Reklama

Polski różaniec

O konieczności oraz owocach odmawiania Różańca przypominał wielokrotnie o. Justyn Figas OFM Conv., założyciel „Godziny Różańcowej” - radiowego apostolatu dla Polonii w USA i Kanadzie. Oto co mówił w audycji nadanej ponad pół wieku temu - 7 stycznia 1951 r.

Niedziela w Chicago 40/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Trzy różańce

Reklama

Na moim biurku mam trzy różańce: jeden biały, drugi czerwony, trzeci koloru czarnego. Każdy z nich ma za sobą historię i to historię niezwykłą!
Ten pierwszy - biały - zrobiony jest z gałek wełny: gałki są połączone białą nitką, cieniuteńką jak pajęczyna, krzyżyk z białej materii. Na krzyżyku wypisane liczby „42” i „43” oraz wyraz: „Essen”. Różaniec ten był kiedyś, przed laty własnością więźniarki Polki, która lata 1942-43 spędziła w obozie niemieckim w Essen. Sporządziła sobie ten różaniec potajemnie w szwalni obozowej, gdzie pracowała jako niewolnica. Nosiła go owiniętego naokoło kostki prawej nogi, z narażeniem życia, ponieważ takie rzeczy były surowo zakazane.
Drugi - czerwony, o gałkach bardzo drobnych - jest ulepiony z okruszyn czarnego chlebusia więziennego, dokładniej z okruszyn chleba razowego, który składał się nie tyle z mąki, ile z ziemniaków, trocin i wapna. […] Ten okaz pochodzi z obozu kobiecego w Ravensbrück, o którym pisano: „[…] Niemcy tępili bezlitośnie i z zaciekłością wszelką oznakę i przejaw kultu religijnego. Przybyłym zdzierali medaliki, szkaplerze, odbierali książeczki do nabożeństwa i różańce. To wszystko palono! W brudzie, zaduchu, w ukryciu przed katami niemieckimi - rozmawialiśmy z Bogiem, każda z nas, jak umiała, a wszystkie żarliwie w modlitwie prostej, płynącej z serca, pełne wiary w przyszłą nagrodę za ponoszone męki! Kobiety, w świecie bez wiary, uczą się naszych modlitw Zdrowaś Maryjo i powtarzają za nami: „Maryjo, dopomóż nam! Ratuj nas!”. My zaś, katoliczki, w ukryciu rachujemy ziarnka na różańcach własnego wyrobu!”. Ten drugi różaniec, mimo że wyrobiony jest z okruszyn chlebka obozowego, jest koloru czerwonego. […] Oryginalnie był koloru szarego, tak szarego jak ta matka ziemia, po której stąpamy. Pewnego jednak dnia szef dozorców, brutal i sadysta zbił, skatował i obcasami butów stratował na śmierć dziewiętnastoletnią Polkę więźniarkę! Zostawił ją w kałuży krwi, która bulgotała z ust i sączyła się z nosa i uszu nieszczęśliwej. Szef wysłał dwie starsze kobiety, aby odstawiły umierającą do baraku. Jedna z tych kobiet umaczała swój różaniec w krwi męczenniczki. Stąd czerwony kolor szarego różańca!
Pozostaje jeszcze ten trzeci - wyrobiony z włosia końskiego… Misternie wykończony. Ziarnka, krzyżyk i połączenie z włosia. Ten różaniec jest dziełem oficera polskiego wywiezionego w grudniu 1939 r. w głąb Rosji, do obozu robót, a zwolnionego pod koniec 1941 r., na mocy ugody gen. Władysława Sikorskiego z władzami moskiewskimi. Ów oficer pracował czternaście miesięcy nad tym różańcem!

Czwarty różaniec

Niech do tego dodam coś, co między innymi powiedział mi 70-letni staruszek, prof. Grabski, którego spotkałem w Londynie w 1942 r. Opowiadał, jak to przez trzy lata był włóczony przez komunistów rosyjskich z więzienia do więzienia, z przesłuchania na przesłuchanie. Od bicia częściowo stracił słuch. Uderzenia od pałek i pięści nadwerężyły jego wzrok. Wybili mu prawie wszystkie zęby, ale staruszek się nie załamał. A co mu dało moc i siłę przetrwania w podziemnych celach więziennych? Co go podtrzymywało w czasie przesłuchań, gdy go bito i znęcano się nad nim bez litości i bez miłosierdzia? Posłuchajcie, co sam wyznał: „Ojcze, ale mnie nie złamali, bo odmawiałem Różaniec. »Zdrowaśki« rachowałem na własnych dziesięciu palcach!”.
Czy może teraz rozumiecie, dlaczego przemówienie zatytułowałem Polski Różaniec? Jeden z bawełny, drugi z okruszyn chlebuszka, trzeci z włosia końskiego, czwarty z palców wygnańca, tułacza i skazańca! A każdy z tych różańców zroszony gorzkimi łzami ludzi wiary - wiary w Boga, Ojca miłosiernego, wiary w opiekę Matki Syna Bożego oraz Matki mojej, Twojej, całej ludzkości!

Różaniec drogą nawrócenia

Z moich kilku podróży do Polski dwie mam szczególnie w pamięci: tę pierwszą w roku 1920, kiedy to po raz pierwszy w życiu odprawiłem Mszę św. przy cudownym obrazie Matki Bożej Częstochowskiej, oraz drugą moją wizytę na Jasnej Górze w 1928 r.
Tym razem odprawiałem ostatnią Mszę św. przy Cudownym Obrazie […] Po zadzwonieniu na Baranek Boży na najwyższym stopniu ołtarza klęknął staruszek, biały jak gołąbek. […] Kiedy podawałem mu Komunię św., zauważyłem, że obfite łzy wypływały spod przymkniętych powiek i spływały po licach. Dokończyłem Mszę św. i powróciłem do zakrystii. Kiedy zdjąłem szaty kościelne, obróciłem się i stanąłem twarzą w twarz z człowiekiem, który przystąpił do Komunii św. Chwycił mnie za ręce, mocno uścisnął i pocałował w prawe i lewe ramię. Potem mówił głosem pełnym wzruszenia: „Ojcze! Przyszedłem, zwyczajem polskim podziękować za Pana Jezusa. Bo dla mnie to dzień szczęśliwy, dzień odrodzenia. Jestem profesorem. Od 40 lat nie praktykowałem, ponieważ straciłem wiarę. Byłem zimny i obojętny w sprawach religijnych. Na szczęście miałem dobrą i pobożną siostrę, która modliła się o moje nawrócenie. Ja jednak nie myślałem o zmianie moich zapatrywań na religię. Pewnego dnia, około dwa miesiące temu, wcisnęła mi do ręki mały różaniec z upomnieniem: »Jeśli to cię nie nawróci, to nic ci już nie pomoże! Noś go w kieszeni! A zanim się wieczorem położysz na spoczynek, spojrzyj na różaniec i zmów tylko jedno Zdrowaś Maryjo«. Wzruszyłem ramionami, uśmiechnąłem się dobrodusznie, ale nic nie obiecałem. Wyszedłem i o wszystkim zupełnie zapomniałem. W kilka dni później powróciłem wieczorem z bardzo hałaśliwego posiedzenia. Byłem zmęczony i rozdrażniony. Przy rozbieraniu zapomniany różaniec wypadł z mojej kieszeni. Mało co, a byłbym go zdeptał na kawałeczki! Podniosłem go z jakimś dziwnym uczuciem. Wziąłem do ręki i w tej chwili ujrzałem się przystępującego do Pierwszej Komunii św. z różańcem w ręku! I mimo woli zaczął ogarniać mnie jakiś wstyd, jakiś niepokój! Zsunąłem się na kolana i zacząłem szeptać Zdrowaś Maryjo. Serce waliło we mnie jak młot. Kolana dygotały. Trząsłem się jak w febrze! Myśli się mąciły. Sumienie krzyczało jakieś upomnienia, które mało rozumiałem. Nie wiem, czy odmówiłem trzy, pięć czy dziesięć Zdrowaś Maryjo, ale z klęczek wstałem spocony i zdenerwowany! Położyłem się do łóżka, ale zasnąć nie mogłem. Wyobraźnia goniła do lat spędzonych pod dachem rodzicielskim za Krakowem, niedaleko od Wieliczki. A przed moimi oczami widniał wszędzie różaniec. Widziałem go w rękach ojca, matki, siostry, w moich własnych! I te zjawiska spędzały sen z moich powiek i nużyły do wyczerpania. Już nie miałem spokoju ani we dnie, ani w nocy! Co wieczór przed spoczynkiem musiałem klękać i odmówić kilka „zdrowasiek”. Musiałem się pomodlić, aż wreszcie po sześciu czy siedmiu takich wieczorach mój opór załamał się! W chwili, gdy na wpółnieprzytomnie wymawiałem słowa: »Módl się za nami grzesznymi«, sam nie wiem, co się stało, ale zacząłem płakać jak małe, bezradne dziecko! Różaniec przycisnąłem do ust, ucałowałem go serdecznie i zalany łzami, po raz pierwszy po 40 latach odmówiłem cały Różaniec! Z klęczek wstałem jako inny, zmieniony człowiek. Noc tę spędziłem w śnie głębokim, ale śniłem o Różańcu. Wczoraj po odprawieniu tygodniowych rekolekcji wyspowiadałem się z 40 lat, a dziś przystąpiłem do Komunii św. Już zawsze, zawsze będę odmawiał Różaniec!”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Franciszek z Asyżu. Mija 800 lat od śmierci mistyka, stygmatyka i założyciela zakonu franciszkanów

2026-10-03 09:24

[ TEMATY ]

Św. Franciszek z Asyżu

flickr.com

Św. Franciszek mówił, że głosić trzeba zawsze życiem, a czasem - także słowami; pokazał, co to naprawdę znaczy radykalnie żyć Ewangelią - powiedział PAP rzecznik prasowy zakonu franciszkanów o. Jan Maria Szewek. W sobotę mija 800 lat od śmierci mistyka, stygmatyka i założyciela zakonu.

PAP: Jaką spuściznę pozostawił Kościołowi święty zwany „biedaczyną z Asyżu"?
CZYTAJ DALEJ

Martwisz się o bliską osobę? Maryja też zna ten lęk

2026-10-02 21:08

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Agata Kowalska

Są ludzie, o których trudno przestać się martwić. Możemy ich chronić, pomagać im i próbować zmieniać ich decyzje, ale nie możemy przeżyć życia za nich. Możemy za to zrobić coś bardzo ważnego – powierzyć ich Bogu.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

UKSW będzie współpracował z amerykańskimi uczelniami

2026-10-03 23:01

[ TEMATY ]

UKSW

Ks. prof. Ryszard Czekalski

UKSW

Przed gmachem Lincoln Center w północnym Manhattanie od lewej: prof. David Gibson, dyrektor Centrum Religii i Kultury Fordham University w Nowym Jorku oraz ks. prof. Ryszard Czekalski, rektor UKSW

Przed gmachem Lincoln Center w północnym Manhattanie od lewej: prof. David Gibson, dyrektor Centrum Religii i Kultury Fordham University w Nowym Jorku oraz ks. prof. Ryszard Czekalski, rektor UKSW

– Budujemy silne partnerstwa transatlantyckie, które mają przynieść konkretne korzyści naszej społeczności akademickiej: nowe możliwości wymiany, wspólne projekty badawcze i perspektywę tworzenia wspólnych programów studiów – podkreślił ks. prof. Ryszard Czekalski, rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, w czasie wizyty w Stanach Zjednoczonych.

Zainicjowana współpraca łączy perspektywę prowadzenia badań w międzynarodowych zespołach z rozwojem oferty dydaktycznej i tworzeniem nowych możliwości zdobywania doświadczeń akademickich. Jej fundamentem są wspólne zainteresowania naukowe oraz potencjał uczelni, których dorobek pozwala podejmować przedsięwzięcia obejmujące nauki humanistyczne, społeczne, ścisłe, przyrodnicze, nauki o zdrowiu oraz nauki medyczne. Rozwijanie relacji z amerykańskimi uczelniami stanowi istotny krok w umiędzynarodowieniu UKSW.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję