Reklama

Hostia wiary

„(...) uczyń [mnie] hostią wiary, Ukrzyżowaną” – tak kończy się wiersz napisany w 1901 r. przez nowicjuszkę s. Elżbietę z Dijon. Po przejściach wstąpiła do Zakonu Karmelitanek. Nie miała nawet pojęcia, jak te prorocze słowa z nowicjatu wypełnią się w jej życiu. 18 lipca mija 137. rocznica jej urodzin

Niedziela Ogólnopolska 30/2017, str. 30-31

Archiwum autora

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wiejski, ale przestronny dom w miejscowości Avor, opodal Bourges, otoczony wyniosłymi drzewami, a za nim... pola kapusty i kartoflisko – w takich warunkach 18 lipca 1880 r. rodzi się przyszła święta.

Święte „diablątko”

Mała Elżbieta Catez od początku była związana z francuskim wojskiem. Jej ojciec Franciszek, kapitan, przenosił się z miejsca na miejsce, właśnie stacjonował w Avor, gdy jego córka zapragnęła przyjść na świat. Matka, Maria Catez, to córka wojskowych, od młodzieńczych lat wychowywana w dyscyplinie. Jakby tego było mało, ich córkę ochrzcił i duchowo prowadził przez pierwsze lata kapelan wojskowy. Z natury porywcza i gwałtowna, wielka gaduła, mała Sabet (jak nazywali ją rodzice) nie uznawała sprzeciwu. Nieraz w złości trzaskała drzwiami, kopała w nie i tłukła pięściami, byle tylko jej było na wierzchu. W jednym z listów matka nazwała ją „diablątkiem”, zupełnym przeciwieństwem jej młodszej siostry Małgorzaty – cichej i spokojnej. Gdy Sabet skończyła 7 lat, zmarł jej ojciec. Stacjonował wtedy z rodziną w miejscowości Dijon, z którą Elżbieta zwiąże się już na zawsze.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„Przekonasz się, że jestem rzeczywiście grzeczna”

Reklama

Powyższe słowa napisała do mamy po jednej z awantur. Moment „nawrócenia” przyszedł wraz z I Komunią św. Wtedy to rozwrzeszczane dziecko oddało swoją wolę Jezusowi i rozpoczęło pracę nad sobą. „Jezus mnie nasycił, nie czuję już głodu” – powiedziała. Nieraz widywało się Elżbietę zapatrzoną w zachód słońca albo w jakiś kwiat na łące – wtedy zdecydowanie się wyciszała i spontanicznie zamyślała. W wieku 8 lat zaczęła uczyć się gry na fortepianie, a już wkrótce wygrywała muzyczne konkursy. Miała dobry słuch i niezbędną wrażliwość – żyła muzyką, choć przez to zaniedbała inne przedmioty, co uniemożliwiło jej późniejsze studia. Mocowała się (jak sama twierdziła) z „superwrażliwością”, która powodowała, że na najmniejszą uwagę skierowaną w jej stronę burzyła się jej krew, a „istota się buntowała”, ale dzięki obecności Chrystusa była gotowa „wszystko znieść z miłości dla Niego”. Młoda, żywiołowa Elżbieta, o długich nogach i dużych, czarnych oczach skupiających uwagę, modnie się ubierała, lubiła pałaszować torty, chętnie uczestniczyła w towarzyskich spotkaniach, była zakochana w pewnym młodzieńcu – Karolu, ale czuła, że to za mało. W wieku 14 lat złożyła prywatny ślub czystości i wybrała przyszłość – wstąpienie do Karmelu.

Burzliwe czasy

Pierwsze jej odwiedziny u Sióstr Karmelitanek miały miejsce zaraz po I Komunii św. Dostała wtedy od matki przeoryszy obrazek z wierszykiem na odwrocie. Wtedy usłyszała, że jest mieszkaniem Boga – takie jest znaczenie jej imienia. Matka miała jednak inne plany. Chciała wydać Elżbietę za jakiegoś oficera, dlatego wciąż wysyłała ją na rauty i podsuwała kandydatów.

W kraju też atmosfera nie sprzyjała powołaniu. W 1904 r. rząd Émile’a Combesa zerwał konkordat z Watykanem, kościelna hierarchia przestała być uznawana przez władze, kościoły zostały oddane pod administrację „zgromadzenia wiernych”, a zakonnikom postawione zostało ultimatum – życie świeckie albo za granicą. Elżbieta miotała się – prosiła nawet Maryję o śmierć, skoro nie mogła wypełnić powołania. Chciała wstąpić do Karmelu, który było widać z jej okien, ale matka zabraniała jej nawet kontaktów z karmelitankami. W końcu uległa, ale postawiła warunek, że Sabet ma skończyć 21 lat – do ostatniej chwili łudziła się, że córka zmieni zdanie. W noc poprzedzającą wstąpienie i Elżbieta, i jej matka nie spały, starały się modlić, ale potrafiły tylko płakać. W 1900 r. Sabet przekroczyła zakonną klauzurę.

Prostota i ukrycie

Reklama

„W Karmelu wszystko jest dobre, czas szybko mija; wydaje mi się, że zawsze tu żyłam” – napisała w pierwszych miesiącach. Pełniła proste posługi, lubiła prać, sprzątała klasztor, wyszywała i reperowała siostrom habity. Z czasem otrzymała odpowiedzialne zadanie „siostry kołowej”, czyli odpowiedzialnej za kontakty ze świeckimi, stojącej za obrotowym kołem u wejścia do klasztoru, przez które podaje się siostrom listy, przesyłki, paczki etc. Wreszcie powierzona jej została piecza nad postulantkami. Mimo kasaty i wygnania wielu zakonów Karmel w Dijon ocalał. Na wieść o antykościelnych reformach rządu s. Elżbieta napisała tylko: „Biedna Francja!”.

Po ślubach otrzymała imię s. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej. Początkowo niechętna, z czasem odkryła głębię tego imienia – „to znaczy, że Elżbieta ma zniknąć wchłonięta przez Trzech” – napisała. Kochała milczenie. Nieraz z tego powodu musiała znosić złośliwe przytyki innych sióstr. Z hałaśliwej dziewczynki, która chciała zwrócić na siebie uwagę, zmieniła się w kontemplującą ciszę miłośniczkę samotności. Pisała niezwykłe dzieła duchowe, wskazówki i rady, wysyłała setki listów. Wspinała się na mistyczne szczyty, by zaraz potem doznać poczucia braku obecności Boga, tzw. nocy ciemnej. Choć czuła tylko oschłość, jeszcze więcej się modliła. Podupadła na zdrowiu. A to dopiero początek...

„(...) idę spocząć tam, gdzie od dawna przebywam”

Reklama

Bladość, osłabienie i bóle żołądka – to pierwsze zauważalne symptomy choroby. Matka Germana – przełożona Karmelu w Dijon złagodziła Elżbiecie posty, nakazała częstsze przebywanie w ogrodzie i osobiście doglądała jej zdrowia. Kuracje jednak nie były skuteczne, a cierpienie się nasilało. Pocieszenie przynosiła Elżbiecie lektura listów jej ukochanego św. Pawła – mistrza opisującego Bożą miłość. Zapadł wyrok – choroba Addisona, w tamtych czasach nieuleczalna. Każdy, nawet najmniejszy ruch zdawał się być ponad siły. Nasilały się bóle głowy i żołądka. Coraz mniej jadła. „Modlitwa pozostawała jeszcze najlepszym lekarstwem na moje cierpienie” – zwierzyła się przeoryszy. Chciała we wszystkim stać się (zgodnie ze słowami Apostoła Narodów) „uwielbieniem chwały” Boga – to tylko dla niej się liczyło. Gdy wkładała do żłóbka figurkę Dzieciątka Jezus, szeptała, że już w przyszłym roku zobaczy Go z bliska – przeczuwała, że jej misja na ziemi dobiegała końca.

Przez ostatnie 8 miesięcy została przykuta do łóżka w klasztornej infirmerii, z krótkotrwałymi chwilami poprawy. Wisiał tam czarny krzyż, bez pasyjki: „(...) bo to mój krzyż (...) ja mam się (...) na nim ofiarować” – zanotowała w jednym z ostatnich listów. Z czasem straciła również głos, została sama ze swoim Oblubieńcem.

Zmarła 9 listopada 1906 r. – w 26. roku życia, 5 lat po wstąpieniu do upragnionego Karmelu. Za rękę trzymała ją matka Germana, która kilkanaście dni wcześniej poleciła wykonać s. Elżbiecie ostatnią fotografię – dla jej rodziny. Wychudzona postać, na kolanach różaniec i „Dzieła” św. Jana od Krzyża. Podkrążone i spuchnięte, ale skupione oczy patrzą w dal, jakby niosły słowa umierającej karmelitanki: „Jak będzie dobrze, gdy opadnie kiedyś zasłona i twarzą w twarz ujrzymy Tego, którego jedynie kochamy!”.

Przy pisaniu korzystałem z: Janina Immakulata Adamska OCD, Hans Urs von Balthasar, „Błogosławiona Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej”, Kraków 1987.

2017-07-19 10:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na krzyżu rodzi się nowe pokrewieństwo, nie z krwi, lecz z daru

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Autor Listu do Hebrajczyków odsłania modlitwę Chrystusa od strony, którą łatwo przeoczyć: „z głośnym wołaniem i płaczem za swych dni doczesnych zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci”. Wulgata mówi preces supplicationesque, a za greckim słowem „błagania” (hiketēriai) stoi obraz bardzo konkretny, gałązka oliwna błagalnika, znak człowieka szukającego ochrony u ołtarza. Z tego gestu wyrosło starożytne prawo azylu, którego Kościół długo strzegł jako ius asyli. Syn Boży staje więc przed Ojcem w postawie błagalnika. Najwyraźniej słychać tu echo Ogrójca. Kanonista uśmiechnie się przy słowie preces, tak bowiem do dziś nazywa się prośbę zanoszoną o łaskę do władzy kościelnej (por. kan. 63 o wadach „w prośbach”, in precibus). Syn również zanosił preces, „i został wysłuchany dzięki swej uległości” (exauditus pro sua reverentia), choć kielich nie został oddalony. Wysłuchanie sięgnęło głębiej niż prośba, aż po zmartwychwstanie.
CZYTAJ DALEJ

Fatima: od stycznia do początku sierpnia do sanktuarium dotarło prawie 18 tys. Polaków

2026-09-14 20:45

[ TEMATY ]

Fatima

pielgrzymi z Polski

Adobe Stock

Od stycznia do początku sierpnia 2026 r. do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie dotarło prawie 18 tys. pątników z Polski, przekazały w poniedziałek władze rektoratu tego miejsca kultu maryjnego. Sprecyzowały, że Polacy pozostają jedną z najliczniejszych grup narodowościowych docierających do tego portugalskiego sanktuarium. Łącznie potwierdzono tam obecność 268 grup polskich pielgrzymów.

Zgodnie ze statystykami władz fatimskich co roku Polacy są w sanktuarium drugą po Hiszpanach najliczniejszą grupą narodowościową wśród obcokrajowców. W 2024 r. w zorganizowanych grupach przybyło do Fatimy 24,2 tys. pątników z Polski, a rok później - 23 tys.
CZYTAJ DALEJ

Powstanie ekumeniczny katalog współczesnych męczenników

2026-09-15 19:20

[ TEMATY ]

katalog

ekumeniczny

współczesnych męczenników

pixabay.com

Prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych, kard. Marcello Semeraro, podsumował obrady konferencji pod hasłem "XXI wiek: Nowy czas Męczenników". To inicjatywa Komisji Nowych Męczenników – Świadków Wiary, której celem było sporządzenie katalogu wszystkich chrześcijan, zarówno katolików, jak i wiernych innych wyznań, którzy przelali swą krew i oddali życie za wiarę w Chrystusa w XXI wieku. Uczestnicy zostaną jutro przyjęci przez Papieża.

Hierarcha, nawiązując do tytułu znanej książki Woodworda Kennetha o beatyfikacjach i kanonizacjach, powiedział: "Nie jesteśmy »Fabryką Świętych«. Nie tworzymy świętych. Oni rozkwitają w Kościele". Wskazał, że szczególną misją kierowanej przez niego dykasterii jest zapewnienie kościelnego rygoru w rozeznawaniu kanonizowanych świętości oraz towarzyszenie procesom prowadzącym do ich celebracji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję