Reklama

Wiadomości

Rosja nie uderzy?

Zdradziecka rosyjska agresja z 17 września nie doczeka się rocznicowej powtórki. Nie oznacza to jednak, że możemy wyrzucić z głów świadomość realnego zagrożenia ciążącego nad Polską i całą Europą.

Niedziela Ogólnopolska 38/2025, str. 10-13

[ TEMATY ]

Rosja

Adobe Stock

Żołnierz

Żołnierz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rosja nie prowadzi wojny tylko wówczas, gdy nie może – zwrócił mi przed laty uwagę ukraiński historyk i analityk Serhyj Syniuk.

Faktycznie, gdy przyjrzymy się państwu rosyjskiemu, funkcjonującemu realnie i samodzielnie od 1547 r., gdy koronował się Iwan IV Groźny, wyraźnie widać, że w kolejnych stuleciach powtarza się podobny mechanizm.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Do głowy przychodzi mi wiersz Adama Asnyka, którego uczyłem się w liceum:

Przeszłość nie wraca – jak żywe zjawisko,

w dawnej postaci – jednak nie umiera:

odmienia tylko miejsce, czas, nazwisko,

i świeże kształty dla siebie przybiera.

Rosja, w ramach tych powrotów w nowym kształcie, średnio co stulecie musi wywołać jakąś wielką wojenną awanturę, zająć terytoria, pobić i podbić wrogów – pal licho realnych czy wyimaginowanych. Wygra czy przegra – na stulecie daje spokój. Ubiera w chwałę swoje krwawe czyny, hołubi bohaterów, nawet jeśli, jak dziś, okazują się oni tylko podłymi zbrodniarzami.

Rosyjska duma narodowa zasadza się bowiem przede wszystkim na spuściźnie ordy tatarskiej, w której pięść stanowiła źródło władzy, a bezwzględność w traktowaniu podwładnego ludu jawiła się w kategoriach sprawczej chwały.

Reklama

Skoro minęło osiem dekad od poprzedniej zawieruchy, nadszedł czas, by znów pomachać szabelką. I rozpoczęła się „specjalna operacja wojskowa”, w której oficjalne powody nie wierzy nikt poza zmanipulowanym, straconym pokoleniem, które z okrzykami na ustach biegnie ku zagładzie.

17 września

Inaczej niż dziś wyglądała sytuacja polityczna we wrześniu 1939 r. Polską rządził wówczas duumwirat Mościcki – Śmigły-Rydz. Ci ludzie, mianowani na stanowiska za wierność i posłuszeństwo, nie zaś za światłe podejście do budowania Drugiej Rzeczypospolitej, nie mieli pojęcia, że Polsce realnie zagraża ściśnięcie w imadło dwóch dyktatorskich potęg militarnych.

Ci ludzie nie czytali książki Władysława Studnickiego, polskiego publicysty uznanego za germanofila: Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej, w której ten kontrowersyjny, ale inteligentny analityk przewidział nie tylko atak Niemiec i Rosji, ale nawet wynik kolejnej wojny światowej. O ich niekompetencji, choć w zawoalowany sposób, przed laty pisał też Lech Wyszczelski w książce O czym nie wiedzieli Beck i Rydz-Śmigły.

Powiem krótko: nie wiedzieli o niczym. Nie mieli pojęcia, że już w kwietniu 1939 r. Francja i Anglia porozumiały się w kwestii nieudzielania Polsce pomocy militarnej po napadzie Niemiec. No i nie dotarły do nich informacje, że 23 sierpnia podpisany został słynny pakt Ribbentrop-Mołotow. Była w nim mowa nie tylko o powstrzymaniu się od wzajemnej agresji Niemiec i Rosji. Przede wszystkim w tajnym protokole dodatkowym układ przewidywał podział Europy Środkowej na strefy wpływów. To porozumienie zawarte między III Rzeszą a ZSRR doprowadziło do rozbioru Polski i wybuchu II wojny światowej.

Reklama

Polityka „utrzymywania równowagi” między Niemcami a Związkiem Radzieckim okazała się iluzoryczna.

Inne dziś

Choć Rosja w XXI wieku jest nie mniej agresywna, choć opiera swoją potęgę na tych samych średniowiecznych ideach militaryzmu, to nie ma realnie szansy zyskać na agresji skierowanej w stronę Polski. A niewątpliwie chciałaby. Tysiące jej agentów, siedzących przy komputerach, psuje nam medialną atmosferę, prowadząc wciąż do zatargów, zrywając wszelkie rozmowy polsko-polskie, a ostatnio skutecznie prowadząc kampanię antyukraińską, nastawiającą podatnych na propagandę Polaków przeciw tym, którzy uciekają spod bomb.

Podobnie jak Hitler w latach 30. ubiegłego wieku Putin dziś testuje determinację zachodnich demokracji. Aneksja Krymu w 2014 r., wsparcie dla separatystów w Donbasie, wreszcie pełnoskalowa inwazja na Ukrainę 8 lat później – to wszystko przypomina mechanizm rozszerzania stref wpływu znany z polityki III Rzeszy.

Polska, dzięki historycznemu doświadczeniu, od początku ostrzega przed rosnącym zagrożeniem ze strony rosyjskiej. Gdy zachodni partnerzy jeszcze wierzyli w możliwość „resetu” stosunków z Moskwą, Warszawa stworzyła koalicje antyrosyjskie i zapewniła dostęp do wschodniej flanki NATO. Analitykom znana jest też polityka rezerw rosyjskich. Choć wydaje się, że na ukraiński front rzucili wszystko, co mogli, de facto trzecia część najnowocześniejszej produkcji zbrojeniowej ukrywana jest w specjalnych magazynach blisko zachodniej granicy Rosji. Ale wojny we wrześniu nie będzie.

Nie jesteśmy sami

Reklama

Przy rozchwianiu paradygmatów decyzyjnych Donalda Trumpa zasadne są pytania: czy zgodnie z art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego zbrojna napaść na Polskę zostanie uznana automatycznie za napaść na całe NATO i spotka się z twardym odzewem?

Na razie Polacy darzą NATO zaufaniem – ponad 90% społeczeństwa akceptuje członkostwo w Sojuszu. Prawdziwym testem dla NATO będzie jego zdolność do odstraszania nie tylko przez groźbę odwetu, lecz także przez stałe budowanie poczucia jedności i pełnej determinacji. W tym kontekście siły sojusznicze w Polsce – od batalionu wielonarodowego po systemy obrony powietrznej – mają wymiar nie tylko militarny, ale przede wszystkim polityczny. NATO dziś wciąż stanowi sojusz skuteczny i realny.

Jedność wewnętrzna

Współczesne rozwinięte społeczeństwa muszą stanowić tygiel różnic kulturowych, wyznaniowych, politycznych. Wyrastamy z różnych pni, przez różne ogrody prowadzą ścieżki naszych doświadczeń. Różnić się, spierać – to nic złego. Rzecz w tym, by w obliczu realnych zagrożeń być w stanie ponad wszelkimi podziałami podać sobie dłoń, mówić jednym głosem, zwłaszcza tym słyszanym na zewnątrz.

Jeśli będziemy potrafili to zrobić, obraz naszego kraju będzie się jawić jako odstraszający ewentualnych agresorów.

Wiele zależy od każdego z nas.

Rosja testuje

Prowokacje związane z dronami, z sianiem fałszywych informacji, agresywnej narracji, podpalenia newralgicznych gmachów dokonywane na zlecenie rosyjskich służb – to permanentne testy naszej wytrzymałości.

Reklama

Kolejna próba przesunięcia granicy testowej nastąpiła 10 września. Choć niektórzy usiłują twierdzić, że dziewiętnaście uzbrojonych rosyjskich dronów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną, to „oślepione elektronicznie” przez Ukraińców maszyny, których celem była zachodnia Ukraina, to przecież oczywiste jest, że dopóki Kreml nie zdecyduje się na wojnę, będzie używał podobnych wykrętów.

Polacy zadziałali. De facto zadziałało NATO, bo samolot F-35 zestrzeliwujący te drony, których trajektoria zagrażała zaludnionym terenom, należy nie do Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej, lecz do uzbrojenia NATO. Pozostałe drony spadły na tereny niezagrażające ludziom. Nasuwa się, oczywiście, pytanie: jaki krok będzie kolejnym elementem prowokacji? Prowadzone u naszych granic wielkie wojskowe manewry ZAPAD, przewidujące działania 30 tys. Rosjan i Białorusinów po obu stronach tzw. przesmyku suwalskiego, budzą pytania o kolejne prowokacje, próby wytrzymałości, o naszą sprawność i – co tu ukrywać – budzą też niepokój. Co teraz? Więcej dronów? „Zabłąkana” rakieta? Samolot bojowy?

Polacy wespół z wojskiem NATO winni odpowiadać stanowczym strącaniem wszystkiego, co przekroczy polskie granice. Bo testy Putina muszą się spotkać z jedyną odpowiedzią, z jaką ten zbrodniarz się liczy: z pięścią. Zanim jednak popadniemy w panikę, warto zrozumieć, że Moskwie właśnie o to chodzi. Że obok dronów rzuciła do walki tysiące elektronicznych botów, które generują w formie fałszywych wiadomości nasze gorzkie emocje. Strach, poczucie niepewności, rozedrganie, rozdarcie, stan zawieszenia aż po trwogę i panikę – to właśnie waluta, za którą Rosja chce nas kupić. Czy raczej – przehandlować z naszą psychiką.

Nie dajmy się podejść! Niezależnie od poglądów w podobnych kwestiach należy dawać wiarę jedynie oficjalnym czynnikom: rządowym, ministerialnym. Do całej „wiedzy internetu” podchodźmy ostrożnie, ze świadomością, że to przynęta w postaci rosyjskiego robaka. Kreml opłynie szampanem, gdy damy się wciągnąć w jego grę: odwrócimy się od Ukraińców, wycofamy się z Unii Europejskiej, zwątpimy w NATO, będziemy prowadzić permanentną wojnę domową o każdy drobiazg. Nie pozwólmy na to.

politolog, pisarz

2025-09-16 12:42

Ocena: +22 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rosja: nowe prawo o zgromadzeniach

[ TEMATY ]

Rosja

Marc Veraart / Foter.com / CC BY-ND

Prezydent Władimir Putin podpisał ustawę regulującą organizowanie w Rosji uroczystości religijnych w miejscach publicznych. Uroczystości takie będą mogły odbywać się zgodnie z zasadami dotyczącymi wszystkich innych zgromadzeń, pochodów i demonstracji.

Uroczystości religijne odbywające się w miejscach kultu oraz na cmentarzach, w miejscach pielgrzymkowych na terenach należących do wspólnot wyznaniowych nie będą wymagały uprzedniego zgłaszania i uzyskiwania pozwolenia władz. W innych przypadkach organizowanie ceremonii i obrzędów religijnych, w tym zgromadzeń modlitewnych, ewangelizacyjnych w miejscach publicznych odbywać się będzie zgodnie z zasadami dotyczącymi wszystkich innych zgromadzeń i demonstracji.
CZYTAJ DALEJ

Bystrzyca Kłodzka: Biskup pochwalił parafian

2026-03-05 18:27

[ TEMATY ]

bp Marek Mendyk

Wizytacja kanoniczna

Bystrzyca Kłodzka

ks. Andrzej Ćwik

Parafia św. Michała Archanioła w Bystrzycy Kłodzkiej

Bp Marek Mendyk podczas wizytacji kanonicznej w parafii św. Michała Archanioła w Bystrzycy Kłodzkiej

Bp Marek Mendyk podczas wizytacji kanonicznej w parafii św. Michała Archanioła w Bystrzycy Kłodzkiej

W niedzielę 1 marca parafię św. Michała Archanioła w Bystrzycy Kłodzkiej odwiedził w ramach wizytacji kanonicznej bp Marek Mendyk. Spotkanie było okazją do wspólnej modlitwy, rozmów z wiernymi oraz podsumowania życia duszpasterskiego wspólnoty.

– Dla mnie wielka radość, że tę niedzielę mogę przeżywać w waszej wspólnocie. Cieszę się waszą prostą wiarą, bo ona jest fundamentem Kościoła – zaznaczył biskup na początku liturgii, zapewniając parafian o modlitwie za ich rodziny i bliskich.
CZYTAJ DALEJ

Bp Varden: nie banalizujmy liturgii, ona prowadzi do Boga

2026-03-06 16:13

[ TEMATY ]

liturgia

Bp Erik Varden

Krzysztof Bronk/@Vatican Media

Bp Erik Varden podczas sprawowania Najświętszej Ofiary

Bp Erik Varden podczas sprawowania Najświętszej Ofiary

Jeśli pozwolimy liturgii do nas przemawiać, a nie uczynimy jej czymś banalnym i nudnym, to poprowadzi nas ona do tajemnicy Boga – uważa bp Erik Varden. Jego zdaniem liturgia to najlepszy sposób na dobre przeżywanie Wielkiego Postu. Stanowi też ona najważniejszy, choć nie jedyny środek ewangelizacji. Zawsze tak było – przypomina bp Varden, który sam jest konwertytą.

Norweski biskup i były opat trapistów podkreśla, że liturgia jest niezwykłym środkiem pedagogicznym. Poprzez swoje znaki, teksty, działania, obecność i nieobecność, skupia naszą uwagę i wyostrza naszą świadomość. „Jeśli pozwolimy liturgii do nas przemawiać i będziemy w niej uczestniczyć, zostaniemy przyciągnięci do tajemnicy. Jeśli pozwolimy liturgii przemawiać do nas i nie uczynimy jej czymś banalnym i nudnym, objawi się nam tajemnica Wielkiego Postu i będziemy gotowi na Wielkanoc” – zapewnia bp Varden w wywiadzie dla portalu Ecclesia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję