jakby to pokazać na żywo w telewizji. Już widzę, jak się pół Polski zwija ze śmiechu. Ludzie to lubią, kiedy się komuś noga powinie. Zobacz, jak on śmiesznie wygląda - mówił drugi chłopak.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Podhale: Ruszają jesienne redyki; owce wracają z hal

2026-10-03 07:11

[ TEMATY ]

redyk

Adobe Stock

W pierwszą sobotę października na Podhalu ruszają tradycyjne jesienne redyki, podczas których bacowie i juhasi sprowadzają owce z górskich hal.

4 października w Witowie u wylotu Doliny Chochołowskiej odbędzie się Polaniarski Osod na Siwej Polanie, którego uczestnicy zobaczą zejście owiec z Hali oraz widowisko przygotowane przez zespół regionalny. Tego samego dnia tradycyjny redyk wyruszy z okolic Polany Szymoszkowej w Zakopanem.
CZYTAJ DALEJ

Poznanie Boga jest wymianą życia między Ojcem a Synem

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Finał Księgi Hioba jest krótki jak wyrok po długim procesie. Hiob, który przez dziesiątki rozdziałów domagał się rozprawy, po teofanii z wichru mówi: „wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić”. Dodaje zdanie, które jest kapitulacją innego rodzaju niż ta, do której namawiali go przyjaciele: „mówiłem, nie rozumiejąc, o rzeczach zbyt cudownych dla mnie”. Hiob przyznaje się jedynie do granic poznania. To wielka różnica. Bóg zresztą za chwilę oświadczy przyjaciołom, że to oni „nie mówili o Mnie prawdy, jak sługa mój, Hiob”. „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko”. Cała księga zmierza do tego jednego wersetu, od teologii referowanej do spotkania. Hiob otrzymał zamiast odpowiedzi obecność i ona wystarczyła. „Odwołuję i żałuję w prochu i popiele”. Proch i popiół są tu miejscem człowieka, który zobaczył miarę rzeczy. Grzegorz Wielki, którego Moralia in Iob są największym starożytnym komentarzem do tej księgi, widział w tym pokłonie początek prawdziwej mądrości. Więcej wie ten, kto wie, przed Kim stoi, niż ten, kto ma odpowiedzi. Epilog przywraca Hiobowi dobra w dwójnasób. Czternaście tysięcy owiec, sześć tysięcy wielbłądów, siedmiu synów i trzy córki, którym, rzecz w Biblii wyjątkowa, nadano imiona i dano dziedzictwo „pomiędzy ich braćmi”. Ta podwójna restytucja bywa czytana płasko, jakby Bóg wyrównywał rachunek. Tekst mówi ostrożniej. Pan „przywrócił Hioba do dawnego stanu” (dosłownie odwrócił jego los), gdy ten „modlił się za swoich przyjaciół”. Odnowa przychodzi przez wstawiennictwo za tych, którzy zawinili wobec niego. Hiob umiera „stary i pełen dni”, jak brzmi formuła patriarchów. Jego historia pozostaje otwarta ku większej odpowiedzi. Da ją dopiero Ten, który sam przejdzie przez niesprawiedliwy proces i grób aż do restytucji poranka wielkanocnego.
CZYTAJ DALEJ

Biskupi na XXVI Dzień Papieski: Naszą misją może być odwaga czynienia znaku krzyża w pociągu

2026-10-03 19:44

[ TEMATY ]

wyciek danych

XXVI Dzień Papieski

pexels.com

Jego życie i słowa wciąż inspirują nas do tego, by odnawiać Kościół i świat oraz być uczniami-misjonarzami - napisali o św. Janie Pawle II biskupi w liście pasterskim zapowiadającym XXVI Dzień Papieski. Będzie on obchodzony w całej Polsce i środowiskach polonijnych w niedzielę, 11 października.

Przypowieść o winnicy z dzisiejszej Liturgii Słowa w najszerszym sensie jest obrazem historii świata. Bóg z niesamowitą cierpliwością nieustannie posyła do nas swoich proroków, by głosili Jego miłosierdzie i wzywali nas do nawrócenia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję