Reklama

Kościół

Miłość warta ryzyka

Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa istnieje już od 140 lat. Mimo upływającego czasu siostry józefitki czują się wciąż młode. To jedna z pierwszych informacji, które otrzymuję podczas naszego spotkania.

Niedziela Ogólnopolska 44/2024, str. 26-27

[ TEMATY ]

Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa

archiwum Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa

Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa

Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dodatkowo sześć z uśmiechających się do mnie sióstr świętuje srebrny jubileusz ślubów zakonnych. Czy po tylu latach można jeszcze z zachwytem opowiadać o swoim powołaniu? Można. Upewnia mnie o tym nie tylko to, co słyszę od moich rozmówczyń, ale przede wszystkim ten szczególny blask, który widzę w ich oczach. Nazwałabym go błyskiem szczęścia. Takiego spojrzenia nie da się podrobić, gdy nie jest się szczęśliwym.

Drzwiami i oknami

Reklama

Siostry Marlena i Eliza są kuzynkami. Pochodzą ze Strzelczysk, małej ukraińskiej wioski leżącej blisko granicy z Polską, zamieszkałej w większości przez ludność polskiego pochodzenia. Tak jest i w przypadku sióstr. Ich dziadkowie byli Polakami, którzy zostali na terenie Ukrainy. – Moje pragnienie pójścia do zakonu zrodziło się pod koniec szkoły. Było mi wszystko jedno, do którego zgromadzenia pójdę. Jedyne, co było ważne, to to, żeby zgromadzenie było habitowe – mówi s. Marlena. – W wakacje do wioski sąsiadującej z naszą przyjechały siostry józefitki. Prowadziły dla dzieci katechezy, na które chodziłyśmy. Wydały mi się one wtedy takie szczęśliwe, a ja bardzo chciałam być w życiu szczęśliwa – wspomina s. Marlena. – W młodości bardzo lubiłam chodzić na dyskoteki, lubiłam się bawić, a moim marzeniem było mieć męża, dom i dwójkę dzieci – opowiada bez ogródek s. Mariola. – Gdy pracowałam w seminarium księży werbistów w Pieniężnie, zaczęłam się zastanawiać, co ci młodzi chłopcy robią w tym klasztorze. I pytałam ich, a oni odpowiadali: to powołanie. Ja na to: nie mówcie mi: powołanie, bo to mi nic nie wyjaśnia. Ale gdy sama zrobiłam pierwsze kroki w klasztorze – nie byłam jeszcze przyjęta do zgromadzenia ani z nikim nie rozmawiałam – już miałam przeświadczenie, że to jest mój dom – puentuje. Kolejna z jubilatek przyznaje, że w podjęciu decyzji często przeszkadza strach przed popełnieniem błędu. Uważa jednak, że ważne wybory, szczególnie te życiowe, wymagają ryzyka i warto je podejmować. – Jestem szczęśliwa dzięki temu, że przekroczyłam granicę lęku i podjęłam ryzyko. Wtedy jednak nie mogłabym jeszcze powiedzieć, że będę szczęśliwa. Teraz widzę, że ta decyzja to był strzał w dziesiątkę, że ten czas, który przeszłam z Jezusem, to spełnienie pragnienia mojego serca – wyznaje s. Ernestyna, a s. Greta, z pochodzenia Łotyszka, śmiejąc się, dopowiada: – Gdyby dziewczyny wiedziały, jakie to ogromne szczęście być z Panem Jezusem, który daje to, czego nie może dać nikt inny: pokój, radość, miłość, toby się do klasztoru cisnęły drzwiami i oknami.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Życie w gotowości

Trzy z jubilatek posługują na Ukrainie. Pytam, jak teraz wygląda ich codzienność. – Jest bardzo trudno. Najtrudniej we wschodniej części kraju. Ludzie są zmęczeni, przygnębieni wojną – odpowiada s. Marlena. – Ja posługuję w centralnej Ukrainie, gdzie jest dużo uchodźców ze Wschodu, tych najbiedniejszych, którzy nie mogli pojechać gdzieś dalej za granicę ani nawet do zachodniej części kraju. Mieszkają w bardzo skromnych warunkach, w starych domach, akademikach. Przez te 2 lata już się z nami zaprzyjaźnili. Często są to ludzie niewierzący, którzy pierwszy raz mają styczność z osobami zakonnymi. I myślę, że Pan Bóg ich tak pokierował, że trafili do nas – wyjaśnia s. Marlena. Wyznaje także: – Bardzo głęboko zapadły mi w pamięć słowa naszej matki generalnej Wandy, żeby nikomu nie odmawiać, podzielić się tym, co same mamy.

Reklama

W Szepetówce, gdzie pracuje s. Marlena, siostry prowadzą świetlicę w formie przedszkola, z której korzysta ponad czterdzieścioro dzieci. Gdy wybuchła wojna, matka generalna zadzwoniła do nich z informacją, że mogą opuścić Ukrainę. – Powiedziała, żebyśmy czuły się wolne w swojej decyzji. Wszystkie chciałyśmy zostać – wspomina siostra józefitka i opowiada dalej: – Z pierwszym dniem wojny zamknęłyśmy przedszkole, ale za jakiś czas rodzice wyszli z prośbą, żeby je otworzyć, bo nasz dom znajduje się trochę za miastem i jest w nim bezpieczniej. Teraz już się przyzwyczaiłyśmy do alarmów. Dzieci reagują spokojnie, zabierają swoje ubrania i schodzą do podziemi, gdzie kontynuujemy zajęcia, choć mamy świadomość, że każdy alarm oznacza, iż może nam grozić niebezpieczeństwo.

Powrót do korzeni

Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa powstało 17 lutego 1884 r. we Lwowie. Założył je ks. Zygmunt Gorazdowski, aby nieść pomoc ludziom żyjącym często w skrajnej biedzie. – Nasz założyciel był nieprzeciętną osobowością i miał serce niesamowicie wrażliwe na ludzką biedę. Chyba nie było takich przestrzeni, nad którymi by się nie pochylił. A tym, co w czasie swojego życia zrobił, można by obdzielić kilka osób – stwierdza s. Mateusza, wikaria generalna zgromadzenia. Siostry pracowały wśród żebraków, chorych, sierot, w przytułkach, szpitalach, sierocińcach, kuchniach, zajmowały się pracą opiekuńczo-wychowawczą, prowadziły kursy dla analfabetów. Po II wojnie światowej, gdy nastąpiło przesunięcie wschodniej granicy Polski, zgromadzenie utraciło dom macierzysty we Lwowie oraz wszystkie placówki na tzw. Kresach Wschodnich. Do pracy na Ukrainie siostry powróciły dopiero w 1991 r. Obecnie posługują: w Tarnopolu, we Lwowie, w Stryju, Kijowie, Lubarze, Szepetówce i Starokonstantynowie, ale domu macierzystego nie odzyskały, choć w tym roku – roku jubileuszowym dla zgromadzenia – nastąpił przełom. – Obecnie w naszym dawnym domu macierzystym działa ośrodek dla dzieci z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Nazar, jeden z chłopaków pracujących w tym ośrodku, bardzo zainteresował się naszym założycielem. Gdy miał być bombardowany Lwów, zachęcił wszystkich do modlitwy za wstawiennictwem św. Zygmunta, by to miejsce nie zostało zniszczone – relacjonuje s. Mateusza. – Po nalocie Nazar poszedł do pani dyrektor i powiedział, że trzeba św. Zygmuntowi podziękować i oddać mu honor w tym miejscu, bo ośrodek ocalał. Postarał się także o obraz naszego założyciela, który wykonał jeden z tamtejszych artystów, i o utworzenie izby pamięci poświęconej św. Zygmuntowi. W styczniu w tym roku miało miejsce jej uroczyste otwarcie. Od tego momentu możemy odwiedzać to miejsce i modlić się tam, gdzie modliły się nasze poprzedniczki – wyznaje ze wzruszeniem siostra wikaria.

Czas obfitości

Słysząc tę historię, nabieram przekonania, że rok 2024 to dla sióstr józefitek rok szczególny. Ponadto siostry świętują jeszcze 100-lecie oddania zgromadzenia Sercu Jezusowemu oraz 40 lat pobytu na misjach w Brazylii. A w przyszłym roku szykują się kolejne jubileusze: 180. rocznica urodzin i 105. rocznica śmierci ks. Gorazdowskiego, 20. rocznica jego kanonizacji oraz 50-lecie posługi misyjnej sióstr w Afryce. – Wszystkie te jubileusze wpisują się w Rok Święty 2025 ogłoszony przez papieża Franciszka. Dla mnie to potwierdzenie, że zgromadzenie jest mocno wpisane w Kościół i przez niego posyłane – podsumowuje s. Mateusza.

2024-10-29 13:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Strachocina: V Narodowa Modlitwa za Ojczyznę w sanktuarium św. Andrzeja Boboli

2026-07-19 09:58

[ TEMATY ]

Strachocina

Karol Porwich/Niedziela

Św. Andrzej Bobola

Św. Andrzej Bobola

18 lipca w sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie odbyła się V Narodowa Modlitwa za Ojczyznę. Spotkania modlitewne organizowane są w tym miejscu co roku pod koniec lipca, w rocznicę sprofanowania jego relikwii przez bolszewików w Połocku (20 lipca 1920 r.) i wywiezienia ich do Moskwy w charakterze eksponatu muzealnego.

Narodowa Modlitwa za Ojczyznę rozpoczęła się od sympozjum, w którym wzięli udział: inicjator powstania sanktuarium w Strachocinie ks. prał Józef Niżnik, kustosz Narodowego Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie jezuita o. Paweł Bucki oraz znany rekolekcjonista i publicysta ks. prof. Robert Skrzypczak. „Organizując tę modlitwę, chcemy docierać z prawdą o św. Andrzeju Boboli do rodaków w Polsce i na świecie - także o tym, jak ważny i potrzebny jest ten święty dla narodu i ojczyzny, bo Bóg wyznaczył mu tę rolę” - mówił ks. Niżnik.
CZYTAJ DALEJ

Ewangelia mówi, że mamy wyłącznie jeden czas

2026-07-16 07:08

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Cierpliwość Boga jest ważna, aby nikomu nie zaszkodzić przed czasem, by człowiek mógł wzrastać, dojrzewać, podejmować odpowiedzialne decyzje. Jednym słowem, aby był wolny, aby na sądzie nie szukał usprawiedliwienia swoich złych zachowań, przymusem z zewnątrz. Ważny jest również czas. Ewangelia mówi, że mamy wyłącznie jeden czas. Nie można go zatem marnować.

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”». Przedłożył im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach». Powiedział im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło». To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: «Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata». Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście». On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.
CZYTAJ DALEJ

Mundial 2026: Po meczu o 3. miejsce... wspólna modlitwa reprezentantów Anglii i Francji

2026-07-19 16:16

[ TEMATY ]

mundial 2026

Zrzut ekranu x.com

Piękna scena po meczu o trzecie miejsce na mistrzostwach świata. Kilku piłkarzy Anglii i Francji zebrało się na boisku i razem odmówiło modlitwę, dziękując za przeżyty czas. Tę scenę okrzyknięto już najbardziej wzruszającą podczas tego turnieju - informuje o tym portal gol24.pl.

Anglia pokonała Francję 6:4 (4:0) w meczu o trzecie miejsce piłkarskich mistrzostw świata, który został rozegrany w Miami.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję