Reklama

XVIII Łódzkie Dni Rodziny

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na program XVIII Łódzkich Dni Rodziny (9-22 maja), które w tym roku przebiegały pod hasłem „Rodzina - miłość i odpowiedzialność”, złożyły się konferencje, seminaria, warsztaty, spotkania integracyjne, koncerty, festyn rodzinny, majówka rowerowa, a nade wszystko celebracje liturgiczne połączone z modlitwami w intencji rodzin. Szczególne miejsce w bogatym programie ŁDR zajmuje piesza pielgrzymka do łódzkich Łagiewnik, gdzie w świątyni Ojców Franciszkanów znajduje się grób bł. o. Rafała Chylińskiego. Przybywający tu licznie pątnicy proszą bł. Ojca Rafała o wstawiennictwo u Pana Boga. Są świadectwa, że ich prośby zostają wysłuchane.

Pielgrzymka za Łódź i jej mieszkańców

W intencji trudnych problemów Łodzi i regionu modlono się w sobotę 14 maja podczas pieszej pielgrzymki do grobu bł. o. Rafała Chylińskiego. Pielgrzymkę z bazyliki archikatedralnej do Łagiewnik poprowadził bp Ireneusz Pękalski.
„Miejsce, które pragniemy nawiedzić, świadczy o pobożności ludu Bożego i wstawiennictwie bł. o. Rafała Chylińskiego. Udajemy się tam, aby Bóg swoją łaską umocnił nasze życie chrześcijańskie i dodał nam zapału do wypełniania naszego powołania. Wyruszamy z osobistymi intencjami, a zarazem obejmujemy modlitwą trudne sprawy naszego miasta i regionu, pragniemy się też modlić za rodziny i osoby zmagające się z plagą alkoholizmu, narkomanii i innych uzależnień” - podkreślił Ksiądz Biskup na rozpoczęcie wędrówki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Abstynencja - darem miłości

Reklama

Tegoroczna pielgrzymka odbywała się pod hasłem „Dar miłości”. Jej organizatorem był moderator Krucjaty Wyzwolenia Człowieka ks. Jan Cholewa, który powiedział, że wspomnianym darem miłości dla drugiego człowieka ma być abstynencja, gdyż osoby niepijące często są oparciem dla ludzi zniewolonych przez alkohol. Abstynencja jest też darem dla rodziny i ojczyzny.

W drodze do Łagiewnik

Na pątniczy szlak wiodący łódzkimi ulicami: Piotrkowską, Sienkiewicza, Zgierską, Łagiewnicką, Warszawską, Skrzydlatą, a następnie ścieżkami lasu łagiewnickiego wyruszyło kilkaset osób. Szła młodzież z grup oazowych i duszpasterstw akademickich, dzieci z Ochronki Bałuckiej Sióstr Salezjanek wraz ze swymi opiekunkami, szły osoby dorosłe. Pielgrzymowali również kapłani i diakoni Wyższego Seminarium Duchownego. Wszyscy ofiarowali swój pątniczy trud w intencji rozwiązania trudnych spraw Łodzi, moralnej odnowy oraz trzeźwości jej mieszkańców i całego narodu.
Można by powiedzieć, że pielgrzymi szli przez codzienne życie miasta i jego mieszkańców - podążających do sklepów po zakupy, spacerujących czy spieszących do pracy. Niektórzy odpowiadali na pozdrowienia pielgrzymów, inni byli obojętni. Podczas drogi rozbrzmiewały pieśni i modlitwy: Różaniec, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Litania do Najświętszej Maryi Panny, odprawiono także nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Były też świadectwa dawane m.in. przez osoby, które wyszły z nałogu.
W trakcie krótkiego postoju w Arturówku pielgrzymi zregenerowali siły i ugasili pragnienie napojami przygotowanymi przez Oazę Rodzin z dekanatu Łódź-Radogoszcz. Po odpoczynku wyruszyli w dalszą drogę, która wiodła już do końca przez malownicze dróżki lasu łagiewnickiego. Śpiew i modlitwy pielgrzymów splatały się ze śpiewem ptaków i szumem drzew.

Eucharystia i modlitwa zawierzenia

Po bez mała czterogodzinnej wędrówce pątnicy dotarli do łagiewnickiego klasztoru. Tu uczestniczyli we Mszy św., którą przy ołtarzu polowym sprawował abp Władysław Ziółek, metropolita łódzki. Kazanie wygłosił przeor franciszkańskiej wspólnoty o. Paweł Warchoł. Przypomniał, że bł. o. Rafał Chyliński odnajdywał sens życia w pomocy udzielanej drugiemu człowiekowi, szczególnie biednemu, słabemu, potrzebującemu wsparcia. W każdym ubogim i cierpiącym dostrzegał obraz Chrystusa. Stąd też każdy człowiek był dla niego umiłowanym dzieckiem Boga, posiadającym swą godność i zasługującym na szacunek. Treścią życia bł. o. Rafała Chylińskiego było miłosierdzie względem bliźniego. To przesłanie także dzisiaj nie straciło nic na aktualności. Jest bowiem wielu głodnych, bezdomnych, cierpiących niedostatek, którzy oczekują pomocy. Podając rękę człowiekowi będącemu w potrzebie, realizujemy orędzie zawarte w słowach Jezusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Mając za wzór bł. Ojca Rafała nieśmy dobro oraz darzmy miłosierdziem ubogich, których spotykamy na naszej drodze.
Po Eucharystii pielgrzymi uczestniczyli w akcie powierzenia trudnych problemów Łodzi i regionu bł. o. Rafałowi Chylińskiemu. Modlitwę przy grobie bł. Ojca Rafała poprowadził abp Władysław Ziółek, metropolita łódzki.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Założycielka Niepokalanek

Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu, kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole, gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać. Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat. Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej? I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki. Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością, a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego widza. Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty. Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci i młodzieży. Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze, to nauki Matki Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej2. Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie, jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą, szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa, jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie, praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna. Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska. Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania, uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie. I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników, często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili. Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny. Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste - wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu. Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką. Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: " Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności - nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości, pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam nadzieję, że będę w stanie im sprostać. 1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć m.in. w następujących publikacjach: - Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996 - Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania, pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996 - S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów 1997 2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
CZYTAJ DALEJ

Patriotka w habicie

„Od dzieciństwa nad wszystko kochałam kraj” – zapisała w pamiętniku przyszła nauczycielka wiary i patriotyzmu.

O Marcelinie Darowskiej można powiedzieć wiele, ale jedno nie ulega wątpliwości: nie była osobą z przypadku. O jej wielkości świadczą słowa Henryka Sienkiewicza, który w liście do Darowskiej napisał: „Siejba Twoja, Najprzewielebniejsza Matko, była Bożą siejbą, świadczą te głosy czci i wdzięczności płynące ku Tobie ze wszystkich krańców naszej poszarpanej ziemi. W ślad za głosami idą serca dzieci i kobiet polskich. Nauczyłaś je miłować Boga i kraj ojczysty, czcić wszystko, co wielkie, szlachetne a nieszczęśliwe, więc wielki a nieszczęśliwy naród ocenił i uczcił Ciebie. Pozwól i mojej głowie pochylić się przed Twą zasługą i złożyć Ci należny hołd”. Choć Darowska miała tak wielkie zasługi dla ojczyzny i Kościoła, to nadal jest osobą mało znaną, co warto zmienić.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego piszemy C+M+B na drzwiach i okadzamy domy?

2026-01-05 19:56

[ TEMATY ]

święto Trzech Króli

Epifania

C+M+B

AI

Litery na drzwiach, zapach kadzidła i barwne orszaki, przechodzące ulicami miast i wiosek – tak w wielu miejscach w Polsce wygląda 6 stycznia. O znaczeniu kredy, kadzidła i napisu C+M+B w kontekście uroczystości Objawienia Pańskiego opowiada ks. dr Stanisław Szczepaniec, przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego i konsultor Komisji Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Choć dziś najczęściej mówimy „Trzech Króli”, pierwotnie 6 stycznia Kościół wspominał trzy wydarzenia: pokłon Mędrców, chrzest Jezusa w Jordanie oraz cud w Kanie Galilejskiej. Wszystkie wskazywały na Jezusa jako na obiecanego Mesjasza.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję