Beata Patalas: 22 października wspominamy postać św. Jana Pawła II. Kim dla Pana jest ten wielki święty?
Jan Wółkowski:Jan Paweł II jest dla mnie autorytetem i jest mi bardzo bliski. Jego odwaga i umiejętność dialogu budziła we mnie wielki szacunek i zawsze chciałem być tak odważny jak on. Były takie momenty w moim życiu, kiedy mi tej odwagi brakowało. Tymczasem człowiek dialogu i odwagi nie jest zamknięty na inne opinie, ale nie boi się posiadać własnego zdania. Jan Paweł II był człowiekiem prawdy i odwagi. Bardzo mnie ciekawiło to, co i do kogo mówił. Umiejętnie dobierał sposób mówienia do swojego przesłania. Zafascynował mnie również jako filozof i intelektualista. W szkole średniej ksiądz katecheta polecił mi jako zadanie dodatkowe przeczytać jedną z encyklik. Zacząłem wtedy głębiej patrzeć na relację człowiek-Bóg, zobaczyłem, jakie elementy życia eklezjalnego są najważniejsze i po co jest Kościół. To zawdzięczam Janowi Pawłowi II. Mój podziw wiąże się także z tym, jak w oparciu o relacje z Bogiem i z rodziną radził sobie w życiu mimo wielu trudności osobistych i rodzinnych dramatów dawał radę.
Reklama
Laboratorium św. Jana Pawła II działa na Wydziale Teologicznym od 2019 r. Skąd pomysł na taką działalność?
Laboratorium powstało z potrzeby badania i utrwalania spuścizny św. Jana Pawła II i tłumaczenia go na język współczesny, a także promowania go z uwagi na patronat nad województwem kujawsko-pomorskim. Co ciekawe – inicjatywa ogłoszenia go patronem województwa wypłynęła od władz samorządowych, co pokazuje, że dziś potrzebujemy mocnego autorytetu i przewodnika. Społeczność Wydziału Teologicznego ochoczo odpowiedziała na ten apel.
Mamy trzy obszary działania: nauka, edukacja i promocja, służące rozwojowi patronatu w regionie. W edukacji laboratorium stawia sobie za cel kontakt z młodym człowiekiem. Organizujemy warsztaty, konkursy, seminaria popularno-naukowe, które ukazują się regularnie od zeszłego roku. W warsztatach próbujemy przedstawić myśl Jana Pawła II i pokazujemy współczesne zagadnienia, takie jak kwestia wyboru wartości przez młodego człowieka, relacja nauka-wiara, fenomen pielgrzymowania, dobrostan człowieka. W Janie Pawle II wspaniałe jest to, że żył ideałami, które głosił. Był człowiekiem wielkich wartości i sam zawsze dużo od siebie wymagał. Pamiętam rozmowę z jednym z jego współpracowników z Kurii Rzymskiej, który powiedział, że praca z papieżem Janem Pawłem II to ciężka praca – bo był wymagający – ale bardzo owocna. Tworzyło się wspólnie lepszy świat, a także zawsze można było liczyć na jego wsparcie i życzliwość. Jego myśl społeczna jest dla nas wzorem do mądrego układania relacji społecznych. Można wzorować się na nim w odkrywaniu tego, co jest ważne w relacjach rodzinnych. Fenomenem jest dla mnie jego relacja z bratem, który był człowiekiem wybitnym i pełnym pasji. Otworzył młodego Karola Wojtyłę na sport i pozwolił mu zrozumieć, że sport jest odskocznią – przestrzenią, w której można się realizować i czuć się szczęśliwym. Ich relacja pokazuje jak braterstwo pomaga człowiekowi przejść przez trudne momenty. Historia życia Karola Wojtyły, jest dowodem na istnienie Boga i Jego miłości. Bóg towarzyszy człowiekowi, nie zostawia go, ale wspiera.
Jak wygląda misja przekazania nauki papieża wśród młodych?
Młodzi na każdym etapie są wymagający, kiedy jednak wysilimy się i przekroczymy trochę swoje bariery, przełamiemy strach, w doświadczeniu pracy z młodzieżą wiele zyskamy. Jeśli naszą rozmowę będą czytać rodzice, którzy muszą wstawać do noworodka, to wiedzą, że dopiero poprzez cierpliwość są w stanie zrozumieć jego sposób komunikacji. Podobnie jest z młodymi. Trzeba nauczyć się komunikacji z nimi. Jeżeli coś jest nieautentyczne, oni tego nie kupią. To nie znaczy, że teraz trzeba na siłę być cool (śmiech), ale trzeba im mówić otwarcie o tym, że są sprawy, na których się nie znamy. Młodzi są wdzięczni za prawdę, za to, że inwestuje się w nich swój czas. Z mojego doświadczenia pracy z nimi wiem, że trzeba być autentycznym. Młodzi często się boją, że odkryją coś, co ich przerośnie albo coś, na co nie są gotowi, boją się braku akceptacji i bardzo potrzebują naszego czasu i świadomości, że się im towarzyszy. Jan Paweł II zawsze znajdował czas dla młodych. Chcemy, by młode pokolenie, które się tworzy, wzorowało się na nim. Młodzi potrzebują wzmocnienia. Następuje ono przez rozwój kompetencji i wspólne działania. Staramy się to robić, dostosowując metody przekazu. Wytworzyła się grupa ludzi, którzy z nami współpracują i kierują się w życiu nauczaniem Jana Pawła II. Dzięki nim pokazujemy, że można żyć pełnią życia i mądrze jak on, dlatego stworzyliśmy program Kuźnia Liderów Regionu.
Już 27 października odbędzie się Forum Dziedzictwa i Przyszłości. Proszę o tym opowiedzieć.
Jest to już trzecie z kolei Forum, podczas którego gromadzimy tych, którym leży na sercu rozwój patronatu Jana Pawła II. Zapraszamy do udziału instytucje edukacyjne, organizacje pozarządowe, organizacje religijne oraz instytucje kultury, które kierują się jego misją i nauczaniem. Staramy się, żeby forum miało temat przewodni. W tym roku poruszymy zagadnienie przywództwa, a naszym gościem specjalnym będzie dr Piotr Orłowski, przedsiębiorca, który odpowie na pytanie, czym jest przywództwo w XXI w., jakim przywódcą był Jan Paweł II i jak swoje przywództwo realizował. Wstęp jest bezpłatny, ale prosimy, by zgłosić udział przez stronę www.jp2.umk.pl .
Jan Wółkowski, teolog i pracownik Wydziału Teologicznego UMK
Wielką zasługą św. Teresy jest powrót do ewangelicznego rozumienia miłości do Boga. Niewłaściwe rozumienie świętości popycha nas w stronę dwóch pokus. Pierwsza - sprowadza się do tego, iż kojarzymy
świętość z nadzwyczajnymi przeżyciami. Druga - polega na tym, że pragniemy naśladować jakiegoś świętego, zapominając o tym, kim sami jesteśmy. Można do tego dołączyć jeszcze jedną pokusę -
czekanie na szczególną okazję do kochania Boga. Ulegając tym pokusom, często usprawiedliwiamy swój brak dążenia do świętości szczególnie trudnymi okolicznościami, w których przyszło nam żyć, lub zbyt
wielkimi - w naszym rozumieniu - normami, jakie należałoby spełnić, sądząc, iż świętość jest czymś innym aniżeli nauką wyrażoną w Ewangelii.
Teresa nie znajdowała w sobie dość siły, aby iść drogą wielkich pokutników czy też drogą świętych pełniących wielkie czyny. Teresa odkrywa własną, w pełni ewangeliczną drogę do świętości. Jej pierwsze
odkrycie dotyczy czasu: nie powinniśmy odsuwać naszego kochania Boga na jakąś nawet najbliższą przyszłość. Któraś z sióstr w klasztorze w Lisieux „oszczędzała” siły na męczeństwo, które notabene
nigdy się nie spełniło. Dla Teresy moment kochania Boga jest tylko teraz. Ona nie zastanawia się nad przyszłością, gdyż może się czasami wydawać zbyt odległa lub zbyt trudna. Teraz jest jej ofiarowane
i tylko w tym momencie ma możliwość kochania Boga. Przyszłość może nie nadejść. „Dobry Bóg chce, bym zdała się na Niego jak maleńkie dziecko, które martwi się o to, co z nim będzie jutro”.
Czasami myśl o wielu podobnych zmaganiach w przyszłości nie pozwala nam teraz dać całego siebie. Zatem właśnie chwila obecna i tylko ta chwila się liczy. Łaska ofiarowania czegoś Bogu lub przezwyciężenia
jakiejś pokusy jest mi dana teraz, na tę chwilę. W chwili wielkiego duchowego cierpienia Teresa pisze: „Cierpię tylko chwilę. Jedynie myśląc o przeszłości i o przyszłości, dochodzi się do zniechęcenia
i rozpaczy”. Rozważanie, czy w przyszłości podołam podobnym wyzwaniom, jest brakiem zdania się na Boga, który mnie teraz wspomaga. „By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko, ten dzień dzisiejszy
jedynie” - pisze Teresa. Jest to pierwsza cecha realizmu jej ducha - realizmu ewangelicznego, gdyż Chrystus mówi nieustannie o gotowości i czuwaniu. Ten, kto zaniedbuje teraźniejszość,
nie czuwa, bo nie jest gotowy. Wkłada natomiast energię w marzenia, a nie w to, co teraz jest możliwe do spełnienia. Chrystus przychodzi z miłością teraz. To skoncentrowanie się na teraźniejszości pozwala
Teresie dostrzec wszystkie możliwe okazje do kochania oraz wykorzystać je. Do tego jednak potrzebne jest spojrzenie nacechowane wiarą, iż ten moment jest darowany mi przez Boga, aby Go teraz, w tej sytuacji
kochać. Nawet gdy sytuacja obecna jawi się w bardzo ciemnych barwach, Teresa nie traci nadziei. „Słowa Hioba: Nawet gdybyś mnie zabił, będę ufał Tobie, zachwycały mnie od dzieciństwa. Trzeba mi
jednak było wiele czasu, aby dojść do takiego stopnia zawierzenia. Teraz do niego doszłam” - napisze dopiero pod koniec życia.
Teresa poznaje, że wielkość czynu nie zależy od tego, co robimy, ale zależy od tego, ile w nim kochamy. „Nie mając wprawy w praktykowaniu wielkich cnót, przykładałam się w sposób szczególny
do tych małych; lubiłam więc składać płaszcze pozostawione przez siostry i oddawać im przeróżne małe usługi, na jakie mnie było stać”. Jeśli spojrzeć na komentarz Chrystusa odnośnie do tych, którzy
wrzucali pieniądze do skarbony w świątyni, to właśnie w tym kontekście możemy uchwycić zamysł Teresy. Nie jest ważne, ile wrzucimy do tej skarbony, bo uczynek na zewnątrz może wydawać się wielki, ale
cała wartość uczynku zależy od tego, ile on nas kosztuje. Zatem należy przełamywać swoją wolę, gdyż to jest największą ofiarą. Przezwyciężając miłość własną, w całości oddajemy się Bogu.
Były chwile, gdy Teresa chciała ofiarować Bogu jakieś fizyczne umartwienia. Taki rodzaj praktyk był w czasach Teresy dość powszechny. Jednak szybko się przekonała, że nie pozwala jej na to zdrowie.
Było to dla niej bardzo ważne odkrycie, gdyż utwierdziło ją w przekonaniu, że nie trzeba wiele, aby się Bogu podobać. „Dane mi było również umiłowanie pokuty; nic jednak nie było mi dozwolone, by
je zaspokoić. Jedyne umartwienia, na jakie się zgadzano, polegały na umartwianiu mojej miłości własnej, co zresztą było dla mnie bardziej pożyteczne niż umartwienia cielesne”. Teresa nie wymyślała
sobie jakichś ofiar. Jej zadaniem było wykorzystanie tego, co życie jej przyniosło.
Umiejętność docenienia chwili, odkrycia, że wszystko jest do ofiarowania - tego uczy nas Teresa. My sami albo narzekamy na trudny los i marnujemy okazję do ofiarowania czegoś trudnego Bogu,
albo czynimy coś zewnętrznie dobrego, ale tylko z wygody, aby się komuś nie narazić lub dla uniknięcia wyrzutów sumienia. Intencja - to jest cały klucz Teresy do świętości. Jak wyznaje, w swoim
życiu niczego Chrystusowi nie odmówiła, tzn. że widziała wszystkie okazje do czynienia dobra jako momenty wyznawania swojej miłości.
Inną cechą, która przybliża ją do nas, jest naturalność jej modlitwy. Teresa od Dzieciątka Jezus, która jest córką duchową św. Teresy od Jezusa, jest jej przeciwieństwem odnośnie do szczególnych łask
na modlitwie. Złożyła nawet z tych łask ofiarę, bo czuła, że w nich można szukać siebie. Jej życie modlitwy było często bardzo marne, gdyż zdarzało się jej zasypiać na modlitwie. Po przyjęciu Komunii
św. zamiast rozmawiać z Bogiem, spała. Nie dlatego, że chciała, ale dlatego, że nie potrafiła inaczej. Ważny jest fakt, iż nie martwiła się za bardzo swoją nieumiejętnością modlenia się. Wierzyła, że
i z takiej modlitwy Chrystus jest zadowolony, gdyż ona nie może Mu ofiarować nic więcej poza swoją słabością.
Aby się przekonać, jak daleko lub jak blisko jesteśmy przyjmowania Ewangelii w całej jej głębi, zastanówmy się, jak podchodzimy do niechcianych prac, mniej wartościowych funkcji, momentów, gdy nie
jesteśmy doceniani, a nawet oskarżani. Czy widzimy w tym okazję, aby to wszystko ofiarować Chrystusowi, czy też walczymy o to, aby postawić na swoim lub zwyczajnie zachować twarz? Jak postępujemy wobec
osób, które są dla nas przykre? Czy je obgadujemy, czy też widzimy w tym okazję, aby im pomóc w drodze do Boga? Teresa powie, gdy nie może już przyjmować Komunii św. ze względu na zaawansowaną chorobę,
że wszystko jest łaską. Czy każda trudna sytuacja, trudny człowiek jest dla mnie łaską?
- Śmierć tego kapłana niech zaowocuje naszą serdeczną modlitwą o nowe powołania. Tak bardzo nam potrzeba ofiarnych, pełnych poświęcenia i gotowych na ofiarę księży - mówił bp Marek Mendyk podczas pogrzebu ks. kan. Wojciecha Draba. Uroczystości odbyły się 1 października w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Kątach Wrocławskich. Po Mszy św. ciało kapłana zostało odprowadzone na miejscowy cmentarz.
Mszy św. pogrzebowej przewodniczył biskup świdnicki Marek Mendyk. Ks. Wojciecha Draba, który 21 września zginął w wypadku motocyklowym, żegnały tłumy duchownych i wiernych.
Siedziba dawnej Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów (Propaganda Fide) przy Piazza di Spagna w Rzymie.
Dykasteria ds. Ewangelizacji koordynuje misje katolickie na całym świecie i kieruje procesem nowej ewangelizacji. Leon XIV zatwierdził dziś (1.10.2026) Statut „Donum Missionis” – nowego podmiotu prawnego Dykasterii ds. Ewangelizacji. Fundacja powstała z połączenia Fundacji Domus Missionalis i Domus Urbaniana. Będzie odpowiadać za konserwację i utrzymanie nieruchomości należących do Dykasterii, w których mieszkają i są otaczani opieką duchową seminarzyści i osoby zakonne z terenów misyjnych.
Leon XIV podjął decyzję o połączeniu obu fundacji w jedną instytucję, biorąc pod uwagę konieczność dostosowania ich statusu kanonicznego do zmienionych ram prawnych, a szerzej – do reformy Kurii Rzymskiej zainicjowanej przez papieża Franciszka konstytucją apostolską Praedicate Evangelium.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.