Czytelnik napisał: W tym liście chciałbym skreślić kilka uwag o moim doświadczeniu
z kącikiem korespondencyjnym. Widząc dużo ogłoszeń chętnych
do korespondencji, postanowiłem spróbować i ja, kilka lat po śmierci
ukochanej Żony...
Pierwszy raz trafiłem na panią – wdowę, która miała dziecko na studiach
w dużym mieście. Pani poszukiwała mężczyzny, który by z nią zamieszkał
i pomógł jej finansowo utrzymywać dom i wykształcić potomka. A ja chciałem
korespondować.
Następnie wybrałem panią z rubryki listów z odpowiedziami. Tekst bardzo
mi się podobał, co potwierdziło się przy prowadzonej korespondencji.
Listy były mądre i ciekawe. Ale wystąpiła sprzeczność. Mnie zależało
na korespondowaniu, a pani – również wdowie, na mężu, który by jej pomógł
prowadzić gospodarstwo oraz utrzymać dziecko. Po wielu ciekawych listach
postanowiłem zakończyć korespondencję, gdyż nie myślałem o małżeństwie
na stare lata.
Po kilku latach spróbowałem kolejny raz – i już ostatni. Otrzymałem
znów piękny list. Pani wdowa potrzebuje męża... z samochodem. Jest już
sama w domu, a nie chce obciążać swoimi potrzebami dorosłych dzieci.
A ja marzyłem o korespondowaniu!...
No tak! Jedni szukają żony/męża, inni przyjaciół, a jeszcze inni – pomocnej dłoni. Ile listów, tyle spraw. Każdy czegoś oczekuje, czegoś bardziej lub mniej konkretnego. Jak to w życiu. Takich wiernych czytelników i korespondentów Niedzieli mamy bardzo wielu, obojga płci! Dzielą się swoimi radościami i smutkami, nadziejami i życiowymi doświadczeniami.
Co robić, by to nasze życie – czasami szare i monotonne – uczynić barwniejszym, ciekawszym, atrakcyjniejszym? Najpewniej może to uczynić drugi człowiek. Jakieś serce równie samotne, poszukujące, spragnione uczucia. Zachęcamy do poszukiwania dokoła siebie, w najbliższym otoczeniu. Jakaś milcząca sąsiadka, nieśmiały sąsiad, niezgrabny młodzieniec, samotna panienka... Oni też czekają na jakiś znak. Znak przyjaźni. Znak miłości. Znak nadziei.
Pielgrzymka Diecezji Radomskiej była najliczniejszą pieszą pielgrzymką, jaka dotarła w tym roku na Jasną Górę. Pątniczy trud podjęło 9215 osób. - Dziękuję wszystkim, którzy podjęli w tym roku pątniczy trud, aby wyrazić w ten sposób swoją wiarę, dając też wielkie świadectwo wobec osób, które spotykali na trasie pielgrzymki - skomentował bp Marek Solarczyk, który również pielgrzymował do Częstochowy.
Biskup radomski zaznaczył, że nie chodzi tu głównie o liczby czy ustanawianie rekordów, lecz pokazanie wielotysięcznej rzeszy pielgrzymów, którzy nie obawiali się podjęcia pątniczego trudu. - To był czas pięknego przeżywania wiary we wspólnocie. Wierzę, że ten czas jest nadal przeżywany w konkretnych wspólnotach parafialnych, czy rodzinach - podkreślił.
Adres listu wymienia obok Pawła Sostenesa - być może owego przełożonego synagogi, którego pobito przed trybunałem Galliona w Koryncie (Dz 18,17); jeśli to on, dawny reprezentant oskarżycieli pisze teraz jako „brat” i współnadawca. Sam Korynt tłumaczy wiele z dalszych rozdziałów: zburzony przez Rzymian, odbudowany jako kolonia z woli Cezara w 44 roku przed Chr., stał się stolicą prowincji Achai i miastem dwóch portów - Lechajon od zachodu i Kenchry od wschodu - węzłem handlu, migracji, kultów i ambicji ludzi, którzy dorobili się szybko i chcieli znaczyć. Do wspólnoty z takiego miasta Paweł pisze: „Kościołowi Bożemu, który jest w Koryncie, uświęconym w Chrystusie Jezusie, powołanym świętym” - świętość jest tu najpierw darem powołania, a dopiero potem zadaniem. Adres rozszerza się na „wszystkich, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego, Jezusa Chrystusa”: formuła „wzywać imienia Pana”, którą Joel odnosił do JHWH (Jl 3,5), zostaje przeniesiona na Jezusa - to jeden z najstarszych śladów kultu Chrystusa jako Pana i zarazem definicja chrześcijan w ogóle. Dziękczynienie jest kurtuazyjne i zarazem przenikliwe: Paweł dziękuje za ubogacenie „we wszelkie słowo i wszelkie poznanie” - logos i gnōsis to dokładnie te dary, które w Koryncie wybujały w powód podziałów i pychy; Apostoł najpierw za nie błogosławi, zanim zacznie je porządkować. Wspólnota „oczekuje objawienia się Pana” - życie chrześcijańskie ma horyzont adwentowy. A wszystko spina zdanie-kotwica: „wierny jest Bóg, który powołał was do współuczestnictwa (koinōnia) z Synem swoim”. Nadzieja Kościoła nie opiera się na jakości jego członków, lecz na wierności Tego, który powołał.
Wystawa zorganizowana podczas Meetingu w Rimini przybliżyła postać francuskiego przemysłowca Léona Harmela.
Wystawa zorganizowana podczas Meetingu w Rimini, odbywającego się w dniach 21–26 sierpnia, przybliżyła postać francuskiego przemysłowca, który w drugiej połowie XIX w. uczynił z chrześcijańskiej nauki społecznej konkretną zasadę zarządzania przedsiębiorstwem. Jego doświadczenie przyczyniło się do rozwoju refleksji społecznej w okresie pontyfikatu Leona XIII i pozostaje zaskakująco aktualne.
„Gdyby ówcześni katoliccy przemysłowcy, zamiast albo oprócz fundowania dzwonnic czy ławek do kościołów, potraktowali encyklikę poważnie, być może relacja między Kościołem a powszechną mentalnością wyglądałaby zupełnie inaczej” – tak ks. Luigi Giussani mówił o encyklice „Rerum Novarum” podczas wykładu na Katolickim Uniwersytecie w Mediolanie. Nie mogło w nim zabraknąć również wzmianki o Léonie Harmelu – francuskim przedsiębiorcy żyjącym na przełomie XIX i XX w., który uczynił z nauki społecznej Kościoła zasadę swojego życia i kompas, którym kierował się w zarządzaniu przedsiębiorstwem.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.