Reklama

O rekolekcjach wielkopostnych

Do wiernych i do kapłanów

Niedziela warszawska 12/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

1. Istnieje u nas jeszcze ciągle ze wszech miar godny podtrzymania zwyczaj organizowania rekolekcji parafialnych adwentowych i wielkopostnych. To czas przeznaczony na zastanowienie się nad tym, jak i po co żyjemy.
W rekolekcjach uczestniczy, dzięki Bogu, zdecydowana większość naszych wiernych. Czynią to powodowani nie jednakowymi racjami. Niemałą rolę odgrywa to, zwłaszcza w parafiach mało miasteczkowych i wiejskich, żeby się nie odróżniać negatywnie od najbliższego otoczenia: idą na rekolekcje sąsiedzi z lewa i z prawa, idą krewni mieszkający w pobliżu. Co ludzie powiedzą o nas, jeśli nie pójdziemy? Niektórzy kierują się tym, że mogą się spotkać potem z kłopotliwym pytaniem proboszcza: A dlaczegoście nie byli na rekolekcjach? Zapracowany mąż i ojciec rodziny decyduje się ostatecznie na uczestniczenie w rekolekcjach, żeby mieć spokój w domu, bo żona przypomina mu o tych rekolekcjach do znudzenia. Ale zdarza się i tak, że ludzie idą na rekolekcje, ponieważ odczuwają autentyczną potrzebę poddania się zadumie nad jakością i sensem swojego życia. Do duszpasterzy przygotowujących doroczne rekolekcje należałoby wspólnie z wiernymi wypracować taką właśnie motywację udziału w tym zbawiennym skupieniu.
Sami zaś mający uczestniczyć w konferencjach rekolekcyjnych niechby sobie mocno postanowili we właściwym skupieniu korzystać z pouczeń rekolekcjonisty. Niech będą gotowi rzeczywiście współpracować z prowadzącym rekolekcje. Niech dołożą wszelkich starań, żeby z każdej nauki coś zapamiętać i odnieść do siebie samego. Dobrze byłoby o tym, co się usłyszało, porozmawiać trochę z domownikami.
Rekolekcje traktuje się u nas jako przygotowanie do spowiedzi. To dalsze przygotowanie kończy się jako ostatnim aktem, rachunkiem sumienia. Dobry rachunek sumienia nie polega na przypomnieniu sobie możliwie wszystkich naszych grzechów. Powinien się przynajmniej rozpoczynać od uświadomienia sobie dobrodziejstw, którymi nas Pan Bóg darzył od czasu ostatniej spowiedzi. Rachunek sumienia to przecież bardzo szczególne spotkanie z Bogiem, a każde takie spotkanie powinno się rozpoczynać od uwielbienia Boga i złożenia Mu dziękczynienia za otrzymane dobra.
Niezależnie od pomocy pisanych, którymi zwykliśmy posługiwać się przy przeprowadzaniu rachunku sumienia, koniecznie należy się skupić na naszej wadzie głównej: próbować przebadać okoliczności, w których dochodziło do tego rodzaju upadków i obmyślać może jakieś owe sposoby zwalczania tej głównej słabości.
W niektórych rodzinach polskich w sposób szczególny zwykło się przeżywać dzień spowiedzi. Przed pójściem do kościoła rodzice przepraszają się nawzajem i proszą o przebaczenie. Byłoby dobrze, żeby to czynili na oczach dzieci, dzieci zaś przepraszają za wszystko rodziców całując ich przy tym w rękę. To prawda, że nie często już zdarzają się i u nas takie zachowania, ale wcale nie powinny one wzbudzać wzruszeń ramionami ani drwiących uśmieszków. To prawdziwie piękne przygotowanie do poważnie traktowanego przeżycia sakramentu pojednania.

2. Do rekolekcji nie mniej starannie niż zwykli wierni powinni się przygotować kapłani i to nie tylko ci, którzy będą głosić rekolekcyjne nauki, lecz także duszpasterze, zwłaszcza proboszczowie, organizujący rekolekcje. Zacznijmy od tych ostatnich.
W niektórych parafiach, zwłaszcza liczebnie mniejszych, na rekolekcje zaprasza się nie tylko poprzez cotygodniowy biuletyn parafialny, lecz także za pomocą specjalnych pisemek, rozsyłanych przez ministrantów lub doręczonych przez dozorców poszczególnych domów. Jeżeli w warunkach normalnych jest to luksus, godny podziwu, lecz nie bardzo nadający się do naśladowania, to byłoby bardzo wskazane posłużyć się tą metodą w środowiskach złożonych z nowo osiedlonych rodzin. Poczują się tym nie tylko mile zaskoczeni, ale i moralnie zobowiązani do skorzystania z tego zaproszenia. Niezależnie od tego dokładny czas nauk konferencyjnych trzeba kilkakrotnie ogłosić po niedzielnych Mszach św.
Specjalny element w przygotowaniach przedrekolekcyjnych powinny stanowić spotkania proboszcza z rekolekcjonistą. Nie należy oczekiwać tego, że on sam pierwszy zapyta, na co w danej parafii należałoby zwrócić uwagę w ramach konferencji rekolekcyjnych. Z sugestiami tego rodzaju powinien wystąpić ksiądz proboszcz. Ale sprawa jest delikatna: zarówno proboszcz w tym, co będzie sugerował, jak i rekolekcjonista głoszący już nauki powinien pamiętać o tym, by aluzjami do problemów lokalnych nie dotknąć - czyli nie zranić - kogoś, tak by cała wspólnota domyślała się bez trudności, o kogo chodzi.
Gorliwi, doświadczeni proboszczowie wiedzą, że wcale nie jest łatwo o dobrych rekolekcjonistów. W niektórych diecezjach są specjalne ekipy rekolekcjonistów zwanych także misjonarzami, w większości parafii korzysta się z pomocy kapłanów zakonnych. Jedni i drudzy, to znaczy rekolekcjoniści zarówno diecezjalni, jak i zakonni, te same nauki rekolekcyjne wygłaszają kilka a niekiedy, na przestrzeni kilku lat, aż kilkanaście razy. Dobrze to i źle. Dobrze, bo tekst wystąpień mają już dobrze opanowany, mówi się im płynnie, lekko. Forma z pewnością na tym zyskuje. Trochę może źle, bo trudno się ustrzec przed pewnym zmechanizowaniem całego wystąpienia. Przemówienie przestaje być własne, łatwo przekształca się z wyznania wiary w referat. A kapłan przemawiający w imieniu Kościoła ma prawdy wiary wyznawać a nie tylko referować. Potrzebna więc jest do takich powtarzanych rekolekcji specjalna pomoc Ducha Świętego w postaci Jego żaru. Rekolekcje zaczynają się zazwyczaj Mszą św., a homilia mszalna jest pierwszą konferencją. Ale bywa inaczej. Opowiadano mi kiedyś, że pewien zakonnik, cieszący się zresztą dużym uznaniem wśród proboszczów, prosił, żeby Mszy św. wtedy nie było. Zastępowali ją specjalnym nabożeństwem, które kończyło się dziesięciominutowym leżeniem krzyżem rekolekcjonisty i proboszcza w całkowitej ciszy, przed wielkim ołtarzem. Nie odpowiada to wszystkim, zarówno kapłanom, jak i wiernym, ale wrażenie robi na jednych i na drugich, o rekolekcjoniście zaś świadczy niewątpliwie jak najlepiej.
Rekolekcjonistę miałoby się ochotę prosić, żeby nie tylko wzruszał słuchaczy odpowiednimi przykładami, ale żeby także, a może w pierwszym rzędzie, uczył poprzez mocne eksponowanie moralnego przesłania każdego wziętego z życia przykładu. Powinno mu zależeć na tym, żeby z każdej konferencji ludzie coś zapamiętali a najlepiej byłoby, żeby myśli przewodnie każdej konferencji potrafili powtórzyć. Dlatego te przewodnie myśli trzeba by w czasie konferencji powtórzyć kilka razy.
To oczywiste, że w czasie wygłaszania poszczególnych konferencji są w kościele, jeśli to tylko możliwe, wszyscy pracujący w parafii kapłani albo przynajmniej ksiądz proboszcz. Wierni po tym też będą poznawali, że w parafii dzieje się coś niezwykłego.
Na szczęście istnieje u nas piękny zwyczaj współpracy kapłanów w słuchaniu spowiedzi wielkanocnej, wskutek czego nie muszą stać w kolejkach jeszcze dłuższych niż obecnie stoją.

* * *

Po zakończeniu dorocznych rekolekcji każdy powinien umieć odpowiedzieć sobie jasno na pytanie: po co żyję? Powinien również mieć na nowo zarysowany program dalszego życia, dzięki czemu będzie wiedział, jak ma wyglądać każdy jego dzień na ziemi. Powinien też każdego dnia, choć w kilku słowach prosić Boga o łaskę wytrwania jak najdłużej w rekolekcyjnych postanowieniach. Każdy też powinien dokładać starań, by znaleźć codziennie chwilę na krótki rachunek sumienia, by orientować się na bieżąco, gdzie jesteśmy w naszej drodze do domu Ojca i gdzie i co zagraża nam w tym zmierzaniu do zjednoczenia się ze Stwórcą na zawsze.
Ci, którym dane było, choć raz w życiu odprawić tak zwane rekolekcje ignacjańskie, zapewne słyszeli następujące polecenie:
intra totus,
mane solus,
exi alius,
co znaczy: wejdź cały, pozostań sam, wyjdź inny. Obyśmy próbowali właśnie w takim duchu przeżywać nasze doroczne rekolekcje i wszelkie dni oraz godziny skupienia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jaka jest najmilsza Bogu modlitwa?

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Czy nasze modlitwy mogą zostać niewysłuchane?

Czy nasze modlitwy mogą zostać niewysłuchane?

Rozważania do Ewangelii Mt 18, 1-5. 10 <- KLIKNIJ

Piątek, 2 października. Wspomnienie świętych Aniołów Stróżów.
CZYTAJ DALEJ

Grzechy zaniedbania - o czym zapominamy w konfesjonale?

2026-10-01 21:06

[ TEMATY ]

sumienie

grzech

Agata Kowalska

Co właściwie oznacza grzech zaniedbania i dlaczego tak łatwo przechodzimy nad nim do porządku dziennego? Często skupiamy się na tym, co zrobiliśmy złego, zapominając o dobru, którego zaniechaliśmy. Wyjaśniamy, jak właściwie przygotować się do spowiedzi, co zrobić z zapomnianym grzechem i dlaczego brak działania może mieć poważne konsekwencje moralne.

Grzechy zaniedbania - o czym zapominamy w konfesjonale? Trudno jednoznacznie zrozumieć, o co w tym pytaniu chodzi. Czy chodzi o niewłaściwe przygotowanie do spowiedzi, co prowadzi do zapominania grzechów, które należało wyznać, czy o pomijanie pewnej kategorii grzechów, które np. wymieniamy w ramach tzw. spowiedzi powszechnej („zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”), a nie uwzględniamy w rachunku sumienia, bo nie uważamy ich za poważne występki moralne.
CZYTAJ DALEJ

Paryż: powstała Kaplica Nawrócenia św. Karola de Foucauld

2026-10-02 18:28

[ TEMATY ]

Paryż

kaplica

św. Karol de Foucauld

commons.wikimedia.org

W Kościele św. Augustyna w Paryżu powstała Kaplica Nawrócenia św. Karola de Foucauld. Stworzono ją wokół konfesjonału ks. Henri’ego Huvelina, u którego spowiadał się przyszły święty i odkrył na nowo wiarę katolicką w październiku 1886 roku. Gdy został księdzem, kilkakrotnie odprawiał Msze św. w kościele swego nawrócenia.

Kaplicę zainaugurowano w niedzielę 27 września. Na zachowanym oryginalnym konfesjonale ks. Huvelina znajduje się tabliczka z napisem: „Ici Charles de Foucauld s’est converti en se confessant à l’abbé Huvelin en octobre 1886” (Tutaj Karol de Foucauld nawrócił się, spowiadając się u ks. Huvelina w październiku 1886 roku). Naprzeciwko stoi brązowy posąg św. Karola de Foucauld, dłuta Daphné du Barry. Pomiędzy nimi na ścianie umieszczono relikwię świętego. Można tam również zostawiać intencje modlitewne, szczególnie za osoby, które odeszły od wiary, i prosić dla nich o łaskę nawrócenia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję