Reklama

Wiara

Z muzycznej szuflady

Bóg i pauzy

O wielbieniu Boga w zmywaniu, pasji i powołaniu z Leopoldem „Poldkiem” Twardowskim rozmawia Karolina Mysłek

Niedziela Ogólnopolska 10/2017, str. 50-51

[ TEMATY ]

wiara

Niedziela Młodych

Archiwum L. Twardowskiego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KAROLINA MYSŁEK: – Muzyk jazzowy, kompozytor, inicjator akcji uwielbieniowych. Jak czytam „Poldek Twardowski”, myślę więc: uwielbienie...

LEOPOLD „POLDEK” TWARDOWSKI: – ...faktycznie tak jest. Bóg wypowiedział kiedyś słowo. Między innymi, jak wierzę, powiedział: Poldek. Stworzył mnie. A jeżeli stworzył, to stworzył dla siebie, żebym Go wielbił, był obecny w nurcie miłości. Więc rzeczywiście, jak myślę o sobie, to myślę o wielbieniu. Wielbienie jest tym, do czego czuję się powołany – całym życiem, każdą myślą, każdym czynem. Różnie wychodzi... Ilekroć nie jestem on-line w Bogu, tylko chodzę swoimi ścieżkami, wtedy nie ma już wielbienia. A jak nie ma wielbienia, to jest pustka. A jak jest pustka, to już nie ma Boga, tzn. On jest, ale ja nie jestem dla Niego. Wielbienie to pierwsze słowo, to fundament, to największe ciążenie w moim sercu.

– Mówisz, że wielbienie Boga to całe Twoje życie. Ale co to znaczy praktycznie? Jak przekłada się na codzienność?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Wszystko, co czynimy, jak jest napisane, na chwałę Boga czynimy (1 Kor 10, 31 – przyp. red.). Często myślimy, że uwielbienie to emocje, fruwanie w obłokach, wykrzykiwanie. Pewnie, potrzebujemy wyrazistych akcentów wielbienia, żebyśmy sobie przypominali, po co żyjemy. Ale to ma się przeobrażać bardzo konkretnie na nasze życie. Czyli – myję naczynia, mogę mieć intencję uwielbienia, pewnej ofiary dla Boga. Sprzątanie, wyjazdy, zakupy, spotkanie, uśmiech, rozmowa, słuchanie – to wszystko może być w nurcie wielbienia. Podniesienie śmiecia, który leży na chodniku – to też jest wielbienie, bo przecież nie można zaśmiecać świata Boga, mojego Ojca. Albo gest miłości wobec ubogiego, który potrzebuje pomocy. To wszystko jest wielbienie, bo ono jest miłością.

– To te gesty widoczne, wychodzące poza nas. A co z trudnymi sytuacjami, z nierozwiązanymi relacjami, niesprawiedliwościami, niesłusznymi oskarżeniami...?

– Ja w takich sytuacjach widzę prawdę o sobie. To dla mnie rzecz trudna, bolesna, bo jestem przecież zapatrzony w siebie. Wtedy Bóg mnie budzi, żebym nie skupiał się na sobie, na swoim grzechu, ale widział Jego, przyjmował Jego miłość. W tych trudnych sytuacjach Bóg mnie uczy. Chce mnie uratować, uzdrowić z mojej pychy i egoizmu.
Jak takich sytuacji nie ma, zaczynam na nie czekać, uwielbiać w nich Boga. Daję Mu w ten sposób moją uprzedzającą gotowość. A Bóg w trudnych wydarzeniach uświadamia mi, że to najlepsze, co może mnie spotkać. Daje mi upokorzenia, żeby mi powiedzieć, jaki naprawdę jestem, żeby mnie oczyścić. Cokolwiek mnie spotyka, wierzę – jak napisał św. Paweł – że jest to wola Boga dla mnie. Jeżeli przyjmuję, że jest to wszystko z ręki Boga dla mojego dobra, dla mojego zbawienia, to łatwiej mi to wtedy przyjąć. W posłuszeństwie i z wdzięcznością. Ufam Mu, że jest to dla nas dobre i wszystko obróci się na moje szczęście.

– Wszystko, o czym rozmawiamy, mam wrażenie, że toczy się wokół tematu ciągłych powrotów do Boga. Jak one wyglądają w Twoim życiu?

Reklama

– Nawracam się, odkąd pamiętam, odkąd mam świadomość swojego istnienia. Bóg nawraca mnie, ilekroć zbaczam na lewo albo na prawo. Nawraca mnie ku sobie, ku swojej miłości. Bóg dotyka mnie, kiedy ma mnie tylko dla siebie, wtedy otwiera mi oczy, uszy, pokazuje, w którym kierunku pójść.
On każdego prowadzi inaczej, najlepszą drogą. Dla mnie najważniejsza jest informacja, że Bóg jest ze mną codziennie, uczy mnie, wychowuje, pozwala mi siebie dotykać, w wolności pozwala odchodzić, żebym mógł za chwilę do Niego wrócić.

– Mówisz często, że pytanie Boga o radę to Twój już jakiś styl życia. O co pytasz Go najczęściej?

– Chodzi najpierw o małe rzeczy, o wierność dnia codziennego, tu i teraz. W najmniejszych sprawach, decyzjach, w rodzinie, pracy, misji. Ale też pytam o te duże plany... Przygotowujemy się właśnie do obchodów na Jasnej Górze w dniu 13 maja 2017 r. 100. rocznicy objawień fatimskich. Pytam Boga, czy to ode mnie, czy od Niego. I Bóg, zwłaszcza w odniesieniu do tych wielkich dzieł i powołań, daje pasterzy – księży, biskupów, którzy mają większe rozeznanie, mają konkretne wizje. I to przez nich mówi do mnie.
Czy kolejne – niebotyczne, nierealne wręcz – przedsięwzięcie. Plan stworzenia w Poznaniu chrześcijańskiego centrum kultury dla Polski i świata, które pomieściłoby trzy szkoły artystyczne, z wielką salą koncertową. I pytamy – czy to Bóg, czy my? Ale pytając, robimy pierwsze kroki – szukamy możliwości, patrzymy, czy Bóg otwiera serca innych. Nie boimy się o pieniądze, bo one w rzeczywistości są – przecież Bóg jest właścicielem wszystkich pieniędzy i dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Ale najważniejsze są te małe rzeczy.

– Tych wielkich przedsięwzięć masz już sporo na swoim koncie. W ubiegłym roku 1050 chórzystów śpiewało Twoją pieśń na jubileusz Chrztu Polski. Co wtedy czułeś?

Reklama

– Radość :) Urodziłem się 1000 lat po chrzcie Polski, więc Pan Bóg stwarzając mnie, w jakiś sposób już wiedział, jakie da mi posługi. Mogłem gromadzić muzyków, chórzystów. Były trudności, które w takich sytuacjach rodzą się jak grzyby po deszczu, oskarżenia, niesprawiedliwości. A potem człowiek się budzi i widzi, że to najpiękniejsze, co mogło go spotkać. W trudnościach, nie w chwałach, bo chwała należy się Bogu.

– A tak na co dzień? Co starasz się przekazać ludziom podczas swoich koncertów?

– Czuję, że jestem samą słabością. Ale wiem, co Pan mi dał, więc staram się służyć Jego darami. Jestem tylko Jego narzędziem. Jeśli dał mi pasję i miłość, która mnie pożera – czyli wielbienie, to otwieram swoje serce i szukam obecności Bożej, a On prowadzi, jak chce. Melodia, harmonia, muzyka i... pauzy. Te ostatnie – dla pewnego zawstydzenia, ale one są też przecież cenne i piękne. Bo co to za melodia bez pauz. A w nich i w muzyce przemawia Pan. Przyciąga do siebie i uszczęśliwia.

– 6 marca poprowadzisz w Częstochowie wieczór uwielbienia dla środowiska akademickiego. Dla tych ludzi to czas podejmowania decyzji o powołaniu. Dziś masz rodzinę – jesteś mężem i ojcem, ale Twoja droga nie była od początku taka oczywista. Co powiedziałbyś dzisiaj ludziom na progu dorosłości...?

Reklama

– Pamiętam siebie z okresu studiów, ten płomień, marzenia. To wszystko mają teraz oni. Spotkam ludzi, których Bóg tak bardzo kocha i niesamowicie wyposaża, którzy nie siedzą na kanapach. A co bym im powiedział...? Trwaj w wierności w Bogu, miej pragnienie bycia i życia dla Niego, robienia wszystkiego ze względu na Niego – najlepiej, jak to możliwe. Bóg nas w pełni wyposaża. Daje nam wszystko, czego potrzebujemy. To On daje nam pragnienia. Powiedział zresztą, że Duch jest autorem chcenia i działania w nas zgodnie z Jego wolą i dla naszego dobra i współdziała z nami we wszystkim.
A powołanie... to pragnienie serca. Bóg dawał mi sygnały, wabił w jedną albo drugą stronę, a ja pozwoliłem się prowadzić. Pragnienie serca, miłość, bezinteresowność, żar – to może być sygnał, że jest to twoje powołanie. Ono nie jest niczym na siłę, ale jest wolnością i pragnieniem szczęścia.
Mnie Bóg prowadzi przez małe pragnienia, krok po kroku. Trzeba było zostawić coś albo kogoś, żeby pójść za kimś. A potem następowały nowe horyzonty, rozjaśniały się nowe przestrzenie i Bóg wprowadzał w nowe rzeczywistości, o których nie miałem pojęcia, że istnieją. Przez wiele lat nie myślałem, że będę miał żonę i dzieci, a Pan mi ich dał. To nasz Izrael – nasza droga do Ziemi Obiecanej, do Nowego Jeruzalem.

Wieczór uwielbienia z Poldkiem Twardowskim, Kościół Akademicki, Częstochowa 6 marca godz. 20

* * *

Leopold „Poldek” Twardowski
Muzyk jazzowy, wokalista, gitarzysta i kompozytor. Zaangażowany w projekty ewangelizacyjne. Koordynuje Inicjatywę Poznańskich Muzyków „Bogu Jedynemu Chwała”, razem z żoną organizuje rekolekcje „Na fali wielbienia”, prowadzi warsztaty, koncertuje w Polsce i za granicą. Uczestnik muzycznych projektów „Song Of Songs” czy „Jednego Serca Jednego Ducha”. Autor hymnu na 1050-lecie Chrztu Polski „Gdzie chrzest, tam nadzieja”.

2017-03-01 09:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z bł. Janem Pawłem II w Rok Wiary

Gościliśmy niedawno w redakcji kard. Stanisława Dziwisza, metropolitę krakowskiego, wieloletniego sekretarza bł. Jana Pawła II, człowieka legendę. Na redakcyjnym stole stała figura bł. Jana Pawła II. W rozmowie zauważyłem, że jest to figura na Rok Wiary dla polskiego Kościoła, dla naszych parafii, i zapytałem, jakby ją Ksiądz Kardynał nazwał. Bez namysłu odpowiedział: Świadek wiary. Podpisalibyśmy się wszyscy pod tym określeniem obydwiema rękami. Ludzie potrzebują świadków, potrzebuje ich także wiara. W Roku Wiary nade wszystko będziemy szukać jej świadków, tych, którzy zawierzyli Panu Bogu całkowicie i szli - idą - przez życie z Bogiem. Jan Paweł II okazał się niezwykłym świadkiem wiary. Świadkiem tym bardziej przemawiającym, że wielu z nas znało go osobiście. Ale też wszyscy byliśmy z nim podczas jego pielgrzymek do ojczyzny, słuchaliśmy jego przemówień, widzieliśmy go rozmodlonego przy ołtarzu - także w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze, w Kalwarii Zebrzydowskiej, niekiedy w prywatnej kaplicy papieskiej w Watykanie. Jana Pawła II jako szczególnego świadka wiary ukazywał nam w swoich tekstach zaprzyjaźniony z nim, dziś również już nieżyjący, ks. prof. Tadeusz Styczeń. Pod koniec życia Ojca Świętego mówił o nim, porównując go do Chrystusa w Getsemani, opuszczonego przez wszystkich. I wydaje się, że miał rację. Jan Paweł II bowiem, choć pod troskliwą opieką najbliższego otoczenia, w swoim cierpieniu i jednocześnie w wielkiej odpowiedzialności złożonej na jego ramionach był jednak sam, tak często niezrozumiany przez ludzi - także ludzi Kościoła, niedoceniany, a nawet lekceważony. Dlatego Ksiądz Profesor apelował, by być razem z cierpiącym Chrystusem i z cierpiącym Papieżem. Dzisiaj patrzymy na Jana Pawła II będącego w chwale ołtarzy, błogosławionego, który w wizji uszczęśliwiającej widzi już bezpośrednio Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Teraz możemy się do niego modlić. Jednocześnie tu, na ziemi, pozostawił nam on ogromną spuściznę, zawartą przede wszystkim w dokumentach papieskich i swoim nauczaniu podczas licznych pielgrzymek do ojczyzny. Zależało mu, by podźwignąć rodaków w chwilach trudnych, ale też pracować nad ich rozwojem, dlatego stawiał nam wymagania, podkreślał, jak ważne jest, by dostrzegać sprawy najważniejsze w życiu społecznym, rodzinnym i osobistym. Przesłanie Jana Pawła II jest skierowane do nas wszystkich - do ciebie i mnie. Nie możemy tego nie zauważyć. Rok Wiary jest okazją, by zaczerpnąć z głębokości jego wiary i nietracącej na aktualności nauki. Przedstawiamy zatem duszpasterzom oraz wszystkim, którym drogie jest dziedzictwo Jana Pawła II, pewną propozycję. Zaprośmy naszego błogosławionego Rodaka w postaci jego figury do swojego kościoła, kaplicy, sali parafialnej. Opustoszały nam przy drogach kapliczki. Gościły w nich kiedyś święte statuy, przy których modlili się ludzie, zwłaszcza w maju czy w czerwcu. Ileż było w Polsce figur św. Jana Nepomucena! Do dziś spotyka się je jeszcze przy naszych drogach czy mostach. Czyż nie nadszedł dogodny czas, żebyśmy w miejscach publicznych - przy drodze, w zabudowie domu czy ogrodu - ustawiali kapliczki z postacią Jana Pawła II? Potrzebni są nam święci w swych znakach - figurze, płaskorzeźbie, obrazie. Oni przypominają nam rzeczy najważniejsze, kierują nasze myślenie we właściwą stronę. Monumentalne pomniki Jana Pawła II są kosztowne i wymagają szczególnej oprawy. Łatwiej o niewielką figurę Błogosławionego, umieszczenie jej w Roku Wiary - w porozumieniu z duszpasterzem - w powszechnej przestrzeni życia i otoczenie kultem. Nasza radość byłaby jeszcze większa, gdyby w Roku Wiary bł. Jan Paweł II był kanonizowany. Uobecnienie postaci naszego świętego Rodaka w miejscach naszego życia będzie z pewnością czymś ozdrowieńczym dla całego naszego narodu. Bł. Janie Pawle II, który rozpoczynasz dla nas swój szczególny dyżur w Roku Wiary, spraw, prosimy, byśmy mogli ten czas przeżyć w największej łączności z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym. Wspieraj swoim wstawiennictwem u Boga nasze prośby i najlepsze intencje, wypraszaj Bożą pomoc i łaskę miłosierdzia dla tych, którzy ich najbardziej potrzebują. Niech Twoje „Totus Tuus” stanie się wzorem dla naszego umiłowania Boga oraz zawierzenia się Jemu, a Twoja jasna postać niech rozświetla nam mroki codzienności. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Serce nie znosi próżni

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Paweł toczy spór o to, kto jest dzieckiem Abrahama, i rozstrzyga go zdaniem-tezą: „ci, którzy polegają na wierze, ci są synami Abrahama”. Dowód prowadzi z Pisma: „uwierzył Abraham Bogu i zostało mu to policzone za sprawiedliwość” (Rdz 15,6). Abraham został usprawiedliwiony przed obrzezaniem i przed Prawem. Wiara jest starsza niż uczynki Prawa. Więcej, już w obietnicy „w tobie będą błogosławione wszystkie narody” Paweł czyta praewangelię. Pismo „przewidziało” usprawiedliwienie pogan z wiary i „wcześniej zapowiedziało Abrahamowi Ewangelię”. Antytezą błogosławieństwa wiary jest przekleństwo uczynków Prawa: „na tych wszystkich, którzy polegają na uczynkach wymaganych przez Prawo, ciąży przekleństwo”, bo Pwt 27,26 przeklina każdego, kto nie wypełnia wszystkiego. Logika jest bezlitosna. Prawo żąda całości, a całości nikt nie dźwiga. Kto więc buduje na własnym wykonaniu, buduje na fundamencie, który go oskarży. „A że w Prawie nikt nie osiąga usprawiedliwienia przed Bogiem, wynika stąd, że sprawiedliwy żyje dzięki wierze” (Ha 2,4), werset, który Paweł uczynił osią swojej teologii, a historia uczyniła osią sporów aż po Reformację. Rozwiązanie przychodzi w zdaniu o zamianie: „z tego przekleństwa Prawa Chrystus nas wykupił - stawszy się za nas przekleństwem, bo napisane jest: Przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie” (Pwt 21,23). Czasownik exēgorasen pochodzi z języka wykupu niewolników. Chrystus zapłacił cenę, wchodząc sam pod przekleństwo wiszących na drzewie. Cel jest podwójny: „aby błogosławieństwo Abrahama stało się w Chrystusie Jezusie udziałem pogan i abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha”. Dzisiejszy patron, Wincenty Kadłubek, biskup krakowski, który złożył urząd i wstąpił do cystersów w Jędrzejowie, jest ilustracją tej samej hierarchii. Godności i dzieła, także tak wielkie jak jego Kronika, matka polskiej historiografii i prawniczej kultury (to on przechował dla nas pojęcie rzeczypospolitej), nie są tytułem przed Bogiem. Tym tytułem pozostaje wiara, która pod koniec życia wybiera mniszą celę.
CZYTAJ DALEJ

Poświęcono tablicę upamiętniającą Lucianę Frassati-Gawrońską

2026-10-09 11:27

[ TEMATY ]

bł. Pier Giorgio Frassati

Pier Giorgio Frassati

PAP

Św. Pier Giorgio Frassati jest postacią powszechnie znaną nie tylko w Kościele, ale i na całym świecie. Nie wszyscy jednak wiedzą, że ten święty miał siostrę, Lucianę, która była niezwykłą postacią XX w. i wybitną osobistością w historii stosunków między Włochami a Polską. I to właśnie tablicę poświęconą Lucianie Frassati-Gawrońskiej osłonięto w Warszawie.

7 października przy ul. Nowy Świat 25 odbyła się uroczystość jej odsłonięcia, która została zorganizowana przez Fundację Frassatiego pod honorowym patronatem Ambasady Włoch w Warszawie. Uczestniczyli w niej: Nuncjusz Apostolski w Polsce, Arcybiskup Antonio Guido Filipazzi, córki Luciany oraz przedstawicieli włoskich i polskich instytucji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję