Reklama

Nic ponad Boga

16 lipca br. przypadła 30. rocznica odejścia do Boga wybitnego kapelana młodzieży akademickiej w Szczecinie - o. dr. Władysława Siwka z Towarzystwa Jezusowego. Ten wyjątkowy kapłan kładł zręby pod dzisiejsze duszpasterstwo akademickie w Szczecinie. Jego osobowość oddają słowa wyryte na tablicy pamiątkowej, czczącej jego pamięć w kościele pw. św. Andrzeja Boboli w Szczecinie: "Nic ponad Boga".

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Znam osoby, którym o. Siwek towarzyszył duchową pomocą przez całe swoje życie. Jedną z nich jest s. Maria, która tak go wspomina: "Ojca Władysława Siwka poznałam w roku 1936, gdy przyjechał do Warszawy na ul. Świętojańską i został dyrektorem katolickiej organizacji dziecięcej «Krucjata Eucharystyczna». Jednocześnie był opiekunem dwóch kółek Krucjaty, które skupiały się przy kościele Ojców Jezuitów. Ich kierowniczką była moja matka śp. Julia Zuchniewska, której dzielnie starałam się pomagać i wreszcie objęłam grupy samodzielnie. W organizację wtedy wstąpił jakby nowy duch. Dzieciarnia przepadała za Ojcem, a my - starsze apostołki i zelatorki Krucjaty - miałyśmy w Ojcu nie tylko kierownika, ale przyjaciela i ojca. Obdarzony wybitnymi zdolnościami organizacyjnymi, wiele od nas wymagał, tak, że nasze Krucjaty były przodujące. Rzeczy zewnętrzne, jak zbiórki, zebrania, mundurki, mobilizowały nas do systematycznej pracy nad sobą i do apostolstwa. Dzieci przybywało... i do dziś wspominam z rozrzewnieniem, że w zbieraniu ofiarek, w karności organizacyjnej - te dzieci były bohaterami. Uśmiech Ojca, jego obecność na zebraniu, jego nauki pomagały w tym, co było zasadnicze. Praktyki religijne, dużo modlitwy - to była nasza ostoja w bujnym, dziewczęcym życiu, a tego wszystkiego uczył nas Ojciec. Przemiłe też były zebrania towarzyskie oraz letnie wycieczki. Ojciec obdarzony ślicznym głosem był radością naszych zabaw. Ale - i to chcę mocno podkreślić, choć wszyscy byliśmy blisko Ojca, choć go bardzo kochaliśmy, nikt nie ośmieliłby się na jakiś odruch spoufalenia.
Ojciec był kapłanem. Moje koleżanki i ja powierzałyśmy mu swoje najbardziej osobiste sprawy, a Ojciec zawsze odnosił się do nich z powagą, dyskrecją i umiał uszanować odrębność każdej z nas, choć byłyśmy jeszcze bardzo młode. Potem rozdzielił nas okres wojny i okupacji. Czasem spotykałam Ojca - już jako zakonnica - gdy ze Szczecina przyjeżdżał w sprawach urzędowych do Warszawy. Mimo tylu minionych lat, mimo trudnych przejść, mimo przybywających lat - Ojciec był zawsze taki sam: prosty, szczery, bezpośredni, pogodny - zawsze wrażliwy na sprawy, gotowy pomóc i wysłuchać. Wspominaliśmy dawne lata, z taką samą swobodą Ojciec opowiadał o swojej młodzieży, którą bardzo kochał, poświęcając się jej bez reszty. A potem przyszedł rok 1971/72, kiedy Ojciec wrócił na ul. Świętojańską, tym razem jako przełożony. Ojciec dokończył odnowy kościoła i przygotowywał go na wielką uroczystość koronacji obrazu Matki Bożej Łaskawej. Ponieważ w tym czasie mieszkałam w domu zakonnym przy katedrze, więc przebywaliśmy z Ojcem naprawdę «po sąsiedzku». Długie godziny spędzał w konfesjonale, pełnił obowiązki przełożonego, udzielał się młodzieży akademickiej przy kościele św. Anny, miewał konferencje dla kapłanów. Zajęć miał bardzo dużo, ale i tak znalazł czas, żeby np. wpaść do nas tylko po to, aby dowiedzieć się, co u nas słychać, czy nam czegoś nie potrzeba. Wniósł ze sobą uśmiech, dobre słowo, porozmawiał z każdą z nas i z tą siostrą, która zajęta przy kuchni starała się o nasze potrzeby doczesne. Czasem przyniósł obrazki czy coś słodkiego i szedł dalej nieść pokój i radość. Z prac w kościele był dumny, pokazywał mi kraty, świeczniki, stacje Drogi Krzyżowej i wszystkim cieszył się jak dziecko, bo to wszystko było dla Patronki Warszawy. W sierpniu 1972 r. wyjechałam z Warszawy i objęłam posługiwanie siostrom na placówce odległej o 85 km od stolicy. W czasie ferii Bożego Narodzenia miałyśmy zakonne rekolekcje. Po trzech dniach rekolekcjonista został odwołany do umierającej matki. Co teraz będzie? Wystarczyło porozumieć się z Ojcem Siwkiem - przyjechał następnego dnia rano i przez dalsze dni prowadził rekolekcje. Chyba nie każdy kapłan zdobyłby się na to. Ojciec wczuł się w sytuację i zaraz gotów był zaradzić. Prostotą i bezpośredniością zjednał sobie wszystkie siostry. Do dziś wspominamy rekreację w dniu zakończenia rekolekcji, a zwłaszcza wspólny śpiew kolęd, a potem nagle - umilkłyśmy i siedziałyśmy zasłuchane, kiedy Ojciec śpiewał sam. Potem był jeszcze u nas kilka razy. Po raz ostatni poszłyśmy z Ojcem na spacer do lasu. Rozmowa zeszła na rzeczy ostateczne, a zwłaszcza na niebo. Było ono dla Ojca oczywistością tak jak śmierć tylko przejściem. Ta rozmowa uczyniła na nas duże wrażenie. Potem Ojciec mówił o przygotowaniu Warszawy do koronacji Obrazu Patronki stolicy, o programie uroczystości i zapraszał nas na nią serdecznie. Odjechał żegnany serdecznie przez wszystkie siostry z zapewnieniem, że po wakacjach zobaczymy się na pewno. W to, co stało 16 lipca 1973 r., żadna z nas nie chciała uwierzyć. Sam mawiał za życia, że kto kocha Maryję, odchodzi w Jej święto. Sam odszedł po nagrodę niebieską w święto Matki Bożej Szkaplerznej".

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Majowe podróże z Maryją: Rzeszów - U Pani Rzeszowa w kościele Bernardynów

2026-05-05 20:50

[ TEMATY ]

Majowe podróże z Maryją

Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej

Matka Boża Rzeszowska. Figura Matki Bożej z Dzieciątkiem

Matka Boża Rzeszowska. Figura Matki Bożej z Dzieciątkiem

Zostawiamy za sobą nadsańskie wzgórza Przemyśla, by wjechać do tętniącego życiem Rzeszowa. W samym centrum tego nowoczesnego miasta bije jednak serce pełne dawnej wiary – Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej. To tutaj, w cieniu klasztornych murów Ojców Bernardynów, od wieków króluje Maryja w swej cudownej figurze, niosąc pokój i nadzieję pokoleniom rzeszowian.

Nasze kroki kierujemy ku ołtarzowi, gdzie w centralnym miejscu jaśnieje późnogotycka figura Matki Bożej z Dzieciątkiem. Jej historia jest niezwykła – według tradycji, w 1513 roku, w ogrodzie mieszczanina Jakuba Ado, na kwitnącej gruszy ukazała się jasność, a w niej postać Maryi. To cudowne wydarzenie dało początek kultowi, który przetrwał wieki. Maryja na rzeszowskiej figurze trzyma małego Jezusa, a oboje patrzą na nas z nieskończoną dobrocią, jakby chcieli powiedzieć, że w każdym „ogrodzie” naszego życia, nawet tym najbardziej zachwaszczonym trudnościami, może zakwitnąć Boża obecność.
CZYTAJ DALEJ

Papież zadzwonił do działu obsługi klienta. Zaskakująca reakcja pracownicy banku

2026-05-06 17:52

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

zadzwonił

dział obsługi klienta

Vatican Media

Papież Leon XIV ma Pałac Apostolski, Gwardię Szwajcarską i papamobile. Ale ma też codzienne problemy, jak każdy inny człowiek. Nawet Namiestnik Chrystusa może zostać wezwany przez pracownika działu obsługi klienta. Zabawne wydarzenie opisała Julia Bosma z amerykańskiego dziennika “New York Times”.

Około dwa miesiące po tym, jak urodzony w Chicago kard. Robert Francis Prevost został w Watykanie papieżem Leonem XIV, zadzwonił do swojego banku w rodzinnych stronach, opowiadał podczas spotkania katolików w Naperville w stanie Illinois jego bliski przyjaciel, ks. Tom McCarthy. Nowy papież przedstawił się jako Robert Prevost i wyjaśnił, że chciałby zmienić numer telefonu oraz adres zapisany w bankowych danych. Papież sumiennie odpowiedział poprawnie na wszystkie pytania pomocnicze. Jednak pracownica banku powiedziała mu, że to nie wystarczy, musi osobiście stawić się w oddziale. „Powiedział: `Cóż, nie będę w stanie tego zrobić`” - wspominał ks. McCarthy w nagraniu udostępnionym w mediach społecznościowych, opisując narastającą frustrację nowego papieża, podczas gdy publiczność wybuchła śmiechem. „Przecież odpowiedziałem na wszystkie pytania zabezpieczające.” Pracownica przeprosiła. Papież spróbował więc innego podejścia.
CZYTAJ DALEJ

W siedzibie KEP można wpisywać się do księgi kondolencyjnej po śmierci abp. Michalika

2026-05-07 07:21

[ TEMATY ]

abp Józef Michalik

Karol Porwich/Niedziela

Abp Józef Michalik

Abp Józef Michalik

Chcący pożegnać zmarłego abp. Józefa Michalika mogą wpisywać się w czwartek do księgi kondolencyjnej. Będzie ona wystawiona w Sekretariacie Generalnym Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie.

Arcybiskup Józef Michalik zmarł w niedzielę 3 maja 2026 r. Miał 85 lat. Funkcję przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski pełnił przez dwie kolejne kadencje w latach 2004–2014. Wcześniej, w latach 1999–2004, sprawował obowiązki wiceprzewodniczącego tego gremium.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję