Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Wielkość w miniaturze

O pasji modelarstwa z Ryszardem Gawronem, pochodzącym z Żywca emerytowanym nauczycielem, rozmawia Mariusz Rzymek.

Niedziela bielsko-żywiecka 30/2026, str. IV-V

[ TEMATY ]

Żywiec

G. Gruszecki

Ryszard Gawron na tle swoich dzieł

Ryszard Gawron na tle swoich dzieł

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mariusz Rzymek: – Skąd wzięła się u Pana pasja miniaturyzowania obiektów zabytkowych?

Ryszard Gawron: Z natury jestem człowiekiem, który nie siedzi bezczynnie, więc wraz z przejściem na emeryturę zacząłem się zastanawiać, co ze sobą zrobić. Wtedy przypomniała mi się młodzieńcza pasja związana z modelarstwem. W czasach mojej młodości wychodziło pismo „Mały modelarz”, dzięki któremu można było budować samoloty, statki, samochody. Postanowiłem wrócić do tego zajęcia. Na początku za materiał posłużył mi papier. Wykonałem z niego różne okręty, budowle, samoloty, m.in. Titanica, Tu-104, Wawel. Na drewno przerzuciłem się nieco przypadkiem. Na 70. urodziny od synów otrzymałem drewniany model statku do zrobienia. To był pierwszy parowy żaglowiec Terraria. W pakiecie były plany i listeweczki, które trzeba było odpowiednio dopasować i ułożyć. Wtedy przekonałem się, że drewno jest znacznie lepszym materiałem niż papier, tak do tworzenia, jak i obróbki. Tak się rozkręciłem, że zbudowałem 18 modeli różnych statków. Przy okazji poznałem ich historię, bo chciałem jak najwięcej o nich wiedzieć.

Po tym marynistycznym epizodzie, jaki budynek zainicjował etap odwzorowywania architektury?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Spacerując po Rynku w Jeleśni, zacząłem się uważnie przyglądać tamtejszej „Starej Karczmie”. Obszedłem ją dookoła i postanowiłem zrobić jej model. Nawet zgrabnie się to udało, więc nie zamierzałem spocząć na laurach. Drugim modelem był piękny kościółek w Kiełbasowie w Pewli Małej. Żeby go zbudować, sporządziłem dokumentację fotograficzną, zrobiłem obmiary górne, a z nich wyciągnąłem skalę. Następnie wziąłem się za XVII-wieczny kościół w Łodygowicach i Domek Chiński z Parku Żywieckiego. Kilka lat temu Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Żywieckiej zaproponowało mi wystawę modeli, które wykonałem. Zgodziłem się. Doszło do niej w ich siedzibie. Jednym z oglądających był ks. proboszcz Grzegorz Gruszecki, który rzucił pomysł, abym wykonał model nieistniejącego już Kościoła Wszystkich Świętych z dzielnicy Stary Żywiec.

Jak udało się Panu przywołać do życia obiekt, po którym nie ma już śladów?

Ten kościół spalono w 1945 r., a o tym, jak wyglądał, mówią nam zaledwie trzy zachowane zdjęcia, na których widnieje. Na ich podstawie zrobiłem model. Gdy zobaczył go ks. proboszcz Grzegorz Gruszecki, stwierdził, że musi on znaleźć się w wyjątkowym miejscu. Tak oto wylądował na pierwszym piętrze wieży konkatedralnej. Choć więc jego pozostałości skrywają wody jeziora, to jednak zupełnie nie przepadł. Jego miniaturę można zobaczyć na własne oczy.

Ile obecnie na wieży można zobaczyć Pana prac?

Jest ich 10. Każdy z nich przedstawia jakiś zabytkowy żywiecki kościół. Wśród nich jest kaplica Habsburgów, którą Niemcy zniszczyli w 1942 r. Odtworzyłem ją dzięki dwóm zdjęciom, które ją uwieczniają.

Nie ogranicza się Pan jedynie do obiektów sakralnych. Co oprócz nich zdecydował się Pan jeszcze uwiecznić?

Reklama

Zrobiłem piękny budynek starej strażnicy pożarnej oraz reprezentacyjny ratusz miejski z towarzyszącymi mu dwiema kamienicami. Chodziło o to, aby na tle sąsiadujących z nim obiektów uwypuklić jego wielkość. Następna w kolejce była siedziba Miejskiego Centrum Kultury, w którym kiedyś urzędowało Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”. Te mury to ponad 100 lat fascynującej historii. Teraz coraz baczniej przyglądam się austriackiemu dworcowi kolejowemu z 1886 roku. Na razie zbieram dokumentację. Do dyspozycji mam już wykonane z drona zdjęcia. Dzięki nim będę mógł rzetelnie wykonać dach, którego z poziomu ulicy nie sposób zobaczyć. Ufam, że mimo kolejnych lat na karku zdążę nad żywieckim dworcem popracować.

Ile potrzebuje Pan czasu na wykonanie jednego modelu?

Średnio cztery, pięć miesięcy. Wszystko odwzorowuję w skali 1:60. Wystarczy spojrzeć na detale, na przykład na okna, które na modelu mają 2,5 do 3 cm, aby uzmysłowić sobie, jaka to precyzyjna i czasochłonna robota.

Jakie ciekawe elementy detali architektonicznych odnalazł Pan w odwzorowanych przez siebie budynkach?

Robiłem kościół z cmentarza żywieckiego i cóż się okazało – w czasie wyzwalania Żywca w 1945 r. Rosjanie szli od wsi Moszczanica i od tej strony ostrzeliwali miasto. Pamiątką po tych salwach są dwa pociski moździerzowe, które wbiły się w tylną ścianę kościoła i nie wybuchły. Odtworzyłem je na swoim modelu. Jak się okazało, wywołało to wielkie poruszenie, bo mało kto o tym wiedział. Po prostu wiele osób nie zwracało na to uwagi.

2026-07-21 14:59

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy wiecie…

Niedziela Plus 1/2024, str. I

[ TEMATY ]

Żywiec

zywiec.pl

Gody Żywieckie, czyli tradycyjna parada „Dziadów” w Milówce

Gody Żywieckie, czyli tradycyjna parada „Dziadów” w Milówce

...skąd się wzięła tradycja kolędowania?

Słowo „kolędnicy” kojarzy nam się z grupkami dzieci, które po Bożym Narodzeniu i Nowym Roku w przebraniach chodzą po wsiach i śpiewem wysławiają Nowonarodzonego Jezusa. Obchody i przedstawienia kolędnicze wywodzą się z prastarych obrzędów chłopskich z udziałem masek zwierzęcych i postaci przebranych za zwierzęta. Domostwa odwiedzały grupy, które najczęściej nazywano kolędnikami lub: pastuszkami, herodami, dziadami, turoniami czy kozami. W zamian za życzenia pomyślności, urodzaju i powodzenia gospodarze obdarowywali kolędników świątecznymi smakołykami lub drobnymi datkami.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski wziął udział w programie Sprawa dla reportera

2026-10-06 20:15

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Hieronim Wróblewski

Kard. K. Krajewski w programie telewizyjnym Sprawa dla Reportera

Kard. K. Krajewski w programie telewizyjnym Sprawa dla Reportera

Postać łódzkiej położnej, która w Auschwitz przyjęła na świat około 3 tys. dzieci, będzie bohaterką październikowego odcinka programu „Sprawa dla reportera”. W nagraniu udział wziął kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki, który mówił o rozwijającym się w Łodzi kulcie Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej.

W studiu programu Elżbiety Jaworowicz spotkali się przedstawiciele różnych środowisk zainteresowanych postacią Stanisławy Leszczyńskiej – prawnicy, psychologowie, twórcy kultury, a przede wszystkim położne i siostry zakonne, dla których świadectwo łódzkiej położnej pozostaje szczególnie ważne.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję