Reklama

Wiara

Wiara i życie

Nie chce, nie dba…

Mamy już za sobą: kocha, lubi, szanuje… zrywamy więc kolejne listeczki naszej zielonej wróżby. Czyli: nie chce, nie dba…

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

I natychmiast przypomina się piosenka Tadeusza Nalepy z filmuŚmierć dzieciorobao tym, że: „nie można kochać na rozkaz, nie można tańczyć na baczność, (...) nie można wodą oddychać”, jednym słowem – „nie można uciec od losu, od tego, co stać się ma”...

A więc czasami ta wróżba – nie chce czy nie dba – może mieć głębszy powód, głębszy sens. I nie trzeba zaraz doszukiwać się złej woli, bo to nie nasza wina, że nie odpowiadamy na czyjeś oczekiwania albo i odwrotnie – ktoś na nasze. Niepotrzebnie więc często zamartwiamy się sprawami, które są poza naszymi możliwościami. Zresztą rano świat wygląda zupełnie inaczej niż wieczorem, nieprawdaż? Nie na darmo mawia się, że należy się przespać z problemem, a następnego dnia zobaczymy go w zupełnie innym świetle. I to właśnie jest ten poranek, gdy mamy okazję, aby zacząć wszystko od nowa. Nie pamiętając o tych wczorajszych – „nie chce i nie dba”. Jak wygląda typowy poranek?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szczególnie my, ludzie miasta, odwykliśmy od naturalnych odgłosów przyrody. Tak że gdy rano, około godz. 5, często budzą nas odgłosy przesuwanych pojemników na śmieci i nie dają spać, to już się złościmy.

Jeśli do tego na podwórku jest kilku drzew, które latem wybuchają istną kaskadą zieloności, a w ich gałęziach znajdują schronienie różne ptaki, to często też wczesnym rankiem całe to ptactwo zaczyna szaleć. No i wreszcie te uprzykrzone gołębie najbardziej dokuczliwie gruchają od rana. To ich poranne gruchanie mogłoby zbudzić umarłego! Ot, takie to bywają rozrywki w mieście już od wiosny.

Trzeba się oderwać od tych porannych doznań, żeby się przygotować do wyruszenia w świat. A ten świat jest różny – praca, jakieś sprawy do załatwienia, może dla niektórych wakacje. Ot, życie. I doprawdy bylibyśmy niemądrzy, gdybyśmy już na wstępie martwili się tym, co nas może spotkać w tym dniu. Każdy dzień to przecież obietnica, że wszystko może być inaczej niż wczoraj, bo piękniej i lepiej. Mądrzej, radośniej, zabawniej. I nawet to „nie chce i nie dba” wcale nas nie martwi. Damy radę!

2026-05-19 14:48

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uratowana z lodowatych odmętów

Na ogół pomoc z nieba przychodzi w najmniej oczekiwanych momentach. Tak było w przypadku kilkuletniej Rozalki.

Święty Jan Nepomucen jest pod wieloma względami postacią nietuzinkową – ten czeski męczennik, zrzucony z Mostu Karola do Wełtawy, jest po dziś dzień patronem mostów i ich budowniczych, jest także orędownikiem jezuitów, Pragi, szczerej spowiedzi. Jego wstawiennictwa wzywają także osoby tonące oraz ci, którzy ich ratują. Z tej racji jego figury, szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej, chętnie umieszczane są przy rzekach i na mostach. Nie inaczej było w Strakonicach, mieście na północy Czech, leżącym między rzekami Otavą i Volyňką. Tu rozegrała się historia, która najlepiej świadczy o skuteczności tego czeskiego świętego.
CZYTAJ DALEJ

Św. Szarbel. Po Matce Bożej to największy cudotwórca!

Zaraz po Matce Bożej świętym, który czyni najwięcej cudów jest obecnie św. Szarbel. Aktualnie istnieje 45 tysięcy potwierdzonych cudów – powiedział Polskifr.fr bp Samer Nassif, duchowny katolicki obrządku maronickiego, pochodzący z Libanu – ojczyzny św. Szarbela. Dziadek bp. Nassifa i jego wujowie byli świadkami niezwykłych okoliczności, które towarzyszyły otwarciu grobu św. Szarbela po wielu latach od śmierci pustelnika.

Szarbel został ogłoszony świętym w 1977 roku przez św. Pawła VI. Obecnie jest czczony w bardzo wielu miejscach na całym świecie, również w Polsce. Jego grób znajduje się w Annaja – miejscu szczególnie związanym z jego życiem pustelniczym. „Kiedyś byłem w miejscu pochówku Szarbela i spotkałem grupę Chińczyków. Rozmawiałem z kobietą, która krzyczała: Uzdrowił mnie! Uzdrowił!” – opowiedział bp Samer Nassif.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV powrócił do Watykanu

2026-07-28 08:00

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

W poniedziałek 27 lipca wieczorem po zakończeniu letniego wypoczynku w Castel Gandolfo Papież powrócił do Watykanu. Jak informuje Vatican News, o godz. 20.34 wyjechał samochodem, a przed odjazdem pobłogosławił kilkoro dzieci, które wraz z rodzicami czekały, by się z nim pożegnać. Ojciec Święty przebywał w Castel Gandolfo od 5 lipca.

Leonowi XIV wyjeżdżającemu z Castel Gandolfo towarzyszyły oklaski i okrzyki „Niech żyje Papież!”. Ojciec Święty pozdrowił zgromadzonych, którzy czekali na niego, a przez okno samochodu, w którym podróżował i który na chwilę się zatrzymał, pobłogosławił kilkoro dzieci.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję