Reklama

Aspekty

Powołanie do wdowieństwa konsekrowanego

Powtórnie poślubiona

Stało się. Odszedł. Tyle lat wspólnego życia, łamania codziennego chleba przy kuchennym stole, omawiania bieżących spraw, uśmiechów i dąsów, ważnych rozmów i milczenia, a teraz nastała niekończąca się cisza i niekończąca się nieobecność. A właściwie inna obecność, jeśli patrzeć przez pryzmat wiary. Nie fizyczna, lecz duchowa. On nadal żyje – w sercu i pamięci, we wspomnieniach, w dobru i miłości, którą ofiarował, a nade wszystko on nadal żyje, mieszkając u Boga. Ta, która pozostała na ziemi, przyoblekła czerń, przeżyła żałobę, wypłakała morze łez, otarła je i stanęła przed pytaniem: co dalej? Czy istnieje jakieś „dalej” dla wdowy? Owszem, dla kobiety, która utraciła współmałżonka, istnieją zasadniczo trzy drogi. Pierwsza – może pozostać wierna pamięci współmałżonka, pozostając do końca życia samą, druga – może powtórnie wyjść za mąż, wiążąc się z innym mężczyzną, ale istnieje też trzecie rozwiązanie, o którym niewiele się słyszy, a jeszcze rzadziej mówi. Nie akceptacja samotnego wdowieństwa, nie ponowny związek, lecz... konsekracja. W województwie lubuskim żyją obecnie dwie wdowy konsekrowane i jedna kandydatka do tego stanu. Danuta Preisner, wdowa konsekrowana z parafii pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika we Wschowie, opowiada o swoim powołaniu oraz drodze do poświęcenia swego życia Bogu w tym szczególnym stanie.
mw-i

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 17/2018, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

wdowy konsekrowane

Archiwum „Aspektów”

Dwie pierwsze wdowy konsekrowane w naszej diecezji, 2013 r.

Dwie pierwsze wdowy konsekrowane w naszej diecezji, 2013 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MARTA WIATRZYK-IWANIEC: – Czym się charakteryzuje powołanie do wdowieństwa konsekrowanego i czym się różni od wdowieństwa zwykłego?

Reklama

DANUTA PREISNER: – Wdowieństwo konsekrowane jest skarbem Kościoła, o czym przypominał św. Jan Paweł II w adhortacji „Vita Consecrata”. Bóg wybiera sobie ludzi na wyłączną własność, nie tylko w życiu zakonnym, ale i w samym sercu świata. Życie konsekrowane wdów to fascynująca przygoda scalania tego, co świeckie, z tym, co Chrystusowe. Jest to radość wprowadzania Boga w najbardziej zwyczajne i zlaicyzowane obszary życia, radość przebywania z Chrystusem Oblubieńcem pośród zwyczajnego życia. Wdowieństwo konsekrowane jest powołaniem, a Bóg wybiera kogo chce i kiedy chce. Biblijnym przykładem pokładania ufności w Bogu jest wdowa z Sarepty (1 Krl 17, 7-16). Bóg wybrał tę wdowę, aby przyjęła i nakarmiła proroka Eliasza w czasie posuchy i głodu. Aby go nakarmić, musiała ofiarować tę odrobinę, która jej pozostała i co pieczołowicie przechowywała dla samej siebie i swojego syna. Okazała posłuszeństwo, nie żądając gwarancji, ryzykując wszystko i wszystko oddając. „Nie opróżni się ani dzban z mąką, ani baryłka z oliwą” – wdowa z Sarepty wierzy Słowu Bożemu także wtedy, gdy staje się ono wręcz niewiarygodne. Ten przykład pokazuje nam, że Bóg może od nas zażądać wszystkiego i oczekiwać totalnego daru z naszej strony. W pewien sposób wdowy i wdowcy stają się wyrazicielami i świadkami ewangelicznej prawdy, o której mówił Chrystus, prawdy o przyszłym świecie, w którym ludzie nie będą się żenić ani za mąż wychodzić, „bo Bóg sam będzie wszystkim we wszystkich”.

– Jak Pani rozpoznała swoje powołanie? Proszę opowiedzieć o swojej historii...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Myślę, że moje powołanie narodziło się z wdzięczności Bogu za dary, którymi obdarował mnie i moją rodzinę: za rodziców, za moje powołanie do życia, za rodzeństwo, małżeństwo i dar macierzyństwa. Pozwolę sobie w tym miejscu powiedzieć kilka słów o moim małżeństwie. Bóg w swojej szczodrobliwości obdarował nas synem i córką. Uważaliśmy ich narodziny za szczególny dar, największy Boży dar. Przeżyliśmy razem z mężem 39 lat. Po ciężkiej chorobie w 2006 r. Bóg powołał go do siebie, a dla mnie nastał bardzo ciężki okres. Nie umiałam żyć bez męża. Aż trudno uwierzyć, ja – głęboko wierząca, praktykująca, nie mogłam pokonać tej wielkiej niemocy. Nie utraciłam jednak wiary w to, że Bóg mnie kocha. Pewnego dnia modliłam się w ogromnym bólu i we łzach, aż moja modlitwa przemieniła się w krzyk. W tym krzyku i prośbach, gotowa na życie lub śmierć, leżałam wyczerpana na podłodze, jakbym usnęła. Nie wiem, jak długo to trwało. Kiedy się ocknęłam, uklękłam. Odczułam, jak ogarnia mnie wielki spokój – tak jakbym umarła i narodziła się na nowo. Doszło wówczas do mojej świadomości, że Bóg usłyszał mój krzyk bólu i rozpaczy. Wiedziałam, że Jezus mnie kocha, że Jego miłość jest ponad wszelką miłość. Czułam, jakby coś się przemieniło w moim umyśle, nie żeby Bóg zabrał mi cierpienie, ono nie zniknęło, ale doświadczyłam, że On je przemienił, ulitował się nade mną. Zaczęłam dziękować Bogu i uwielbiać Go. I właśnie w tamtym momencie podjęłam decyzję ofiarowania Bogu reszty mojego życia w samotności i czystości.
O wdowach konsekrowanych nic wtedy jeszcze nie wiedziałam. Dalej sprawy potoczyły się bardzo szybko. Pewnej nocy, kiedy nie mogłam spać, usłyszałam w Radiu Maryja audycję o wdowach konsekrowanych. Powiedziałam głośno: „Panie, czy Ty mówisz do mnie?”. Zastanawiałam się, czy to by było zgodne z Jego wolą, abym została wdową konsekrowaną. Odczułam w moim sercu, że tak. Postanowiłam jak najszybciej wszystkiego się dowiedzieć, ale to Bóg działał szybciej niż ja. Uczestnicząc we Mszy św. w naszym klasztorze franciszkańskim, a była to Msza z modlitwą o uzdrowienie, pewna kobieta, wdowa z Leszna, składała świadectwo swojego uzdrowienia, a na sam koniec wypowiedzi, tak jakby do mnie, powiedziała: „Jestem wdową – kandydatką do stanu wdów konsekrowanych”. Poczekałam na nią przy wyjściu z kościoła i wszystkiego się dowiedziałam. I tak w roku 2010 w czerwcu znalazłam się w Poznaniu, uczestnicząc w rekolekcjach formacyjnych dla wdów – kandydatek do konsekracji. Comiesięczne spotkania i rekolekcje dodawały mi sił i odwagi w pokonywaniu trudnych spraw życiowych, wyrabiały bardziej moją wrażliwość na stałą obecność Boga w moim życiu. Zawierzyłam Jezusowi wszystko, mówiąc symbolicznie, wrzuciłam do skarbony ostatnie dwa grosze.
Moja konsekracja odbyła się w kościele konkatedralnym pw. św. Jadwigi w Zielonej Górze w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, 8 grudnia 2013 r. Maryja Niepokalana Dziewica ma swoje szczególne miejsce w moim życiu, to Jej zawierzyłam moje dzieci, moje życie. Z Nią i tak jak Ona pragnę iść po kres mojego „tak”.

– To bardzo piękna historia, pokazuje, że Bóg ma wobec nas zamiary, które możemy przez wiarę odkrywać. Jakie są obowiązki wdowy konsekrowanej?

Reklama

– Wdowy i wdowcy (mężczyźni też mogą przystąpić do tego stanu) poświęceni Bogu z natchnienia Ducha Świętego ślubują czystość, ubóstwo i posłuszeństwo, aby bardziej kochać Chrystusa i lepiej służyć bliźnim. Zgodnie ze swoim stanem i otrzymanymi charyzmatami powinni oddawać się pokucie, dziełom miłosierdzia, apostolstwu i gorliwej modlitwie. Zaleca się nam usilnie, abyśmy dla lepszego spełnienia obowiązku modlitwy odmawiali codziennie Liturgię Godzin, zwłaszcza Jutrznię i Nieszpory.
W Kościele pierwotnym styl życia wdów określił św. Paweł Apostoł w liście do Tymoteusza: „Miej staranie o wdowy – ale tylko o te, które są rzeczywiście wdowami” (por. 1 Tm 5, 3-16). Rzeczywistymi wdowami były te, które: „miały za sobą świadectwo o dobrych czynach, wychowanie dzieci, gościnność, pomoc będącym w ucisku, udział we wszelkim dobrym czynie”. Współcześnie wdowcy i wdowy konsekrowane prowadzą podobny, może mniej surowy, styl życia. Są znakiem Chrystusa w świecie. Ojciec Święty Franciszek w liście na otwarcie Roku Życia Konsekrowanego powiedział, że celem jest, aby Boska Obecność Trójcy Świętej przeniknęła dusze wdów i wdowców, aby odtworzyły się w nich rysy Oblubieńca, przemieniając serca w „żywą ikonę Boga”. To jest właśnie i moje gorące pragnienie, do którego chcę dążyć. Fundamentem mojej codzienności jest Eucharystia, Liturgia Godzin, częsta adoracja Najświętszego Sakramentu, Różaniec i oczywiście inne modlitwy uznane przez Kościół. Jeśli chodzi o praktykę miłosierdzia, to wdowy i wdowcy oddają się temu działaniu w sposób możliwy dla każdego z osobna.

– Na czym polega formacja do wdowieństwa konsekrowanego?

– Kapłan, który jest odpowiedzialny za formację do wdowieństwa konsekrowanego, organizuje regularne spotkania, na których modlimy się oraz jest głoszone słowo Boże. Oprócz rozważań i medytacji biblijnych bardzo ważna jest adoracja Najświętszego Sakramentu, uczestniczenie w dniach skupienia, rekolekcjach oraz słuchanie konferencji. Wszystko to przyczynia się do duchowego wzrostu.
Osobiście uważam, że mało jest powołań w naszej diecezji. W parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika we Wschowie są zamawiane Msze św. w tej intencji, czyli o rozeznanie woli Bożej dla wdów i wdowców, aby Pan Bóg powoływał kobiety i mężczyzn do tego stanu, aby mogli oni rozeznać, czy przypadkiem Pan Bóg nie wzywa ich do takiego stylu życia, do całkowitego oddania się Jemu. Na te Msze św. są szczególnie zaproszeni wdowy i wdowcy. Chciałabym podziękować naszemu proboszczowi ks. Dariuszowi Ludwikowskiemu za zaangażowanie i wspieranie tego bardzo ważnego dzieła.

– Jak rozpoznać w sobie powołanie do wdowieństwa konsekrowanego i do kogo powinna udać się kobieta wdowa, która odczuwa pragnienie pójścia taką drogą?

– Wielokrotnie miałam doświadczenie, że Bóg sam okazuje zatroskanie względem wdów (wdowców). Jestem Mu wdzięczna za Jego łaski, w odpowiedzi na nie staram się coraz lepiej odpowiadać na dar powołania. Żyjąc dla Boga, uświęcamy się, i ta prawda przyświeca mojej codzienności. Ideą przewodnią jest dla mnie powiedzenie św. Pawła, który pisząc do Koryntian, stwierdził, że nie chce znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego (1 Kor 2, 2).
Wdowa, która odczuwa pragnienie powołania do życia konsekrowanego, powinna zgłosić się do proboszcza w swojej parafii, aby uzyskać informację w tej sprawie, a on już pokieruje dalej. Ja formowałam się trzy lata w Poznaniu. Co miesiąc tam jeździłam, uczestnicząc w spotkaniach i Mszach św., które odbywały się zawsze za jednego z małżonków konsekrowanej wdowy, to znaczy co miesiąc po kolei modliliśmy się za kolejnego zmarłego małżonka, a zatem był to piękny zwyczaj eucharystycznego wspominania naszych mężów. Przyjeżdżał wówczas do Poznania ks. Tomasz Tomczak z Wolsztyna. Po trzyletniej formacji w Poznaniu zostałam dwa razy wezwana na rozmowę z bp. Stefanem Regmuntem, który zdecydował o tym, że konsekracja odbędzie się w naszej diecezji, i rozpoczął ku temu odpowiednie przygotowania. Bezpośrednim przygotowaniem do konsekracji zajmowali się o. Piotr Kwiecień oraz ks. Robert Patro. Odczułam radość, kiedy ustalono termin konsekracji, była to znamienna data – uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Po okresie formacyjnym nadszedł zatem moment samej ceremonii konsekracyjnej, która była kulminacyjnym wydarzeniem mojego wdowieństwa. Uroczystość konsekracji wdów była pierwszym tego typu wydarzeniem w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Wzięłam w niej udział ja i jeszcze druga wdowa, Anna Wywioł, która mieszka w Kostrzynie. To było cztery lata temu, od tamtej pory taka uroczystość nie powtórzyła się, aż do tego roku. Muszę przyznać, że jestem bardzo szczęśliwa, bo już wkrótce – 2 czerwca 2018 r. w Gorzowie w kościele Pierwszych Męczenników o godz. 18.00 odbędzie się druga w naszej diecezji ceremonia konsekracji wdowy. Przystąpi do niej jedna kandydatka, Ryszarda Axsentowicz, zamieszkała w miejscowości Świniary. Razem z nią będziemy już we trzy, a gorąco się modlę, żeby Bóg przymnożył tych powołań. Konsekracja, która odbędzie się 2 czerwca, będzie uroczystością otwartą, każdy może przyjechać do kościoła i wspólnie się modlić. Zamierzam również się na nią wybrać.
Zachęcałabym wszystkie wdowy, aby rozeznawały w swoim sercu, czy nie są powołane do konsekracji, bo może niektóre nie wiedzą, że istnieje taka możliwość, a pragną bardziej służyć Bogu i Kościołowi, i dla nich właśnie jest ta droga. Sama też służę informacją i pomocą, gdyby któraś pani chciała porozmawiać na ten temat (kontakt – do wiadomości redakcji „Aspektów”).

2018-04-25 11:32

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Myślenie o Polsce jako dobru wspólnym

Niedziela wrocławska 23/2017, str. 5

[ TEMATY ]

wywiad

Tadeusz Szwed/gazetawroclawska.pl

Bp Adam Dyczkowski. Wybory 1989

Bp Adam Dyczkowski. Wybory 1989

O wyborach 4 czerwca, Ossolineum i nagrodzie Jana Nowaka Jeziorańskiego dla kard. Gulbinowicza z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem rozmawia Krzysztof Kunert

KRZYSZTOF KUNERT: – 4 czerwca 1989 r. – pamięta Pan ten dzień?
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Droga Krzyżowa Wrocławian u bł. Czesława

2026-03-13 20:08

Magdalena Lewandowska

Krzyż nieśli i rozważania czytali znani i cenieni Wrocławianie.

Krzyż nieśli i rozważania czytali znani i cenieni Wrocławianie.

W kościele św. Wojciecha u ojców dominikanów odbyła się szczególna Droga Krzyżowa Wrocławian.

To Droga Krzyżowa w specjalny sposób poświęcona mieszkańcom Wrocławia, w kościele, gdzie spoczywa bł. Czesław patron miasta. Rozważania stacji Drogi Krzyżowej podjęli znani wrocławianie i uznani artyści, m.in. aktor Robert Gonera, artysta malarz Mariusz Mikołajek, muzyk i założyciel zespołów Chudoba oraz 40 Synów i 30 Wnuków Jeżdżących na 70 Oślętach Robert Ruszczak czy wieloletni bliski współpracownik ks. Stanisława Orzechowskiego, koordynator służb Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę Wiesław "Kuzyn" Wowk. – Do rozważań zaprosiliśmy Wrocławian, którzy w szczególny sposób zaznaczyli się swoim życiem, osiągnięciami, talentem, sercem, a przede wszystkim swoją wiarą i miłością do naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Zapragnęliśmy, aby ci, którzy w sensie ziemskim realizują człowiecze powołanie w sposób ponadprzeciętny, dali świadectwo wiary i zapalili światłem swoich serc nasz wszystkich. To świadectwo jest szczególnie ważne dzisiaj, kiedy kiedy tak wiele sprzecznych myśli i uczuć kieruje życiem ludzi – mówił na początku nabożeństwa Stanisław Rybarczyk.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję