Reklama

Polska

Testament Prymasa Glempa

Gdy chory na nowotwór Ksiądz Prymas wyczuwał, że nieuchronnie zbliża się kres jego życia, wracał pamięcią do różnych wydarzeń. I pisał kolejne wersje swego testamentu. Ostatnia, zaktualizowana, jest datowana na 15 lutego 2012 r., została napisana tuż przed poważną operacją. Niecały rok później – 23 stycznia 2013 r. kard. Józef Glemp odszedł do Pana. Od jego śmierci mijają właśnie cztery lata

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Bywa niekiedy w historii ludzi i narodów, że czyjś testament ma charakter osobnego niemal utworu, przesłania dla potomnych. Tak było chociażby w przypadku św. Jana Pawła II. Jego zapiski składające się na tzw. Ostatnią wolę, sukcesywnie aktualizowane, urosły już do rangi symbolu i zostały nawet wydane jako osobny tekst Papieża Polaka. A dziś dla wielu mogą nawet stanowić formę rekolekcji.

Testament kard. Glempa ma podobny charakter i wykracza daleko poza zwykłe dyspozycje dotyczące tylko losów rzeczy, które były jego własnością. Dlatego zresztą kiedy kard. Kazimierz Nycz czytał jego fragmenty na pogrzebie Prymasa, był wyraźnie wzruszony, a na zakończenie powiedział: „Taki właśnie był nasz Ksiądz Prymas!”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jaki zatem był kard. Józef Glemp w świetle swego testamentu?

Dziękuję moim Rodzicom...

Przede wszystkim kard. Glemp bardzo wyraźnie zdawał sobie sprawę ze swojej choroby. Wiedział, że jest ona śmiertelna, stąd początkowy zapis, że dokument jest sporządzany po raz kolejny, tym razem „na kilka dni przed trudną operacją i ewentualnym leczeniem”. Sama choroba jednak nie jest tematem rozważań Księdza Prymasa, widać raczej ufne zdanie się na wolę Bożą. I akceptację faktu, że to Bóg decyduje o wszystkim. W Księdzu Prymasie nie ma buntu. Jego miejsce zajmuje – paradoksalnie, jak mogłoby się wydawać – dziękczynienie.

Reklama

Ksiądz Prymas pisze: „Najpierw dziękuję za łaskę wiary i skutki z niej płynące, które mnie, niegodnego, doprowadziły do przejęcia sukcesji prymasowskiej po Słudze Bożym, Prymasie Tysiąclecia, Stefanie Wyszyńskim”. Od razu widać zarazem, że to tekst mocno osadzony w „kościelności”. Sam Prymas mówił zresztą o sobie, że „jest człowiekiem kościelnym”.

Kard. Glemp z wdzięcznością i sentymentem już na samym początku wspomina lata dziecinne i dom rodzinny w Rycerzewie na swych ukochanych Kujawach: „Dziękuję moim pobożnym Rodzicom za dar życia i za budzenie ideałów, które pozwoliły dążyć do wydobycia się z biedy”.

Jeśli ktoś znał Księdza Prymasa osobiście, wie, jak bardzo szczere i ważne były to słowa. Pochodził bowiem ze stosunkowo ubogiej, wiejskiej rodziny, doskonale wiedział, czym jest głód (dorastał w latach 30. XX wieku), i do końca życia czuł zapach chleba, który raz w tygodniu piekła jego matka i którego nawet kromka nie mogła się zmarnować; albo smak mącznych zacierek na mleku, które jako chłopiec całymi latami jadł na śniadanie. Doceniał wysiłek matki. „Zapamiętałem ją jako kobietę świętą, stojącą w fartuchu, przy piecu w kuchni. Całe życie z oddaniem zajmowała się domem”– powiedział mi kiedyś w wywiadzie.

Reklama

Ideały, o których wspomina w testamencie kard. Glemp, to m.in. tradycje patriotyczne, miłość do literatury i narodowej historii, wpajana mu przede wszystkim przez ojca, uczestnika powstania wielkopolskiego i wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. „Pamiętam, że w sieni wisiały szabla i czapka żołnierska. Ojciec miał też pistolet. Przechowywał w domu również ordery i medale wojskowe, wśród nich Krzyż Walecznych” – opowiadał Ksiądz Prymas, gdy pytałam go o to, jak zapamiętał swego ojca. Nie wiedziałam wtedy, że te słowa znajdą odzwierciedlenie w testamencie...

Uwagę zwraca też użyte w dokumencie określenie rodziców jako „pobożnych”. Wcześniej kard. Glemp wiele razy podkreślał, że zarówno jego matka, jak i ojciec oraz rodzeństwo funkcjonowali na co dzień w rytmie życia religijnego i kościelnego, a wiara była czymś naturalnym. „Kiedy poznawałam wiarę? To tak jakby zapytać, kiedy poznawałem matkę i ojca. Ja po prostu z nich wyrastam i rosnę ich obecnością, żyję ich wiarą, mówię takim językiem, jakim oni mówią. Podobnie Boga poznawałem już wtedy, gdy uczyłem się znaku krzyża, gdy zaczynałem odmawiać pacierz, czytać Pismo Święte, poznawać wspólnotę Kościoła”.

Na Jasnej Górze uczyłem się kochać Polskę...

Osobną część testamentu kard. Glemp poświęca Jasnej Górze. Czytamy bowiem: „W mojej posłudze Prymasowskiej osobne miejsce zajmuje Jasna Góra i wszystkie formy czci dla Bogurodzicy tam podejmowane”. Ksiądz Prymas określa to miejsce jako „narodowe sanktuarium” i wyraża wdzięczność ojcom paulinom za ich pracę.

Reklama

Kard. Glemp podkreśla też, że słowa prymasa wypowiadane właśnie ze Szczytu Jasnogórskiego miały wyjątkowy charakter i że to właśnie prymas powinien z tego miejsca przemawiać do narodu. „(...) Głoszenie Słowa Bożego na Jasnej Górze należy do religijnej tradycji Prymasów w posłudze Ludowi Bożemu w Polsce. Moją wielką radością było głosić Ewangelię na «Wałach» Jasnogórskich (...). Na Jasnej Górze uczyłem się kochać Polskę i rozumieć jej dzieje w łaskawej Opatrzności Boga”. Że tak rzeczywiście było – widać po całym długim sprawowaniu funkcji przez prymasa Glempa. Jego homilie, choćby te z 3 maja czy z 15 sierpnia, nawiązywały do tradycji patriotycznych i stanowiły ważny głos Kościoła w moralnej i etycznej ocenie bieżących wydarzeń społeczno-politycznych.

Są też fragmenty, w których Ksiądz Kardynał dziękuje duchownym, którzy przeżyli obozy koncentracyjne: „Oni emanowali dojrzałym spojrzeniem na świat przez Boga stworzony i jego rozwój” – napisał. Wyraził specjalne dziękczynienie dwóm osobom: prymasowi Wyszyńskiemu i Janowi Pawłowi II, którzy kształtowali jego duchowość.

Nie mogło w testamencie kard. Józefa Glempa zabraknąć miejsca dla Polaków za granicą. To ukochana Polonia bowiem zajmowała w sercu Prymasa miejsce szczególne. Odwiedzał Polaków na całym świecie, na wszystkich kontynentach, i tak chętnie się z nimi spotykał. Dlatego napisał o nich: „Ich miłość do Polski niekiedy może nas zawstydzać, a oczekiwanie, że «Polska będzie Polską», jest potężne”.

Gdy życie zbliża się do pełni lat...

Jeszcze jedno wydaje się ważne: dokument ten wyraźnie pokazuje, jak niewiele dóbr materialnych posiadał kard. Glemp i jak bardzo nie przywiązywał do nich wagi.

Reklama

Aby nie sprawiać nikomu kłopotu, sporo rzeczy rozdał sam, jeszcze za życia. Napisał: „Część pamiątek i ofiarowanych przedmiotów, jakie otrzymałem podczas nawiedzania wspólnot religijnych w Polsce i na świecie, przekazałem do Archidiecezjalnego Muzeum w Gnieźnie. Część pamiątek znajduje się w Izbie Pamięci w szkole w Kościelcu Kujawskim. Najcenniejsze przedmioty przekazuję jednak do Instytutu Prymasa Józefa Glempa w Inowrocławiu”. To miasto bowiem – Inowrocław – było Księdzu Kardynałowi szczególnie bliskie. Tam się urodził, tam chodził do szkoły, do Liceum im. Jana Kasprowicza, najstarszego na Kujawach, słynnego „Kaspra”, z którym przez całe życie był silnie związany. Tam poznał szkolnych przyjaciół, z którymi co roku regularnie się spotykał, tam wreszcie uprawiał swój ukochany sport! – pchał kulą, rzucał oszczepem, rozgrywał mecze piłkarskie. W Inowrocławiu także został ochrzczony, a potem służył do Mszy św. jako ministrant. Nic więc dziwnego, że to właśnie miasto lat dziecinnych kard. Józefa Glempa stało się „świątynią” pamiątek po nim: zdjęć, rękopisów, kazań, książek, niekiedy z dedykacjami. Dobitnie mówił o tym Ksiądz Prymas, gdy w inowrocławskiej świątyni odprawiał Mszę św. z okazji swoich 80. urodzin: „Gdy życie zbliża się do naznaczonych przez Boga pełni lat, ludzie najchętniej wracają do okolic, gdzie rozpoczęło się ich życie. Inowrocław to miejsce, w którym przyszedłem na świat. Stąd dane mi było, jak przez okno, spozierać na krainę Kujaw, poznawać ludzi i Boga (...)”.

Jakże wymowne i mocne są słowa określające prywatny dobytek kard. Glempa: „Po mojej śmierci sutanny, ubrania liturgiczne, odzież i bielizna – proponuję, aby przeszły do rozrządzenia przez Siostry Elżbietanki”. Prymas Polski, przez 25 lat lider Kościoła w Polsce, arcybiskup gnieźnieński i warszawski, przewodniczący Konferencji Episkopatu, kard. Józef Glemp w swoim testamencie wydaje dyspozycje dotyczące swojego osobistego „majątku”: sutanny, butów, koszuli, piżamy – bo do tego sprowadzało się to przecież w praktyce. Widać tu ogromną pokorę Księdza Prymasa i jego stosunek do życia.

Lektura testamentu prymasa Glempa nieuchronnie prowadzi do wniosku, że rozlicza się on również z sobą samym: „Gorąco przepraszam wszystkich braci i siostry w Chrystusie za przykrości wyrządzone brakiem należnej miłości. Nie zawsze potrafiłem docenić wysiłki i poświęcenie wielu. Żałuję za słowa pochopnej krytyki, za zaniedbania i słabości”.

Na koniec kard. Glemp prosi swą najbliższą rodzinę: siostrę i braci o modlitwę za jego duszę. I powraca do podziękowań: lekarzom – za leczenie, siostrom elżbietankom – za opiekę nad nim w trudnych chwilach cierpienia i choroby, kierowcom – za wspólne przemierzanie tysięcy kilometrów.

„Niech będzie uwielbiony Bóg Ojciec w swojej Opatrzności” – tak kończy swój testament kard. Glemp. Dlatego ze spokojem mógł powiedzieć przed odejściem: „Bardzo chętnie umrę!”.

* * *

Milena Kindziuk
adiunkt w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, autorka biografii kard. Józefa Glempa pt. „Ostatni taki prymas”

2017-01-25 09:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dolnośląscy biskupi o śp. kard. Józefie Glempie

Niedziela wrocławska 5/2013, str. 5

[ TEMATY ]

kard. Józef Glemp

Kard. Józef Glemp był częstym gościem we Wrocławiu. Na zdjęciu podczas gali z okazji 85. urodzin kard. Henryka Gulbinowicza

Kard. Józef Glemp był częstym gościem we Wrocławiu. Na zdjęciu podczas gali z okazji 85. urodzin kard. Henryka Gulbinowicza
Długie lata pracował jako kapelan prymasa kard. Wyszyńskiego. Wtedy go poznałem. Z tych naszych spotkań wyniosłem jedno ciekawe spostrzeżenie. To był człowiek spokojny, taktowany, zawsze z szacunkiem do drugiego człowieka. Z takim kapłanem dobrze się rozmawia. I dlatego też trzymaliśmy sztamę. Ja byłem bardzo świeżym biskupem i dlatego też o wiele rzeczy trzeba było pytać. To były czasy bardzo trudne - rok 1970 - jak otrzymałem sakrę biskupią. Nie znałem wtedy zbyt dobrze kard. Wyszyńskiego. A on (ks. Józef Glemp) był sekretarzem Prymasa. Trzeba było właśnie przez niego niektóre sprawy załatwić. I dlatego też wspominam go bardzo serdecznie. W 1979 r. został konsekrowany na biskupa warmińskiego, a ja Warmię bardzo dobrze znałem, ponieważ tam byłem od 1959 do 1970 r. profesorem, wychowawcą i rektorem najstarszego seminarium w Polsce. Jak wyglądała jego praca na Warmii, nie umiem wiele powiedzieć, ale musiał się zapisać czymś pozytywnym, kiedy po śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, został przewidziany jako jego następca. Wchodził w tę funkcję jako bardzo młody prymas. My jako starzy biskupi patrzyliśmy na niego, trochę mu zazdroszcząc, że to właśnie on zajął to miejsce, które przez tyle lat było piastowane przez wielkiego kardynała Stefana Wyszyńskiego. I potem, gdy został prymasem, zaległa taka jakby cisza. To był 1981 rok. I wtedy przyszła mi myśl, żeby go zaprosić na Dolny Śląsk. (…) To była pierwsza jego wizyta jako prymasa i przewodniczącego Episkopatu Polski, jeszcze nie był kardynałem. Wtedy tutaj odprawiał Mszę św. w sobotę wieczorem. Solidarność była już wówczas mocna. Pamiętam jego Mszę św. Wypełniona po brzegi katedra i masa ludzi stała, żeby posłuchać co ten nowy prymas powie dla Dolnego Śląska. (…) Potem został ogłoszony stan wojenny. Lata jego pracy w tym czasie - powiedziałbym bardzo krótko chyba jemu zawdzięczamy to, że nie polała się krew. Umiał zawsze wytonować. (…)
CZYTAJ DALEJ

Zwolnienia grupowe nie zwalniają tempa. Rok 2025 był rekordowy

2026-01-27 07:38

[ TEMATY ]

zwolnienia z pracy

Karol Porwich/Niedziela

Rok 2025 był rekordowy pod względem zwolnień grupowych: zgłoszono ich do urzędów pracy ponad 97,6 tys., najwięcej od globalnego kryzysu finansowego z lat 2008–2009 i trzy razy tyle, ile w 2024 r. - informuje wtorkowa „Rzeczpospolita”.

Dziennik „Rzeczpospolita” zwrócił uwagę we wtorkowym wydaniu, że rok 2025 był rekordowy pod względem zwolnień grupowych: zgłoszono ich do urzędów pracy ponad 97,6 tys., najwięcej od globalnego kryzysu finansowego z lat 2008–2009 i trzy razy tyle, ile w 2024 r.
CZYTAJ DALEJ

Polak twórcą "Global Rosary" - międzynarodowej modlitwy różańcowej; jedynej takiej aplikacji na świecie

2026-01-27 21:27

[ TEMATY ]

modlitwa

różaniec

aplikacja

Global Rosary

Mat.prasowy

Projekt Global Rosary to strona internetowa oraz aplikacja mobilna, której celem jest budowanie żywej, międzynarodowej wspólnoty modlitwy różańcowej. Jedyna taka aplikacja na świecie. Twórcą projektu jest Polak - Marek Gacek.

Pragnieniem, które stoi u podstaw tej inicjatywy, jest zjednoczenie ludzi na całym świecie w jednej, wspólnej i globalnej „Róży Różańcowej” — tak, aby codzienna modlitwa mogła stać się widzialnym znakiem jedności ponad granicami państw, języków i kultur. Global Rosary od początku powstaje jako projekt globalny — aplikacja jest dostępna w 7 językach, by realnie służyć osobom na różnych kontynentach.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję