Reklama

Nasza rozmowa

Nie dać się oszukać

Niedziela warszawska 12/2006

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Polsce jest prawie 20 tys. parafii. Jeżeli każda zatrudniałaby jedną osobę, to mamy 20 tys. nowych stanowisk pracy

Artur Stelmasiak: - Jakie są przyczyny ludzkiej biedy?

Ks. inf. Zdzisław Król: - Zawiniona - jest efektem ludzkiego niedbalstwa, pijaństwa, lenistwa oraz innych wad moralnych.

- Ale wiele osób nie ponosi za to przecież winy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Oczywiście, są ludzie, którzy pracowali rzetelnie przez całe życie, a teraz mają zaledwie sześćset, siedemset złotych emerytury. Za te pieniądze muszą opłacić mieszkanie, wykupić lekarstwa i przeżyć. A często nie starcza im na życie.
Sądzę, że współczesna bieda ma różne źródła. Jednak mnie najbardziej boli bieda, która rodzi się z bezrobocia. Tym bardziej, że często dotyka ona ludzi młodych.

- A firmy niejednokrotnie wykorzystują tę złą sytuację na rynku pracy?

- Tak zdarza się, że są oferty np. w supermarketach. Jest to praca prawie ponad ludzkie siły i z bardzo małymi zarobkami. Takie zajęcie nie daje żadnych perspektyw. To jest efekt złej polityki. Dlatego mamy w Polsce bardzo pazerną wersję kapitalizmu.

- Bieda była zawsze. Czym różni się współczesny wymiar biedy od tej sprzed kilkudziesięciu lat?

Reklama

- Tak, wiem to z własnego doświadczenia, gdyż sam również kiedyś doznałem biedy. Nie miałem butów do szkoły, ani porządnego śniadania. Do szkoły chodziłem w butach mamy. Odczuwaliśmy niedostatek, ale wówczas biedny był cały świat. To były czasy powojenne. Jednak ludzie nie rozpaczali, ponieważ widzieli, że z tej biedy powoli się wychodzi. Później, w czasach komunizmu, również ludziom łatwiej było się pogodzić ze złą sytuacją, bo ówczesna bieda była rozdzielona na wszystkich. Dzisiaj natomiast są drastyczne różnice w poziomie życia. Jedni żyją na skraju ubóstwa, a inni są bardzo bogaci. Ta sytuacja wiele osób bardzo drażni i boli.

- A bezdomni? Czy oni nie mają domu, bo są aż tak biedni?

- Warszawska bezdomność nie obrazuje prawdziwej biedy. Ci ludzie przyjeżdżają do stolicy, bo jest to wielkie miasto, w którym można żyć anonimowo. Za darmo mogą gdzieś przenocować, najeść się, a nawet gdzieś dorobić. Często są to ludzie, którzy uciekają od swoich rodzin i od odpowiedzialności. Żal mi ich. Oni są chorzy. Jednak to nie jest ta prawdziwa bieda. Bo biedny człowiek, jeżeli dostanie pracę, to będzie ją szanował i „urobi ręce po łokcie”.

- Gdzie zdaniem Księdza Infułata należy szukać ludzi biednych, którym trzeba pomóc?

Reklama

- Prawdziwa bieda jest niewidoczna. Naprawdę ubogi człowiek nie stanie na ulicy, prosząc o wsparcie. Dlatego biednych trzeba szukać. Stąd apeluję nieraz z ambony do moich parafian, aby uważnie rozglądali się wokół siebie i starali się zauważyć potrzeby innych. Trzeba przyjrzeć się, kto mieszka obok mnie w moim bloku, na mojej klatce. Bywa, że dramat prawdziwej biedy rozgrywa się po cichu wśród czterech ścian. Są ludzie biedni i chorzy, którzy miesiącami nie jedzą żadnego ciepłego posiłku. Wystarczy zanieść im talerz ciepłej zupy, a już ich życie się znacznie odmieni. Można zrobić zakupy, wykupić recepty. Wiele ludzi dzisiaj umiera, bo nie ma za co wykupić leków. Wiem, że niektóre osoby zamiast trzech tabletek dziennie bierze tylko jedną, aby na dłużej im starczyło. Umierają na brak pieniędzy.

- Czy Ksiądz jakoś im pomaga?

- Staram się. W naszej parafii w zeszłym roku wydaliśmy ponad 72 tys. zł na potrzebujących. Bardzo wiele z tej sumy stanowiły dopłaty do leków.

- Jak pomóc ludziom, aby ich nie upokorzyć?

- Przypominam sobie, jak ostatnio wracałem z kurii i czekałem na przystanku autobusowym przed kościołem Kapucynów przy Miodowej, gdzie wielu ludzi ustawia się w kolejce po gorący posiłek. Słyszałem ich rozmowy. Zrozumiałem, że to są naprawdę ludzie z marginesu społecznego i że nie możemy biednych, ale porządnych ludzi zmusić do stania w tych samych kolejkach. Oni nie powinni tam jeść. To byłoby dla nich upokarzające. Dlatego u nas w kościele paczki dla parafian są rozdawane w inny dzień, niż dla ludzi przypadkowych, bezdomnych, z dworca.

- Ale wielu z nich nie przyjdzie i nie poprosi o pomoc?

- Oni nie będą żebrać. Naprawdę biedni ludzie mają swoją godność. Widać to, gdy na przykład robimy świąteczne paczki i rozdajemy je wśród ubogich parafian. Wielu z nich naprawdę jest biednych, ale mimo to waha się, czy może tę pomoc przyjąć. Zastanawiają się nawet, czy nie ma kogoś, komu ta paczka będzie bardziej potrzebna. W takich ludziach jest jeszcze wiele wrażliwości i delikatności. I właśnie to jest prawdziwa, autentyczna bieda.

Reklama

- Jak Kościół może zaradzić biedzie, pomóc człowiekowi?

- Obecnie Kościół nie może prowadzić duszpasterstwa bez działalności charytatywnej. Trzeba jednak pamiętać, że nie możemy się ograniczać tylko do rozdawnictwa. Prawdziwa działalność charytatywna to nie rozdawanie ubrań, mąki, kaszy czy chleba. To jest zaledwie margines działalności charytatywnej. Przede wszystkim powinniśmy pomóc ubogim w odzyskaniu ludzkiej godności. Dla nich o wiele lepiej będzie, kiedy zarobią pieniądze, niż jak dostaną je za darmo.

- Jak to przełożyć na praktykę?

Reklama

- W mojej parafii jest do tych celów oddelegowany ksiądz, który daje człowiekowi miotłę, albo łopatę do śniegu. Często płacimy za tego typu pracę więcej, niż jest ona warta, ale potrzebujący człowiek odchodzi ze świadomością, że zarobił. Jest z tego dumny. W tym roku mamy wielu ludzi chętnych do odgarniania śniegu. Niekiedy nawet sobie żartuję, mówiąc: „Pan Bóg to was bardzo kocha bo sypie tym śniegiem prawie codziennie...!”.
Musimy próbować tak pomagać, aby ludzie zamiast przysłowiowej „ryby” dostali od nas „wędkę”. Pamiętam, jak byłem w Brazylii. Tamtejszy ksiądz mówił mi wówczas, że nie sztuką jest rozdać tym biednym po sto dolarów. Bo oni przejedzą je przez dwa miesiące. Jednak jeżeli uzbieramy więcej i zbudujemy np. fabrykę zapałek, w której każdy z nich będzie zarabiał po dwa dolary dziennie, to oni będą mieli z czego żyć przez cały czas. To jest klucz, według którego powinniśmy nieść prawdziwą pomoc. Dlatego trzeba bezustannie rozszerzać zakres działalności Kościoła. Czasami można w parafii znaleźć jakąś pracę dla świeckich. Przecież w Polsce jest prawie 20 tys. parafii. Jeżeli każda zatrudniałaby jedną osobę, to mamy 20 tys. stanowisk pracy. To jest bardzo dużo.

- Rozmawiałem z kilkoma księżmi. Twierdzą oni, że ludzi, którzy przychodzą po jałmużnę do Kościoła, bardzo ciężko jest namówić do pracy. Oni po prostu nie chcą pracować. Jak Ksiądz sobie radzi z tym problemem?

- Jest to bardzo duży problem. Kiedyś przeprowadziłem badania, z których wynikało, że na dziesięciu proszących o pomoc, tylko dwóch jest gotowych podjąć pracę. Kiedy się dowiedzieli, że u nas można coś dostać w zamian za pracę, to zaczęli kombinować. Część z tych, którzy przychodzą, już na progu zarzeka się, że ma drugą grupę inwalidzką i nie może pracować. Od razu załatwiają sprawę.

- Często żebrzą osoby uzależnione od alkoholu. Jak im pomóc tak, aby nie dać na wódkę?

- Mam w parafii starszego księdza, który jest szczególnie wrażliwy na biedę. Nikomu nie odmówi. Zawsze daje coś do jedzenia. Jednak oni nie są głodni. Z przykrością muszę powiedzieć, że często widzę później chleb wyrzucony na trawnik, a herbatę złośliwie wylaną na nasze wycieraczki. Zawsze powtarzam swoim parafianom, aby nigdy nie dawali pieniędzy żebrzącym na ulicy. Kiedyś Wałęsa powiedział bardzo mądrze, że „szympansowi nie można dać do ręki brzytwy”. On się nią potnie i pokaleczy jeszcze innych. Tak samo alkoholikowi, nie można dać pieniędzy, bo oczywiście pójdzie i się upije. Dając żebrzącym pieniądze, stwarzamy jedynie sobie komfort sumienia. Jeżeli chcemy naprawdę pomóc, to pójdźmy do sklepu i kupmy to, czego ktoś potrzebuje.

Ks. inf. Zdzisław Król, rocznik 1935, jest wikariuszem biskupim, zasiada w Radzie Biskupiej Archidiecezji Warszawskiej. W latach 1979 do 1992 pełnił obowiązki kanclerza Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, sekretarz Rady Kapłańskiej. Postulator procesu beatyfikacyjnego ks. Jerzego Popiełuszki. Jest przewodniczącym Wydziału Charytatywnego w kurii. Pełni również funkcję proboszcza parafii Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim.

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty Jan Nepomucen

Niedziela podlaska 20/2001

[ TEMATY ]

święty

Arkadiusz Bednarczyk

Św. Jan Nepomucen z kościoła w Lutczy

Św. Jan Nepomucen z kościoła w Lutczy
Św. Jan Nepomucen urodził się w Pomuku (Nepomuku) koło Pragi. Jako młody człowiek odznaczał się wielką pobożnością i religijnością. Pierwsze zapiski o drodze powołania kapłańskiego Jana pochodzą z roku 1370, w których figuruje jako kleryk, zatrudniony na stanowisku notariusza w kurii biskupiej w Pradze. W 1380 r. z rąk abp. Jana Jenzensteina otrzymał święcenia kapłańskie i probostwo przy kościele św. Galla w Pradze. Z biegiem lat św. Jan wspinał się po stopniach i godnościach kościelnych, aż w 1390 r. został mianowany wikariuszem generalnym przy arcybiskupie Janie. Lata życia kapłańskiego św. Jana przypadły na burzliwy okres panowania w Czechach Wacława IV Luksemburczyka. Król Wacław słynął z hulaszczego stylu życia i jawnej niechęci do Rzymu. Pragnieniem króla było zawładnąć dobrami kościelnymi i mianować nowego biskupa. Na drodze jednak stanęła mu lojalność i posłuszeństwo św. Jana Nepomucena. Pod koniec swego życia pełnił funkcję spowiednika królowej Zofii na dworze czeskim. Zazdrosny król bezskutecznie usiłował wydobyć od Świętego szczegóły jej spowiedzi. Zachowującego milczenie kapłana ukarał śmiercią. Zginął on śmiercią męczeńską z rąk króla Wacława IV Luksemburczyka w 1393 r. Po bestialskich torturach, w których król osobiście brał udział, na pół żywego męczennika zrzucono z mostu Karola IV do rzeki Wełtawy. Ciało znaleziono dopiero po kilku dniach i pochowano w kościele w pobliżu rzeki. Spoczywa ono w katedrze św. Wita w bardzo bogatym grobowcu po prawej stronie ołtarza głównego. Kulisy i motyw śmierci Świętego przez wiele lat nie był znany, jednak historyk Tomasz Ebendorfer około 1450 r. pisze, że bezpośrednią przyczyną śmierci było dochowanie przez Jana tajemnicy spowiedzi. Dzień jego święta obchodzono zawsze 16 maja. Tylko w Polsce, w diecezji katowickiej i opolskiej obowiązuje wspomnienie 21 maja, gdyż 16 maja przypada św. Andrzeja Boboli. Jest bardzo ciekawą kwestią to, że kult św. Jana Nepomucena bardzo szybko rozprzestrzenił się na całą praktycznie Europę. W wieku XVII kult jego rozpowszechnił się daleko poza granice Pragi i Czech. Oficjalny jednak proces rozpoczęto dopiero z polecenia cesarza Józefa II w roku 1710. Papież Innocenty XII potwierdził oddawany mu powszechnie tytuł błogosławionego. Zatwierdził także teksty liturgiczne do Mszału i Brewiarza: na Czechy, Austrię, Niemcy, Polskę i Litwę. W kilka lat potem w roku 1729 papież Benedykt XIII zaliczył go uroczyście w poczet świętych. Postać św. Jana Nepomucena jest w Polsce dobrze znana. Kult tego Świętego należy do najpospolitszych. Znajduje się w naszej Ojczyźnie ponad kilkaset jego figur, które można spotkać na polnych drogach, we wsiach i miastach. Często jest ukazywany w sutannie, komży, czasem w pelerynie z gronostajowego futra i birecie na głowie. Najczęściej spotykanym atrybutem św. Jana Nepomucena jest krzyż odpustowy na godzinę śmierci, przyciskany do piersi jedną ręką, podczas gdy druga trzyma gałązkę palmową lub książkę, niekiedy zamkniętą na kłódkę. Ikonografia przedstawia go zawsze w stroju kapłańskim, z palmą męczeńską w ręku i z palcem na ustach na znak milczenia. Również w licznych kościołach znajdują się obrazy św. Jana przedstawiające go w podobnych ujęciach. Jest on patronem spowiedników i powodzian, opiekunem ludzi biednych, strażnikiem tajemnicy pocztowej. W Polsce kult św. Jana Nepomucena należy do najpospolitszych. Ponad kilkaset jego figur można spotkać na drogach polnych. Są one pamiątkami po dziś dzień, dawniej bardzo żywego, dziś już jednak zanikającego kultu św. Jana Nepomucena. Nie ma kościoła ani dawnej kaplicy, by Święty nie miał swojego ołtarza, figury, obrazu, feretronu, sztandaru. Był czczony też jako patron mostów i orędownik chroniący od powodzi. W Polsce jest on popularny jako męczennik sakramentu pokuty, jako patron dobrej sławy i szczerej spowiedzi.
CZYTAJ DALEJ

Zwyciężczyni Eurowizji Dara: "Myślę, że Bóg jest najwspanialszy! Może otworzyć przed nami wszystkie drzwi"

2026-05-19 13:16

[ TEMATY ]

Eurowizja

PAP/EPA/HANNIBAL HANSCHKE

Zwyciężczyni Eurowizji Dara z Bułgarii w zaskakującym wywiadzie wideo wyznała wiarę w Boga.

„Kocham Boga. Myślę, że Bóg jest najwspanialszy. Może otworzyć przed nami wszystkie drzwi”. Bułgarska zwyciężczyni Eurowizji, Dara, złożyła to zaskakujące wyznanie wiary w Boga w wywiadzie wideo dla niemieckiej gazety BILD.
CZYTAJ DALEJ

Majowe podróże z Maryją: Niepokalanów - Gród Rycerza Niepokalanej

2026-05-21 20:50

[ TEMATY ]

Niepokalanów

Rycerz Niepokalanej

Majowe podróże z Maryją

Karol Porwich/Niedziela

Z miedniewickich pól ruszamy do miejsca, które w XX wieku stało się duchowym fenomenem na skalę światową. Niepokalanów to nie tylko klasztor i bazylika – to urzeczywistnione marzenie św. Maksymiliana, by całą ziemię zdobyć dla Chrystusa przez Niepokalaną. Wchodząc na ten teren, czujemy niezwykłą dynamikę wiary: tutaj modlitwa zawsze szła w parze z pracą, a pokora z nowoczesnością.

W centrum bazyliki, w ołtarzu głównym, wita nas figura Niepokalanej. Nie jest to stary, wiekowy wizerunek, ale postać emanująca światłem i nadzieją, nawiązująca do objawień z Rue du Bac i Lourdes. Maryja w Niepokalanowie jest przedstawiana jako Wszechpośredniczka Łask – z dłońmi otwartymi, z których spływają promienie Bożej miłości. To tutaj św. Maksymilian uczył swoich braci i miliony wiernych, że najkrótszą drogą do stania się świętym jest „całkowite i bezwarunkowe oddanie się w ręce Niepokalanej”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję