Reklama

Spotkanie w Duszpasterstwie Ludzi Pracy ‘90

Marnowanie szans

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Gościem spotkania był dr hab. Jerzy Zyżyński, ekonomista, profesor Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, kierujący tam Zakładem Gospodarki Publicznej. Jego wykład zatytułowany „Polska - Ojczyzna marnowanych szans” poprzedziła Msza św. Została ona odprawiona w intencji: „aby człowiek - a nie zysk i produkcja - stawał się podmiotem życia gospodarczego Polsce”.

Nie tak miało być

Reklama

W ekonomii wszystko jest dobrze, kiedy jej celem jest człowiek. Kiedy jednak staje się nim zysk i produkcja, wszystko zaczyna się komplikować. Jest oczywiste, że żaden system gospodarczy nie może funkcjonować bez zysku i produkcji. Tymczasem pieniądze pochodzące z zysku uciekają za granicę, a ludziom pozostaje bieda. Dawni i starsi już działacze NSZZ „Solidarność” mówią, że nie tak miało być. Nie tego się spodziewali i nie o to walczyli. Ludzie zaś związani z rządem nawołują do optymistycznego spojrzenia na stan obecny i naszą przyszłość. Owszem trzeba być optymistą, ale nie można zamykać oczu i nie dostrzegać rzeczywistości. Profesor wspomniał o swoim niedawnym udziale w konferencji poświęconej służbie zdrowia, która odbyła się w Mikołajkach na Mazurach. Przedstawił on tam tezę, że służba zdrowia jest niedoinwestowania. Zaproponował popularną wśród ekonomistów tezę o współfinansowaniu, polegającej na wniesieniu przez pacjenta opłaty za wizytę, np. dwadzieścia złotych. Wydaje się, że jest to suma niewielka. Na propozycję tę odpowiedzieli lekarze, którzy przyjmują dzieci do szpitala. Otóż okazuje się, że w Polsce jest powszechna bieda, której wielu ludzi z różnych powodów nie dostrzega, że przyjmowane do szpitala dzieci są szczęśliwe, bo wreszcie dostaną jakieś regularne jedzenie. Dla ich rodziców każda opłata jest za wysoka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Do tego nie powinno dojść

Wynikiem tej biedy jest bezrobocie. Obecnie waha się ono w granicach 12-13%. W Kanadzie, kiedy przekracza ono 11%, to jest tragedia i poważny kryzys. Z przeprowadzonych badań wynika, że z przemysłu pozostawionego po systemie komunistycznym pozostała tylko jedna trzecia. W samej Warszawie nie ma już poważnego przemysłu. Nie ma już FSO. Nie ma „Waryńskiego” (dużej fabryki maszyn budowlanych), nie ma „Kasprzaka” (zakładów elektronicznych). Tych zakładów można by jeszcze wiele wymienić. Nie wszystkie one spełniały wymagania nowoczesnego rynku. Wiele z nich i tak by upadło. Jednak nie w takiej skali. Być może, że huta w stolicy nie była potrzebna. W wielu wielkich miastach Polski przemysł zniknął zupełnie. Przykładem tego jest fakt, że w niektórych wielkich miastach na jedno wolne miejsce w administracji państwowej zgłasza się 400 kandydatów! Do tego nie powinno dojść. I na pewno nie doszłoby, gdyby przemianami gospodarczymi kierowali fachowcy. Tych fachowców jednak nie było.

Prywatna gospodarka

Reklama

Kapitalizm jest najlepszym systemem gospodarczym i to nie ulega wątpliwości. Socjalizm nie był dobrym rozwiązaniem. Stworzona przez niego baza nie służyła dobrze polskiemu społeczeństwu. Był tam prymat polityki nad ekonomią. Produkcja była wyprowadzana. Nie produkowaliśmy dla siebie. Dlatego prywatyzacja była potrzebna. Tylko, czy była potrzebna związana z tym utrata dwóch trzecich przemysłu? Nie była potrzebna. A wrogie przejęcia? Wykupuje się przedsiębiorstwa, aby je zlikwidować i przejąć ich rynek. Zjawisko to wystąpiło u nas w skali masowej. Pomieszczenia tych zakładów często zamienia się na magazyny ich nowych właścicieli.

Nieodpowiedzialne państwo

Nie wszystko nadaje się do prywatyzacji. Przykładem są szpitale. Jako spółki prawa handlowego nie mogą one skutecznie dbać o nasze zdrowie. W tym zakresie winny być ubezpieczenia zbiorowe, tzn. wszyscy płacą składkę i ubezpieczają się od zdarzeń losowych. U nas jest to źle zrobione. Składka ubezpieczeniowa jest za niska i nie pokrywa niezbędnych kosztów na utrzymanie służby zdrowia. Państwo tak stara się modyfikować system gospodarczy i społeczny, aby brać jak najmniejszą za niego odpowiedzialność. W rezultacie może dojść do tego, że państwo pozbędzie się wszelkich zobowiązań w stosunku do swoich obywateli. Na narzekania na ten stan rzeczy odpowie ono, że to nie do niego należy kierować uwagi i postulaty, a do firm prywatnych, które się tym zajmują. W ten sposób państwo pozbywa się jakiejkolwiek odpowiedzialności. Tak, czy inaczej później trzeba będzie to reformować. Reformować, czyli uczyć się na błędach. Czy nie lepiej błędów nie popełniać?

Interesy OFE

Kapitalizm polega na tym, że ludzie z głową do interesów potrafią je zorganizować, mieć zyski i dochody. Tylko, że u nas często ludzie nic nie produkują. Natomiast wykorzystują układy do przejmowania nienależnego im majątku. Pragną się tylko „obłowić”. Przykładem są Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE). Otóż koszt ich obsługi wynosi 10%! Koszt obsługi ZUS już tylko ok. 2, 6%. Po prostu ktoś cztery razy więcej na tym zarabia. Okazuje się, że stopa kosztu zwrotu jest tutaj niższa od inflacji. Na tym tracimy. Tymczasem w telewizji znani ekonomiści twierdzą, że rząd chce zabrać te pieniądze. Nie jest to prawda, bo zostały one ludziom zabrane już w chwili ich wpłacenia do OFE. Funkcjonowanie tego funduszu nasuwa wiele wątpliwości. Po odliczeniu prowizji reszta jest lokowana w papierach wartościowych. Lokowanie w obligacjach państwowych jest bez sensu. Ponieważ państwo je gwarantuje i samo sobie udziela tych gwarancji finansowych. Jeżeli natomiast umieszczono je w akcjach, to może z nimi być różnie. Papiery i firmy na giełdzie nie tylko zyskują, ale i tracą. Od dziesięciu lat giełda jest w przybliżeniu na tym samym poziomie. Nikt zatem na tym nie zarabia. O czym się publicznie nie mówi. OFE stało się w ten sposób perfidnym oszustwem. Jedyny logiczny system emerytalny jaki funkcjonuje na zachodzie jest partycypacyjny. Na dzisiejszych emerytów pracują obecnie zatrudnieni w gospodarce. I kolejno, na następnych emerytów będą pracować ich dzieci.

* * *

Dr hab. Jerzy Zyżyński
ekonomista, profesor Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, kieruje Zakładem Gospodarki Publicznej

Całego wykładu można wysłuchać na stronie internetowej Radia Plus Legnica

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Benedykt XVI: Centrum życia św. Jana Marii Vianneya stanowiła Eucharystia

W dzisiejszej katechezie pragnę pokrótce przypomnieć życie świętego Proboszcza z Ars, podkreślając niektóre jego charakterystyczne cechy, które mogą stanowić wzór również dla kapłanów naszych czasów, z pewnością różnych od tych, w których on żył, jednak pod wieloma względami naznaczonych tymi samymi podstawowymi wyzwaniami ludzkimi i duchowymi.

O drugiej nad ranem 4 sierpnia 1859 r. Jan Maria Vianney, po zakończeniu swego życia ziemskiego, udał się na spotkanie z Ojcem Niebieskim, aby otrzymać jako dziedzictwo królestwo przygotowane już od stworzenia świata tym, którzy wiernie wypełniają Jego naukę (por. Mt 25,34). Jakże wielkie święto musiało być w niebie w chwili wejścia do niego tak gorliwego kapłana! Jakże wspaniałe przyjęcie musiała mu zgotować wielka rzesza synów pojednanych z Ojcem za pośrednictwem jego pracy proboszcza i spowiednika! Z okazji tej rocznicy ogłosiłem Rok Kapłański, którego tematem jest, jak wiadomo: „Wierność Chrystusa, wierność kapłana”. Od świętości zależy wiarygodność świadectwa i w ostateczności sama skuteczność misji każdego kapłana.
CZYTAJ DALEJ

Św. Jan Maria Vianney inspiruje współczesnych księży

2026-08-04 15:29

[ TEMATY ]

św. Jan Maria Vianney

Vatican Media

4 sierpnia Kościół powszechny obchodzi wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, Proboszcza z Ars, ogłoszonego w 1929 roku przez Piusa XI „patronem wszystkich proboszczów świata". W rozmowie z mediami watykańskimi rektor sanktuarium w Ars, ks. Rémi Griveaux, opowiada o wsparciu, jakie u tego świętego odnajdują współcześni kapłani, zmagający się z wewnętrznymi kryzysami i trudnościami w otoczeniu.

Św. Jan Maria Vianney, znany jako Proboszcz z Ars (1786-1859), pochodził ze skromnej rodziny i miał tak duże trudności w nauce, że wątpiono, czy poradzi sobie z przygotowaniem do kapłaństwa. Ostatecznie jednak przyjął święcenia w 1815 roku, a posługa, jaką pełnił w niewielkiej francuskiej miejscowości Ars i okolicznych wioskach, wydała niezwykłe owoce, szczególnie poprzez sakrament pojednania i świadectwo zanurzenia w modlitwie. W ostatnich latach jego życia odwiedzało go ok. 100 tys. osób rocznie, a dziś do sanktuarium w Ars, w którym jest pochowany przybywają liczne grupy z całego świata, a wśród nich wielu kapłanów. Także ostatni papieże przybliżali tę postać Kościołowi: w 150-lecie jego śmierci (2009 r.) Benedykt XVI ogłosił Rok Kapłański, któremu patronował francuski święty, zaś 10 lat później Franciszek poświęcił mu obszerne fragmenty okolicznościowego listu, skierowanego do kapłanów.
CZYTAJ DALEJ

Wizerunek Leona XIV pierwszy raz na monetach. Jakie nominały mają papieskie numizmaty?

2026-08-04 19:37

[ TEMATY ]

wizerunek

Papielż Leon XIV

monety

numizmaty

Vatican Media

Pierwsza edycja monet watykańskich podczas tego pontyfikatu

Pierwsza edycja monet watykańskich podczas tego pontyfikatu

Ukazała się pierwsza edycja monet watykańskich za pontyfikatu Leona XIV. Na ośmiu nowych monetach wygrawerowano herb i wizerunek obecnego papieża.

Jak informuje Gubernatorat Państwa Watykańskiego, inspiracją dla artystów-grawerów był papieski herb: lilia, symbol czystości i pobożności maryjnej, oraz płonące serce przebite strzałą nad otwartą księgą, symbol duchowości augustiańskiej i mocy Słowa Bożego, zdolnego przemienić ludzkie serce. Gubernatorat zwraca uwagę, że nie był to wybór estetyczny, lecz prawdziwy hołd złożony Papieżowi i bezpośrednie nawiązanie do nowego pontyfikatu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję