Reklama

Sylwetki

Boży cieśla

Ks. Ludwik Nikodem każdą wolną chwilę swojego 90-letniego życia poświęca na rzeźbienie w drewnie. Poprzez swój talent uwielbia Boga i ewangelizuje

Niedziela Ogólnopolska 20/2016, str. 26-27

[ TEMATY ]

kapłan

Magdalena Pijewska/Niedziela

Ks. Ludwik Nikodem ofiarowuje Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II kapliczkę z Jezusem Chrystusem Frasobliwym

Ks. Ludwik Nikodem ofiarowuje Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II
kapliczkę z Jezusem Chrystusem Frasobliwym

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Małe mieszkanie ks. Ludwika w Domu Księży Emerytów w Częstochowie jest zarazem miniwarsztatem stolarskim i galerią. Na ścianie – prace, które mają dla niego szczególne znaczenie. Bo większość dzieł – płaskorzeźby, krzyże, ażurowe ramki do obrazów – ozdabia kościoły i kaplice, a także domy prywatne, i to nie tylko w Polsce, ale także poza granicami naszego kraju. Oglądam niektóre z nich w albumie pt. „Panie! Racz przyjąć mój drewniany żywot”. Opatrzone są nie tylko komentarzem, ale również wspomnieniami – świadectwem głębokiej wiary, wyniesionej z domu rodzinnego, wyrażonej w jego pasji.

Klucz do nieba

Reklama

Wśród prac, z którymi ks. Ludwik się nie rozstał, jest niewielki obraz „Boże Dziecię”, namalowany przez Florenca Krogera, do którego wykonał swoją pierwszą ramkę podczas wakacji 1951 r. Obraz ten, jak mówi ks. Ludwik, wędrował z nim wszędzie. Miał go w seminarium, na wszystkich parafiach: w Miedźnie, Sosnowcu, Częstochowie i Bąkowej Górze, a także przez 27 lat u sióstr antoninek w Wieluniu, gdzie był kapelanem, czy wreszcie w Domu Księży Emerytów w Częstochowie, w którym mieszka od 14 lat. Ks. Ludwik sięga po następne swoje dzieło – drewniany złocony klucz. – Wyobraźmy sobie, że taki jest klucz do nieba – wskazuje. – Otrzymuje go każdy w sakramencie chrztu św. Ale sam klucz nie wystarcza. Należy jeszcze odszukać drogę i drzwi, a są nimi przykazania Boże i kościelne oraz inne sakramenty. Należy również nauczyć się otwierać poprzez pełnienie dobrych uczynków. Najważniejsze – by tego klucza nie zgubić i całym sercem zaufać Bożemu Miłosierdziu. Zawiesza głos... – W mojej pamięci wciąż żywy jest obraz chrztu, którego udzieliłem ponad pół wieku temu, pewnej zimowej nocy, 4-letniej dziewczynce, którą rodzice wieźli do lekarza. Na moje pytanie, czy chce być ochrzczona, płaczliwym głosem odpowiedziała: – Chcę, chcę. Odjechali szybko, ale dziecko w drodze do lekarza zmarło. Wprawdzie był to rzadki przypadek, ale był przypomnieniem dla innych o ich rodzicielskich obowiązkach. A ja zdobyłem drugiego Anioła Stróża, bo chrzest zapewnił tej dziewczynce szczęście wieczne. Setki razy w trudniejszych chwilach życia prosiłem ją o pomoc i odczuwałem wyraźnie jej wstawiennictwo – mówi wzruszony ks. Ludwik. Spoglądam na chrzcielnicę, o ciekawej kompozycji, i zamieszczone na niej daty: 966 i 1966. – To pamiątka 1000-lecia Chrztu Polski – tłumaczy ks. Ludwik. – Choć korzeń tej chrzcielnicy, z którego jest zrobiona, jest o wiele starszy. Ta praca wykonana jest z dębu – najciekawszego polskiego drzewa. Dlaczego takie ciemne drewno? Dąb, kiedy poleży w wodzie, nie niszczeje, ale przeciwnie – nabiera siły, twardnieje. Z kolei korzenie tego drzewa, kiedy się spotkają, zrastają się z sobą. Drzewo to umie się też bronić. A ta kula, którą wykorzystałem, powstała w miejscu uszkodzenia – wyjaśnia ks. Ludwik. Zamyśliłam się, bo gdy patrzy się na to dzieło, można zachwycić się nie tylko techniką wykonania, ale też symboliką.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wyciągnięta ręka Boga

Na stole, przy którym pracuje ks. Nikodem, leżą wystrugane przez niego kapliczki, w których umieszcza figurki Pana Jezusa Miłosiernego. Zrobił ich i rozdał ok. 200. – To nie przypadek, że ostatnie siły i zdrowie oddałem, aby uczcić niezgłębione i niepojęte Boże Miłosierdzie. Przecież to znak, który Opatrzność Boża przekazała nam, wkraczającym w nowe tysiąclecie. Miłosierdzie Boże istnieje od początków wieków, tylko ludzie o nim zapomnieli. I teraz Stwórca nam o nim przypomina: „Jestem Bogiem Miłosiernym. To najważniejszy przymiot mojej boskości. To wyciągnięta moja ręka ku zagubionej ludzkości” – tłumaczy. Ostatnia duża praca ks. Ludwika i, jak mówi, jedna z trudniejszych, to obraz Pana Jezusa Miłosiernego zrobiony w intarsji, czyli z wykorzystaniem różnych gatunków drzew, ozdobiony piękną ramą. Swoimi ramami ks. Ludwik oprawił także obraz Matki Bożej Miłosierdzia, s. Faustyny Kowalskiej, a także wykonał kilka większych i ok. 30 mniejszych ramek do obrazu Bożego Miłosierdzia.

Cichy z Nazaretu opiekunem

Bogaty jest dorobek artystyczny ks. Ludwika. Sam dziwi się, że tych prac tyle się uzbierało. Do najważniejszych z nich z pewnością trzeba zaliczyć drogę krzyżową, ozdoby krzyża i tabernakulum, wykonane na prośbę abp. Stanisława Nowaka, poprzedniego metropolity częstochowskiego, do kaplicy w Domu Rekolekcyjnym „Święta Puszcza” w Olsztynie k. Częstochowy, a także wystrój wokół tabernakulum w kaplicy sióstr antoninek w Mirkowie. Dla Jana Pawła II wykonał szopkę krakowską, którą wręczył Ojcu Świętemu na Jasnej Górze, w czasie jego pielgrzymki do ojczyzny w 1979 r. Pontyfikat Papieża ks. Nikodem uczcił przygotowaniem ramek i płaskorzeźb ukazujących charyzmaty Wielkiego Polaka. Z tych prac powstała wystawa prezentowana w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie. Piękne ramy ozdobiły również ulubione obrazy – Matki Bożej Częstochowskiej, Matki Bożej Nieustającej Pomocy czy jego patrona – św. Józefa. Ks. Ludwik nazywa go wielkim świętym Cichym, którego wstawiennictwa codziennie przyzywał, gdy szukał inspiracji do swoich prac. Dziękował mu i polecał jego opiece wszystkich przyjaciół jak on zakochanych w drewnie. I cieszył się każdą swoją pracą, którą mógł uwielbić Boga, ewangelizować mających problemy z wiarą i podnosić na duchu wątpiących. Całował każdą wyrzeźbioną główkę Chrystusa potrzebną do krzyża. I ta radość była dla niego największą nagrodą.

Kolory drewnianego życia

Ks. Ludwik w swojej pamięci zachował wiele obrazów ze swojego życia. Miały one różne barwy – białe, czarne, różowe. – Gdyby jakiś malarz chciał je namalować, miałby z tym ogromne trudności, bo ciężko byłoby oddać to, co przeżyłem – mówi ks. Ludwik . Do tych białych zalicza dzieciństwo w Sokolnikach k. Wielunia. Ciepło wspomina dom, szkołę, kościół i pracę z ojcem, który znał się na stolarce i umiał zrobić wszystko, co potrzebne w gospodarstwie. Czarne kartki życiorysu zaczynają się wraz z wybuchem wojny, rozłąką z rodziną i ciężką pracą w niemieckim obozie pracy pod Poznaniem. Do dziś pamięta głód, tęsknotę za rodzicami i łzy na pryczy w baraku, kiedy w nocy rozgniatał na swoim ciele pluskwy. Była też czarna kartka w „czasach stalinowskich”, jak je określa. Tuż po święceniach kapłańskich rozgrzeszył przed śmiercią swojego przyjaciela Julka, żołnierza Armii Krajowej. Bardzo przeżył jego pogrzeb. – Gdy patrzyłem na trumnę przyjaciela, nie mogłem powiedzieć tego, co dyktowało mi serce. Nie mogłem powiedzieć, że żegnamy bohatera, który został umęczony za wiarę i Ojczyznę, i to przez swoich rodaków – wspomina. Był też czas różowych stron życia. W pamięci ks. Ludwika odżywa rok 1945 – Msza św. w Sokolnikach i widok drewnianej monstrancji zrobionej przez właściciela tartaku, bo wszystko spłonęło wraz z kościołem w pierwszych dniach wojny. – Ta monstrancja była ozłocona bogatszym kruszcem niż złoto. Bo na jej widok wyrwał się z piersi wiernych jeden wielki szloch – mówi. Z uśmiechem wspomina karmienie dzieci swojej podopiecznej – bocianicy na czubku topoli rosnącej przy plebanii parafii Opatrzności Bożej w Częstochowie. – Życie ludzkie jest bardzo podobne do drzewa – kończy swoją opowieść ks. Ludwik – raz padają na nie promienie słońca, innym razem dotykają je burze. Ważne, żeby to drzewo odpowiednio pielęgnować, aby rodziło dobre owoce. Skromne, pełne pokory i pracowitości życie ks. Ludwika Nikodema z pewnością zrodziło ich wiele.

2016-05-11 08:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmarł ks. prał. Ryszard Kukulski

W dniu 5 sierpnia br., w 85. roku życia i w 60. roku kapłaństwa, odszedł do Pana ks. prał. Ryszard Kukulski.
CZYTAJ DALEJ

Odkryj drogę do Najświętszego Serca Jezusa

2026-10-06 20:00

[ TEMATY ]

książka

książki

Materiał prasowy

Jeśli odczuwasz zmęczenie, rozproszenie albo masz poczucie, że Twoje serce jest daleko od Boga - nie uciekaj od tego. Właśnie do takiego serca chce przyjść Jezus. Najświętsze Serce Pana Jezusa nie jest jedynie świętym symbolem - to prawda o Bogu, który kocha człowieka realnie do końca i bezwarunkowo. W historii Kościoła Bóg często wybierał ludzi prostych, ukrytych, niepozornych, by przypomnieć światu rzeczy najważniejsze. Tak było również w przypadku św. Małgorzaty Marii Alacoque.

Na każdej drodze spotykamy znaki i tak samo tutaj tymi znakami są: 
CZYTAJ DALEJ

Zbliża się 47. Piesza Pielgrzymka Wrocławska do grobu św. Jadwigi Śląskiej

2026-10-07 15:00

Ks. Łukasz Romańczuk/Niedziela

Ks. Tomasz Płukarski – Główny Przewodnik Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę

Ks. Tomasz Płukarski – Główny Przewodnik Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę

Już 17 października tysiące wiernych archidiecezji wrocławskiej wyruszy na szlak prowadzący do grobu św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. O tym, dlaczego warto wyruszyć na pielgrzymkowy szlak opowiada ks. Tomasz Płukarski, główny Przewodnik Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej.

–Pielgrzymka ta ma ogromne znaczenie dla naszej Archidiecezji, bowiem to św. Jadwiga Śląska jest patronką całej naszej archidiecezji, całego Śląska. W przepięknej bazylice w Trzebnicy znajduje się grób świętej Jadwigi Śląskiej i od wieków ludzie tam pielgrzymują. Tak jak my, chrześcijanie, pielgrzymujemy do grobów apostołów świętych Piotra i Pawła w Rzymie czy do świętego Jakuba w Santiago, tak tutaj wierni z Dolnego Śląska pielgrzymują do świętej Jadwigi. To niezwykły fenomen na tle całej naszej ojczyzny, że do grobu świętej tak wielka wspólnota będzie pielgrzymować. W ubiegłych latach było nas około ośmiu, dziewięciu tysięcy. To nie tylko pielgrzymi z Wrocławia, ale także z wielu innych parafii i miejscowości. Będzie nas naprawdę piękna wspólnota” – podkreśla ks. Tomasz Płukarski, dodając, że początki pielgrzymki są związane z czasem wielkich przemian w Kościele i w Polsce. – Myślę, że bardzo ważnym momentem był wybór polskiego kardynała Karola Wojtyły, dziś świętego Jana Pawła II, na stolicę Piotrową. Wydarzyło się to właśnie w dniu wspomnienia liturgicznego świętej Jadwigi. Od tego czasu, kiedy w Rzymie papieżem został Polak, ruch pielgrzymkowy jeszcze bardziej się rozwinął. Prekursorem był świętej pamięci ksiądz Orzech i przez prawie pięćdziesiąt lat wierni pielgrzymują do Trzebnicy. Co ciekawe, przyjeżdżają ludzie nie tylko z naszej archidiecezji, ale także z diecezji świdnickiej czy legnickiej. Mam nawet informację, że jedna z pań przyjedzie specjalnie z Bieszczad, aby przeżyć z nami ten wyjątkowy duch pielgrzymowania” – mówi kapłan.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję