Reklama

Twierdza „Solidarności”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Wrocławianie masowo poparli rodzące się w tutejszych zakładach pracy wolne związki zawodowe. Do „Solidarności” w latach 1980/81 należało 86% zatrudnionych. Pragnienie wolności było zawsze silnie obecne wśród mieszkańców miasta, którego społeczność poczynając od 1945 r. stworzyli przybysze. W pewnym momencie musieli oni podjąć odważną decyzję, zmieniającą całe ich dotychczasowe życie. Ich potomkowie potrafili równie odważnie decydować, występując w obronie wolności. Przez cały okres stanu wojennego Wrocław nie dał się ujarzmić komunistycznym władzom, zasługując na miano „twierdzy Solidarności”. Od pierwszych godzin stanu wojennego wrocławianie stawili zdecydowany opór, do złamania niektórych zakładów trzeba było użyć czołgów, niektóre pacyfikowano kilkukrotnie. Opozycja natychmiast przystąpiła do mozolnej budowy podziemnych struktur, które szybko były w stanie podejmować i koordynować akcje protestacyjne i strajki w wielu zakładach pracy. Jednocześnie mizerne rezultaty dawały próby organizowania przez władze społecznego poparcia dla działań WRON.
Siła wrocławskiej „Solidarności” wyrażała się w różnorodności form działania, a wynikała z autentycznego poparcia ogromnej liczby osób, zaangażowanych w ruchach opozycyjnych, poczynając od epizodycznego udziału w demonstracjach, czy Mszach za ojczyznę, aż po regularną działalność w strukturach podziemia solidarnościowego. Aktywność polityczna skierowana przeciw systemowi władzy w środowisku studenckim wyprzedziła sierpień 80. roku, przynosząc ukazujące już w roku 1978 wydawnictwa bezdebitowe, jak choćby biuletyn informacyjny Studenckiego Komitetu Solidarności „Podaj dalej”, a po sierpniowych strajkach pojawiła się we wszystkich wrocławskich uczelniach. W czasach stanu wojennego we Wrocławiu ukazywało się ok. 500 pism wydawanych w ramach struktur konspiracyjnych. Znakomicie funkcjonowały wydawnictwa podziemne - między innymi najdłużej ukazujące się podziemne pismo związkowe „Z dnia na dzień”.

Siła w jedności

Reklama

Trzeba zdać sobie sprawę, jak wiele osób musiało być zaangażowanych w tak powszechny ruch wydawniczy, biorąc pod uwagę ogromną pracę, jaką trzeba było wykonać, aby po napisaniu i opracowaniu tekstów każdy z numerów pisma został wydrukowany, a następnie poprzez nielegalny kolportaż mógł trafić do rąk czytelników. Takie fakty ilustrują, jak ogromne poparcie wśród wrocławian miały niezależne działania zmierzające do zmian społecznych i politycznych.
O tym, jakie było znaczenie tutejszego środowiska w ogólnopolskich strukturach związkowych świadczy najlepiej fakt, iż to wrocławski Międzyzakładowy Komitet Założycielski w październiku 1980 roku kierował ogólnopolskim strajkiem ostrzegawczym i wspomagał protestacyjną głodówkę kolejarzy w lokomotywowni Brochów. Internowanie wielu działaczy nie sparaliżowało działalności opozycyjnej. Nadal organizowano na przykład potężne demonstracje. W jednej z nich 31 sierpnia 1982 roku brało udział 50 tysięcy osób. Warto pamiętać, że 7 osób zostało wówczas ciężko rannych, a jedna - Kazimierz Michalczyk - zabita.
Na terenie Wrocławia powstała i działała Solidarność Walcząca - organizacja założona przez Kornela Morawieckiego. SW była organizacją o najbardziej radykalnym charakterze antykomunistycznym w Polsce, jej członkowie deklarowali walkę o odzyskanie niepodległości. Zorganizowali pierwsze poważne starcia uliczne w 1982 r. - dysponowali własną rozgłośnią radiową, prowadzili działalność wydawniczą.
Inny charakter aktywności prezentowali członkowie Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej, założonej w roku 1981 przez grupę opozycyjnych działaczy z Czechosłowacji - Karta 77 i dolnośląskiej „Solidarności”. Zajmowali się informowaniem o inicjatywach demokratycznych i represjach reżimu, pomocą ofiarom,, kolportażem zakazanej literatury. Organizowali nielegalne spotkania na granicy, przerzut literatury i ulotek na stronę czechosłowacką, tłumaczenia czeskiej literatury, nielegalne wydawnictwa. Stworzyli też Festiwal Niezależnej Kultury Czeskiej i Słowackiej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kościół solidarności

Ważnym rysem polskiego sprzeciwu wobec komunizmu był ogromny udział duchownych. Z wrocławskich ambon dał się słyszeć mocny głos protestu, tutejszy Kościół udzielił solidarnościowej opozycji poparcia tak silnego, jak w niewielu innych ośrodkach. Warto przypomnieć, że Józef Pinior przez pewien czas znalazł schronienie w żeńskim klasztorze, a Władysław Frasyniuk u abp. Gulbinowicza. Słynna była też sprawa przechowania zabezpieczonych przez Józefa Piniora 80 milionów należących do związku i ukrytych przez kard. Gulbinowicza. Jest ona symbolem działalności, która czasem miała sensacyjny przebieg, jednak na co dzień była to ciężka i żmudna praca. Kościół nie tylko udzielał pomocy, schronienia, miejsca do spotkań - jego przedstawiciele byli aktywnymi działaczami podziemia, mającymi ogromny autorytet i proporcjonalny do niego wpływ na działalność „Solidarności”. Trzeba tu wymienić o. Andrzeja Wiktora, od roku 1978 proboszcza wrocławskiej parafii św. Klemensa Dworzaka, który swoją działalnością duszpasterską wspierał świat pracy i robotnicze protesty, poczynając od sierpnia 1980 r. Podczas stanu wojennego organizował pomoc materialną dla rodzin internowanych i represjonowanych. Odwiedzał uwięzionych w ośrodkach internowania, służył parafialnymi pomieszczeniami do spotkań i działalności podziemnej. Tam właśnie powstało parafialne Duszpasterstwo Ludzi Pracy, w którym działały osoby nie tylko z pobliskich zakładów pracy, ale także przedstawiciele środowisk twórczych naukowych i akademickich. Podczas stanu wojennego odprawiał w niedzielę o godz. 13.00 Msze za ojczyznę. Stały się one tradycją. Ściany kościoła pokryły się wotami, krucyfiksami, grafikami, tablicami o ogromnej wartości emocjonalnej dla ofiarodawców. Ks. Stanisław Orzechowski jako pierwszy odprawił Mszę św. podczas sierpniowych strajków w roku 1980 we wrocławskiej zajezdni tramwajowej, a potem wziął udział w strajku głodowym kolejarzy. W stanie wojennym odprawiane przez niego w kościele św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida słynne „dwudziestki” (rozpoczynały się o godz. 20.00) przyciągały tłumy wrocławian. Kard. Gulbinowicz powierzył mu funkcję diecezjalnego duszpasterza ludzi pracy. Kazania ks. Mirosława Drzewieckiego wywoływały furię przedstawicieli władzy ludowej. Ks. Ludwik Wiśniewski, dominikanin - przez Stasi już w 1977 r. został uznany za jednego z najbardziej niebezpiecznych opozycjonistów w Polsce. Od roku 1980 był kapelanem „Solidarności”, wcześniej współtworzył i wspomagał Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO), Komitet Obrony Robotników (KOR) i Ruch Młodej Polski.
W roku 1982 po wprowadzeniu stanu wojennego powstał Arcybiskupi Komitet Charytatywny, którego moderatorem był ks. Andrzej Dziełak. Komitet organizował pomoc dla internowanych, aresztowanych lub represjonowanych działaczy NSZZ „Solidarność” i innych organizacji niezależnych oraz ich rodzin.

Solidarnościowe „mohery”

Nie sposób nie przypomnieć tu ogromnej liczby osób, dziś pogardliwie zwanych przez niektóre media i ugrupowania polityczne „moherami”. Kiedyś były tak pomocne w organizowaniu różnych działań. Poczynając od uczęszczania na Msze za ojczyznę, podczas których, bywało, że starsze panie zasłaniały sobą działaczy podziemia, utrudniając lub uniemożliwiając ich aresztowanie, przenoszenie bibuły, czy choćby tylko zaparzenie herbaty podczas tajnych zebrań w przykościelnych salach. Ogromna praca, którą trzeba było wykonać przy rozdziale darów z zagranicy - to wszystko spadało na dzielne kobiety, o których - to przykre - wielu dziś nie chce pamiętać.
Opór „Solidarności”, działania całego szeregu innych organizacji podziemnych, a także bezwład i wewnętrzny rozkład sił komunistycznych dały w końcu rezultat oczekiwany przez ogromną większość społeczeństwa - upadek ustroju socjalistycznego. Jesienią roku 1988 władze już nie były w stanie brutalnie stłumić kolejnych demonstracji. Społeczeństwo Wrocławia potrafiło się znakomicie zorganizować także podczas pierwszych w Polsce częściowo demokratycznych wyborów, przeprowadzając kampanie wyborczą, organizując komitet obywatelski i w rezultacie odnosząc bezapelacyjne zwycięstwo.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Monika – matka św. Augustyna

[ TEMATY ]

święta

Adobe Stock

"Święta kobieta” – można by dziś użyć potocznego określenia, przyglądając się Monice, jej troskom i niespotykanej wręcz cierpliwości, z jaką je przyjmowała.

Nie tylko to było niezwykłe, co musiała znosić jako żona i matka, ale przede wszystkim to, jaką postawą się wykazała i jak ta postawa odmieniła życie jej męża i syna. Monika. Urodzona ok. 332 r. w mieście Tagasta w północnej Afryce, pochodziła z rzymskiej chrześcijańskiej rodziny. Jednak największy wpływ na jej pobożność miała prawdopodobnie piastunka, stara służąca, która, zajmując się dziewczynką, dbała, by ta ćwiczyła się w pokorze, umiarze i spokoju. Gdy młoda kobieta wychodziła za mąż za rzymskiego patrycjusza, była bardzo religijna, znała Pismo Święte, filozofię, ale przede wszystkim wierzyła, że z Bożą pomocą będzie dobrą, cierpliwą żoną i matką. I była. Jednak jeszcze wtedy nie miała pojęcia, jak dużo ją to będzie kosztowało i jak wielkie owoce przyniesie jej życie. Przeczytaj także: Monika i Augustyn Najpierw mąż. Był poganinem, ponadto człowiekiem gniewnym i wybuchowym. Lubił zabawy i rozpustę. Monika potrafiła się z nim obchodzić niezwykle łagodnie. Swą dobrocią i cierpliwością, tym, że nigdy nie dopuszczała do kłótni, a także modlitwami i chrześcijańską postawą spowodowała nawrócenie i przyjęcie chrztu przez męża. Gdy owdowiała w wieku ok. 38 lat, miała świadomość, że mąż odszedł pojednany z Bogiem. Syn. Monika urodziła troje dzieci: dwóch synów – Nawigiusza i Augustyna oraz córkę (prawdopodobnie Perpetuę). Mimo ogromnego wysiłku włożonego w wychowanie dzieci jeden z synów – Augustyn zapatrzony w ojca i jego wcześniejsze poczynania, wiódł od lat młodzieńczych hulaszcze życie, oddalone od Boga. Kolejne 16 lat swojego wdowiego życia Monika poświęciła na ratowanie ukochanego syna. Śledząc ich losy, trudno pojąć, skąd brali siły na tę walkę, np. ona – by odmówić własnemu dziecku przyjęcia do domu po powrocie z Kartaginy (wiedziała, że związał się z wyznawcami manicheizmu), on – by nią pogardzać i przed nią uciekać. Była wszędzie tam, gdzie on. Modliła się i płakała. Nigdy nie przestała. Wreszcie doszło do spotkania Augustyna ze św. Ambrożym. Pod wpływem jego kazań Augustyn przyjął chrzest i odmienił swoje życie. Szczęśliwa matka zmarła wkrótce potem w Ostii w 387 r.
CZYTAJ DALEJ

Nepal i Tybet: rośnie bilans ofiar katastrofalnej powodzi

2026-08-27 11:32

[ TEMATY ]

katastrofa

powódź

Nepal

Tybet

PAP/EPA

Co najmniej 168 osób zginęło, a ponad 1300 jest zaginionych po niszczycielskiej powodzi na pograniczu Nepalu i Chin. Według najnowszych ustaleń gwałtowną falę wody, błota i kamieni wywołało osunięcie się ogromnych mas lodu i skał w Himalajach. Żywioł zniszczył wsie, drogi i mosty, utrudniając akcję ratunkową.

Najtragiczniejsza sytuacja jest w Nepalu, gdzie władze informują o co najmniej 165 ofiarach śmiertelnych i 826 osobach zaginionych. Po tybetańskiej stronie granicy zginęły co najmniej 3 osoby, a 558 nadal jest poszukiwanych.
CZYTAJ DALEJ

Częstochowa: Pacjent poturbował cztery osoby z personelu medycznego

2026-08-28 14:54

[ TEMATY ]

Częstochowa

szpital

pacjent

poturbował

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Częstochowie

Szpitalny oddział ratunkowy w Częstochowie

Szpitalny oddział ratunkowy w Częstochowie

Na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie w piątek rano agresywny pacjent zaatakował personel. Poturbował cztery osoby, jedna jest hospitalizowana - poinformowała placówka.

Pacjent zaatakował na SOR ratowników medycznych oraz pielęgniarki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję