Reklama

Temat tygodnia

Szata łaski

16 lipca obchodzone jest wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, zwane też świętem Matki Bożej Szkaplerznej. Czym jest Szkaplerz, skąd się wziął i co oznacza - na te pytania postaramy się dać odpowiedź.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Już sama nazwa "szkaplerz" jest dla wielu osób niezrozumiała, nie przypomina bowiem żadnego innego polskiego słowa. Istotnie, źródłosłów "szkaplerza" nie jest polski. Noszony współcześnie Szkaplerz wywodzi się z używanego niegdyś przez zakonników roboczego fartucha, zakładanego przez głowę na ramiona, okrywającego plecy i piersi w czasie pracy, przybrał więc swą nazwę od łacińskiego słowa scapulae, oznaczającego barki, ramiona i plecy.
Historia Szkaplerza jako znaku Maryi i związanego z nim nabożeństwa, wyrasta z aktu zawierzenia Karmelitów Jej osobie, złożonego w 1251 r. przez generała zakonu św. Szymona Stocka. Stojąc przed perspektywą kasaty powstałego w Ziemi Świętej zakonu, Szymon Stock zmobilizował współbraci, aby zawierzyli się opiece Maryi. Prośba do Matki Bożej obejmowała błaganie o duchowe przywileje, które pozwoliłyby zachować zakon. Święty prosił też o pełne uznanie i określenie miejsca w Kościele wspólnoty karmelitańskiej.
Jak podaje tradycja karmelitańska, św. Szymon Stock modlił się do Matki Bożej słowami antyfony "Kwiecie Karmelu". Odpowiedź Maryi nadeszła w nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. Matka Boża ukazała się świątobliwemu zakonnikowi w otoczeniu aniołów i wskazała na Szkaplerz, ustanawiając go znakiem swej matczynej opieki. Wizji towarzyszyły słowa: "To będzie przywilejem dla ciebie i wszystkich karmelitów - kto w nim (tzn. w szkaplerzu - przyp. red.) umrze, nie zazna ognia piekielnego".
Objawienie z 1251 r. stało się źródłem pobożności szkaplerznej. Rozwinęło ją kolejne objawienie Matki Bożej, przekazane tym razem papieżowi Janowi XXII w 1322 r. W wizji Maryja obiecała wybawienia z czyśćca w pierwszą sobotę po śmierci tych wszystkich, którzy nosili pobożnie Szkaplerz, zachowywali czystość według swego stanu i odmawiali naznaczone modlitwy.
Duchowe przywileje Karmelu zostały z czasem rozciągnięte na wszystkich wiernych, noszących Szkaplerz i sprawiły, że pobożność szkaplerzna stała się bardzo popularna. Kościół wielokrotnie zatwierdzał przywilej Szkaplerza, popierając to nabożeństwo. Uczynili to m.in. papieże: Klemens VII bullą Ex clementi wydaną w 1530 r., a także Pius XII jednym ze swych listów apostolskich.
Współczesny Szkaplerz noszony przez wiernych świeckich mocno różni się od starożytnego fartucha nakładanego przez zakonników na habit. Obecnie stanowią go dwa płatki brązowego sukna połączone tasiemką, choć papież św. Pius X zezwolił, by można było także używać medalika szkaplerznego. Na jednej z jego stron winien widnieć wizerunek Serca Jezusowego, na drugiej - Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus.
Według tradycji karmelitańskiej, przyjęcie do wspólnoty szkaplerznej winno odbyć się przy pomocy Szkaplerza z sukna, w przypadku zaś jego zniszczenia bądź zagubienia - może zostać on zamieniony na medalik. Przyjęcia do Szkaplerza winien dokonać zawsze kapłan karmelita lub inny kapłan działający w imieniu Zakonu Karmelitańskiego. Nie wymaga się obecności kapłana ani nawet poświęcenia Szkaplerza, gdy jest on powtórnie nakładany w miejsce starego lub zniszczonego.
Jeśli ktoś przyjął Szkaplerz i nie nosił go dłuższy czas z zapomnienia, zaniedbania bądź z powodu zgubienia, nie musi go na nowo przyjmować z rąk kapłana. Wystarczy, gdy sam sobie go ponownie założy, żałując za zaniedbania i podejmie wymogi nabożeństwa. Gdy jednak ktoś odrzuci Szkaplerz z pogardy, a zrozumiawszy, że źle uczynił, chce ponownie wrócić do praktyki nabożeństwa, obrzęd nałożenia Szkaplerza przez kapłana musi być powtórzony.
Stolica Apostolska nie widzi przeszkód, aby Szkaplerz nosiły także dzieci. Zaleca się jednak, aby były już w takim wieku, by mogły zrozumieć podstawowe prawdy wiary. Szkaplerz najlepiej nosić na szyi. Nie czyni zadość obowiązkom nabożeństwa, ten, kto wiesza Szkaplerz w mieszkaniu np. na ścianie.
Nie otrzymują Szkaplerza osoby nieobecne. Wyjątek stanowią osoby ciężko chore, żołnierze lub więźniowie. Można im przesłać poświęcony Szkaplerz, by założyli go sobie i podjęli praktykę nabożeństwa. Gdy ustaną przeszkody, powinni przyjąć go jednak z rąk kapłana, który wypisuje pamiątkę przyjęcia do Rodziny Szkaplerznej, a dane personalne przekazuje celem wpisania do Księgi Przyjętych do Szkaplerza.
Osoby przyjęte do Rodziny Szkaplerznej podejmują konkretne zobowiązania. Należą do nich: życie maryjnością, charakterystyczną dla duchowości karmelitańskiej przez naśladowanie Jej cnót i jednoczenie się z Nią; naśladowanie modlitwy Maryi, przez rozważanie Słowa Bożego, modlitwę osobistą, Różaniec, Liturgię Godzin, Eucharystię, trwanie w obecności Bożej przy wypełnianiu swoich obowiązków, jednoczenie się z męką Chrystusa przez dobrowolne wyrzeczenia i współcierpienie z Chrystusem na wzór Maryi.
Do wypełniania zobowiązań szkaplerznych przywiązane są duchowe przywileje, dotyczące opieki Maryi w życiu i godzinie śmierci, osiągnięcia życia wiecznego, skrócenia kar czyśćcowych oraz udziału we wszystkich dobrach duchowych Zakonu Karmelitańskiego.
Matka Boża Szkaplerzna ma na całym świecie swoich wiernych wyznawców. Należy do nich m.in. Ojciec Święty Jan Paweł II, który swe przywiązanie do Szkaplerza wyraził słowami: "Miałem wielkie nabożeństwo do Szkaplerza karmelitańskiego w latach mej młodości. To piękne, że gorliwa matka troszczy się również o odzienie... Oto Dziewica Karmelu, Matka Świętego Szkaplerza mówi nam o swej macierzyńskiej trosce, o swym zatroskaniu o nasze przyodzianie: przyodzianie w sensie duchowym, przyodzianie łaską Boga i wspomaganie nas w noszeniu tej szaty zawsze białej...".
Warto dodać, że Szkaplerz można przyjąć także na terenie naszej diecezji. Wystarczy udać się do Klasztoru Ojców Karmelitów do Obór k. Rypina i tam poprosić o przyjęcie do Rodziny Szkaplerza św.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dobra Marta i dobra Maria mieszkają w jednym domu Kościoła

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Joanna Popławska

Paweł dowodzi niezależności swojej Ewangelii biografią, i jest to biografia zeznana jak przed sądem: „słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć”. Apostoł niczego nie retuszuje. Jego przeszłość prześladowcy jest częścią argumentu. Nikt nie mógł go nauczyć Ewangelii, bo nie przebywał wśród uczniów. Był po przeciwnej stronie. „Prześcigałem w żarliwości o judaizm wielu rówieśników”. Gorliwość Pawła była gorliwością zelotyczną, wzorowaną na Pinchasie i Eliaszu, gotową do przemocy w obronie Prawa. Przełom opisuje językiem powołań prorockich: „gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie”. To niemal dosłowne echo Jeremiasza (Jr 1,5) i Sługi Pańskiego (Iz 49,1). Paweł opisuje nawrócenie jako powołanie w obrębie tej samej historii Boga z Izraelem. Ten, który posyłał proroków, posłał i jego, „abym Ewangelię o Nim głosił poganom”. Znamienna jest dyskrecja: „objawić Syna swego we mnie”. Wydarzenie damasceńskie, które Łukasz opowie trzykrotnie z narracyjnym rozmachem, sam Paweł wspomina półzdaniem. Chronologia, którą podaje, ma wartość dowodową. Nie radził się „ciała i krwi”, poszedł do Arabii, wrócił do Damaszku, dopiero po trzech latach udał się do Jerozolimy „zapoznać się z Kefasem” i pozostał u niego piętnaście dni, nie widując innych apostołów oprócz Jakuba. Grecki czasownik historēsai, zapoznać się, znaczy tyle co odwiedzić w celu poznania. Z tej wizyty nie da się wyprowadzić zależności doktrynalnej. A jednak Paweł nie buduje Ewangelii przeciwko Jerozolimie. Przyszedł do Kefasa, bo komunia z Piotrem należy do prawdy jego posłannictwa. Niezależność objawienia i więź z Kościołem apostolskim nie kłócą się u niego ani przez chwilę. Finał jest doksologią cudzej wdzięczności. Kościoły Judei, znające go tylko ze słyszenia, „wielbiły Boga z mojego powodu”. Prześladowca głosi wiarę, którą chciał zniszczyć. Taka odmiana ma tylko jedno wytłumaczenie, i właśnie ono jest treścią uwielbienia.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna za młodzież do św. Carlo Acutisa

[ TEMATY ]

nowenna

św. Carlo Acutis

/diecezja.waw.pl/peregrynacja

Nowenna do odmawiania pomiędzy 3 a 11 października (przed wspomnieniem św. Carlo Acutisa) lub w dowolnym terminie.

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty, dziękuję Wam za wszystkie przysługi i łaski, którymi wzbogacona została dusza św. Carla Acutisa podczas 15 lat przeżytych przez niego na tej ziemi i za pośrednictwem wszelkich zasług uwielbionego Anioła Młodości proszę o udzielenie mi łaski…
CZYTAJ DALEJ

Ostatni romantyk nie zmieścił się w kadrze. O kinowej „Lalce” Macieja Kawalskiego

2026-10-06 12:30

[ TEMATY ]

film

felieton

Kino Świat

Kinowa „Lalka” Macieja Kawalskiego ma rozmach, piękne kostiumy i znakomitych aktorów. Zabrakło w niej jednak sceny, w której Prus zawarł być może swoje najważniejsze przesłanie: śmierci Ignacego Rzeckiego – ostatniego romantyka – i trzech łacińskich słów odnalezionych w jego kieszeni.

Podziel się cytatem W końcowym, powieściowym wątku „Lalki” Prusa doktor Szuman wypowiada do Ignacego Rzeckiego, wciąż czekającego na powrót Napoleona i Wokulskiego, znamienne słowa: „Romantycy muszą wyginąć, to darmo: dzisiejszy świat nie dla nich….Powszechna jawność sprawia to, że już nie wierzymy ani w anielskość kobiet, ani w możliwość ideałów. Kto tego nie rozumie, musi zginąć albo dobrowolnie sam ustąpić…”. Rzecki zostaje potem sam. Wkrótce umiera. W jego pokoju - z okrągłym stołem z czarnym kałamarzem, ćwierćwiekową pajęczyną i ćwierćwiekową firanką - gromadzą się dawni znajomi. Na koniec zostają tylko Szuman i Ochocki. „Przypatrz mu się pan - mówi doktor Szuman - ostatni to romantyk! Jak oni się wynoszą… Jak oni się wynoszą….”. Ochocki pochyla się, by ująć „zimną już rękę Rzeckiego”, gdy nagle w bocznej kieszeni zmarłego dostrzega list Węgiełka z nakreśloną strofą Horacego: Non omnis moriar (Nie wszystek umrę).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję