Dotychczasowy proboszcz parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Bojanicach ks. kan. Maciej Martynek objął urząd proboszczowski w parafii Bożego Ciała w Międzylesiu.
Liturgicznego wprowadzenia na urząd nowego proboszcza dokonał w poniedziałek 28 września bp Adam Bałabuch, który również tego dnia udzielił sakramentu bierzmowania miejscowej młodzieży.
Misja proboszcza
– Jesteś, księże proboszczu, zaproszony, by uczestniczyć w misji, którą otrzymali od Chrystusa Apostołowie. Otrzymałeś w chwili święceń moc Ducha Świętego, by być misjonarzem Jezusa w świecie. Masz przyprowadzać ludzi do Jezusa, by rozpoznawali w Nim swojego Pana. Uczestnictwo w tej misji winno Cię przynaglać, by Twoje życie stawało się cząstką Jego życia. Bądź zatem czytelnym znakiem naszego Pana i Zbawiciela dla swoich wiernych, dla tych, nad którymi Kościół uczynił cię pasterzem – w takich słowach zachęcił nowego proboszcza biskup pomocniczy. Jednocześnie hierarcha podkreślił, że proboszcz jest tym, który zasiewa słowo Boże w serca ludzkie i prowadzi swoich parafian drogą błogosławieństw do nieba. – Wierni do budowania swojej wiary i pogłębiania własnej relacji z Chrystusem, potrzebują wiarygodnych świadków, potrzebują kapłanów, którzy są rozkochani w Chrystusie i promieniują Jego świętością. Kapłanów, którzy z gorliwością i żywą wiarą głoszą słowo Boże i sprawują sakramenty dla naszego uświęcenia – powiedział biskup Adam, gdy wymieniał cechy dobrego kapłana.
Wcześniej biskup zachęcił młodzież, aby byli ludźmi czystego serca i nie bali się świętości. – To jest droga najpiękniejszej kariery, jaką człowiek może w życiu zrobić. Jest to droga świętości, droga, na której wszyscy jesteśmy sobie równi, droga, na której nie ma znaczenia, czy ktoś jest biskupem, księdzem, czy nauczycielem, lekarzem, rolnikiem, czy uczniem. To nie ma znaczenia, czy ktoś ma piętnaście, czterdzieści, czy osiemdziesiąt lat. To jest droga dla nas wszystkich – przekonywał hierarcha.
O ks. Macieju
Przypomnijmy, że ks. kan. Maciej Martynek jest kapłanem od 20 lat. Wcześniej przez 12 lat był wikariuszem w parafiach: w Nowej Rudzie-Słupcu, św. Mikołaja w Świebodzicach i w Polskiej Misji Katolickiej w Oldenburgu. W 2012 r. objął urząd proboszcza w Bojanicach, niewielkiej miejscowości pod Świdnicą, a po 8 latach gorliwej pracy został skierowany decyzją bp Marka Mendyka do parafii w Międzylesiu, który jest oddalony o 100 km od stolicy diecezji, gdzie zastąpił dotychczasowego administratora ks. Wojciecha Balińskiego, wcześniej wieloletniego redaktora Niedzieli Świdnickiej.
„Wy mówicie: Sposób postępowania Pana nie jest słuszny”. Ezechiel przytacza zarzut wygnańców i odpowiada na niego całym osiemnastym rozdziałem, z którego liturgia daje dziś zwieńczenie. Izrael na wygnaniu powtarzał przysłowie o ojcach, którzy jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom, w przekonaniu, że cierpi się za cudze winy. Prorok w imieniu Boga ogłasza zasadę, która była w tamtym świecie rewolucją: „umrze tylko ta osoba, która grzeszy”. Odpowiedzialność jest osobista. Trudno przecenić, co to zdanie uczyniło z ludzkim myśleniem o winie. Odpowiedzialność zbiorowa i dziedziczna, oczywistość archaicznych porządków, zostaje tu zakwestionowana u samych podstaw. Prawo Kościoła zbuduje na tym fundamencie całą swą naukę o poczytalności. Nikt nie podlega karze, jeśli czyn nie jest mu ciężko poczytalny z winy umyślnej lub nieumyślnej (kan. 1321 § 1), a domniemania działają na korzyść osoby. Grzech się nie dziedziczy jak dług rodowy. Wina jest zawsze czyjaś, imienna. Ezechiel idzie jednak dalej, i to jest właściwa pointa. Skoro odpowiedzialność jest osobista, to i nawrócenie jest zawsze możliwe. „Jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, którą uprawiał, a postępuje według prawa i sprawiedliwości, zachowa duszę swoją przy życiu”. Przeszłość nie jest wyrokiem. Człowiek nie jest sumą swoich akt. Bóg patrzy na to, kim człowiek się staje. To dokładnie ta logika, którą Jezus rozwinie dziś w przypowieści o dwóch synach. Liczy się końcowe „poszedł”.
„Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi". Lekcjonarz otwiera tydzień Hioba od sceny dworskiej. Niebo jest tu salą rozpraw, synowie Boży radą, a wśród nich ha-satan, z rodzajnikiem, więc nie imię, lecz funkcja. Oskarżyciel, przeciwnik procesowy, ten, kto przemierza ziemię i zbiera materiał. Kanonista rozpozna w nim urząd rzecznika oskarżenia, i to jest lektura zamierzona przez autora, bo szatan Hioba nie jest jeszcze diabłem późniejszej teologii. Jest stroną w sporze, która ma prawo zadać pytanie. „A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba?" To Bóg wskazuje na Hioba, nie oskarżyciel. Próba zaczyna się od pochwały. „Czyż za darmo Hiob czci Boga?" Ha-chinnam. Za darmo, bez interesu. To pytanie jest osią całej księgi i osią każdej religii. Oskarżyciel nie kwestionuje pobożności Hioba, kwestionuje jej motyw. Czcisz, bo Ci się opłaca, bo zostałeś ogrodzony błogosławieństwem jak winnica. Zabierz ogrodzenie, a zobaczysz, co zostanie. Bóg przyjmuje zakład i wyznacza granicę. Majątek tak, osoba nie. Potem następują cztery posłańce, każdy z tą samą formułą „ja sam uszedłem, by ci o tym donieść", i każdy przychodzi, „gdy ten jeszcze mówił". Sabejczycy, ogień z nieba, Chaldejczycy, wicher. W jedno popołudnie Hiob traci woły, owce, wielbłądy, sługi i dziesięcioro dzieci. Autor nie skraca listy, bo chce, żeby czytelnik usłyszał każdy cios osobno. „Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!" JHWH natan we-JHWH laqach. Kościół wkłada te słowa w usta wszystkim, którzy chowają swoich, i rzadko pamięta, że wypowiedział je człowiek, który tego samego dnia stracił wszystko. Odpowiedź Hioba jest odpowiedzią na pytanie oskarżyciela. Czci za darmo, bo czci także wtedy, gdy nic nie zostało. W tym tygodniu usłyszymy jego skargę o Bogu, z którym nie da się procesować (30 IX), jego wołanie o Wykupiciela, który wstanie jako ostatni (1 X), i epilog, w którym Bóg przyzna mu rację przeciw przyjaciołom (3 X). Dziś słyszymy tylko pierwszy dzień i pierwsze zdanie. Wacław, wspominany dziś książę czeski, zabity przez brata u drzwi kościoła, do którego szedł na jutrznię, jest w tej perykopie po stronie Hioba. Czcił za darmo, aż po próg. „W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości". Oskarżyciel przegrał pierwszą rundę. Proces jednak trwa. I jest to treść całej reszty tej pięknej natchnionej księgi.
Biskup Louis Tylka z diecezji Peoria w stanie Illinois ogłosił na zakończenie odprawianej w sobotę Mszy św. o utworzeniu pierwszej w historii parafii imienia błogosławionego Fultona Sheena.
Połączona parafia Najświętszej Marii Panny w El Paso w stanie Illinois – gdzie Sheen został ochrzczony – i św. Jana w Benson w stanie Illinois będzie pierwszą na świecie parafią nazwaną imieniem nowego błogosławionego. Nowa nazwa parafii zacznie obowiązywać 9 grudnia.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.